Wczoraj w Słupsku ok. 500 osób demonstrowało przeciw budowie w Polsce elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Po oficjalnym zakończeniu manifestacji około 70 demonstrantów udało się do oddalonego o 4 km Redzikowa. Próbowali tam sforsować płot, aby wejść na teren dawnego wojskowego lotniska. Drogę zablokowała im
policja.
O świcie, gdy większość protestujących odjechała już do domów doszło do incydentu. Po godzinie 5
policyjny patrol wyjechał sprawdzić zgłoszenie o zakłócaniu ciszy nocnej w słupskim mieszkaniu, w którym nocowało 25 uczestników manifestacji.
- Sąsiedzi nie wytrzymali imprezy i głośnej muzyki - mówi Jacek Bujarski, rzecznik słupskiej policji . - Nasi funkcjonariusze zostali wpuszczeni do środka, po czym znieważono ich wulgarnymi określeniami. Popychano ich, co oznacza naruszenie nietykalności cielesnej. Z uwagi na eskalację wezwali na pomoc inne patrole, które zatrzymały 25 osób przebywających w mieszkaniu. Na miejscu interweniowało ośmiu policjantów, jeden z nich użył gazu łzawiącego w sprayu.
Młodzi ludzie w wieku od 18 do 25 lat zostali zakuci w kajdanki i przewiezieni do policyjnego aresztu, gdzie przebadano ich alkomatem. - Mieli od 0,7 do 2,5 promila alkoholu. Części z nich zostanie postawiony zarzut napaści na funkcjonariuszy, ale musimy poczekać aż wytrzeźwieją - zapowiada Bujarski.
Kolega zatrzymanych Damian Kaczmarek tak przedstawia przebieg zajścia: - Policja brutalnie wpadła do prywatnego
mieszkania pod pretekstem zakłócania ciszy nocnej. Wyłamano drzwi, użyto gazów i pałek. Nawet gdyby było głośno, to nie wchodzi się taranem i nie rzuca gazów.
- O pałowaniu nic nie wiem, choć przyznaję, że była to dosyć duża akcja, a mieszkania małe, bo tylko dwupokojowe - mówi Jacek Bujarski.
Dziś o godzinie 13 przed komisariatem odbyła się manifestacja w obronie zatrzymanych. - Jeden z nich ma złamaną rękę - twierdzą znajomi osadzonych.
- Dementuję to, nikomu nic się nie stało, także osobie, która dostała gazem - zaprzecza nadkomisarz Bujarski. - Po rozpyleniu gazem następuje chwilowe uspokojenie i dekoncentracja, ale po chwili człowiek czuje się normalnie.