Wybierali w piątek od rana. Do wyborczych urn szli chętnie, partie, które chcieli poprzeć wybrali wcześniej. Jakub Mikowski, dziewiętnastolatek z Zespołu Szkół Samochodowych swój głos oddał na Ruch Palikota: - Obserwuję i widzę, co się dzieje. PO mnie zawiodło, a Palikot ma w swojej ekipie nowe twarze, więc może warto dać im szansę. Znajomi raczej też popierają Palikota i trochę Korwin-Mikkego.
Podobnie wybrał Kornel Oleek, piętnastolatek z Gimnazjum nr 16: - Jestem za Ruchem Palikota. Oglądałem jego wystąpienia w telewizji i uważam, że jest godny zaufania. Jest otwarty i nowoczesny.
Jego koleżanka, Sandra Jakóbowska nie chce ujawniać, na kogo oddała swój głos. - Bo tak naprawdę nie wiem, czy dobrze zdecydowałam. Do końca nie byłam przekonana, czy mój wybór był właściwy.
Mikołaj Płąchocki, piętnastolatek z Gimnazjum nr 29 postanowił się zbuntować: - Oddałem nieważny głos. Nie wierzę, że politycy coś zmienią - mówi.
Aleksandra Banachowicz z I LO: - Poparłam Palikota, bo jego program jest świeży. Ale za tydzień w prawdziwych wyborach wybiorę Platformę, bo nie chcę, żeby wygrała partia Kaczyńskiego - mówi. Jej koleżanka Karolina Wichłacz zagłosowała na PO: - Mają całkiem dobry program. Wierzę, że dokończą to, co zaczęli podczas tych czterech lat rządów.
Z kolei siedemnastoletni Patryk oddał głos na Janusza Korwin-Mikkego: - Państwo nie powinno ustawiać ludzi i mówić im, jak mają żyć. Państwo jest dla ludzi, a nie ludzie dla państwa.
Dokładne wyniki szkolnych prawyborów zostaną ujawnione dopiero za tydzień, ale już teraz wiadomo, że bydgoska młodzież postawiła na Ruch Palikota. Tak było w Gimnazjum nr 40 przy ul. Fordońskiej 17. - Okazał się czarnym koniem - komentuje Jacek Grembowicz, historyk i koordynator młodzieżowego głosowania. Nauczyciel ocenia, że uczniowie bardzo dużo wiedzą o polityce. - Wyłapują afery, żywo komentują aktualną rzeczywistość i doskonale wiedzą, co się dzieje. Nie raz potrafią się pokłócić. A ja wtedy studzę ich zapały - mówi.
W Zespole Szkół Samochodowych przy ul. Powstańców Wielkopolskich też triumfował
Janusz Palikot. Wygrał zdecydowanie, na drugim miejscu uplasowała się
Platforma Obywatelska. Skąd takie wybory? - To nowość na polskiej scenie politycznej. Jego hasła są chwytliwe. Wielu podchodzi do polityki dość niechętnie, nie wierzą, że politycy cokolwiek zmienią, a Palikot kusi - uważa Magdalena Marzec, nauczyciel i szkolny koordynator akcji Młodzi Głosują.
Uczniowie z Gimnazjum nr 29 przy ul. Koronowskiej wybierali najchętniej PO, ale i Palikot ma tu swoich zwolenników. - To znak czasu - ocenia Jacek Klimbej, szkolny historyk. - Ruch Palikota wabi populistycznymi hasłami, które młodym się podobają, ale nie można im też odebrać sporej wiedzy o polskiej polityce. Fakt, że mieli możliwość zagłosowania był dla nich namiastką wejścia w dorosłe, odpowiedzialne życie.
Z kolei w Gimnazjum nr 16 na Wyżynach poglądy młodych są bardziej centrowe. Ale i tu zdarzały się głosy na partię Janusza Palikota. Dopisała też frekwencja. Głosowało prawie 89 proc. uczniów. - Mimo że to
gimnazjum to oni mają już wyrobione zdanie. Często słychać, że wybierają mniejsze zło. Politykę lubią komentować - mówi Małgorzata Kowalczyk, nauczycielka historii.
Młodzi na lekcjach często rozmawiają o polityce - Na zajęciach są bardzo krytyczni wobec władzy. Spierają się i pytają o moje opinie. Są też aktywni. Chodzą na spotkania z kandydatami, a miałam i takich uczniów, którzy należeli do młodzieżówek Platformy - mówi Grażyna Kozak, nauczycielka wiedzy o społeczeństwie z "jedynki". Wyniki w tym liceum zaskakują dyrektora. - Sensacja. Wybrali Palikota i chyba przestają lubić Platformę - informuje Jarosław Durszewicz. - Pewnie jeszcze teraz ich typy nie pokryją się z przyszłotygodniowym głosowaniem, ale w przyszłości różnie może być - uważa.
Michał Cichoracki, socjolog z UKW przekonuje, by nie brać na poważnie fascynacji młodych Palikotem. - Być może z ich strony to żart, trudno to dokładnie ocenić. Potrzebne byłyby dokładne ankiety i sondy - mówi. - Ale można się było tego spodziewać. Młodzi działają dziś trochę impulsywnie, emocjonalnie i nie do końca wyciągają wnioski z tego, co widzą. Być może w prawdziwych wyborach nie byliby już tak odważni - mówi.