Fenomen. Do tej warszawskiej restauracji ludzie stoją po 40 minut. A inni wyśmiewają ich na FB

19.02.2016 16:29
Naleśnikarnia Manekin jest tak popularna, że żeby do niej wejść, trzeba stać w kolejce 40 minut. Fenomen tak duży, że doczekał się już hejterskiego profilu na Facebooku o nazwie "Beka z ludzi stojących w kolejce do Manekina".

Warszawa, środek tygodnia. Przed restauracją mieszczącą się przy ulicy Marszałkowskiej 140 ustawia się kolejka. Mimo padającego deszczu stoi w niej około 30 ludzi. Jestem 31. Zaglądam przez okna i szybko orientuje się, że żeby do niego nie wejść, muszę swoje wystać. Ile? - Dobre 40 minut - odpowiada para przede mną. - Wszystko zależy od tego, jak szybko zjedzą ci, co już weszli - dodaje chłopak. Dziewczyna kiwa głową. Stoimy.

Manekin, bo o nim mowa, to toruńska restauracja, która okazała się na tyle popularna, że swoje lokale w ostatnich latach otworzyła w Gdańsku, Łodzi, Poznaniu, Bydgoszczy, Opolu oraz Warszawie.

Restauracja Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta

W każdym z tych miast ustawiają się długie ogonki chętnych na naleśniki. To flagowe danie tej sieci, podawane na różne sposoby. Tradycyjnie na słodko i wytrawnie, ale także jako tagliatelle (rodzaj makaronu) czy w pocięte jako dodatki do zup czy sosów. Popularne danie podane w oryginalny sposób to przepis na sukces Manekina.

Po 10 minutach kolejka rusza do przodu. Robimy metr i znów stajemy. Zaczynają się rozmowy. Dziewczyna za mną zagaduje drugą o zapalniczkę. Po chwili rozmawiają o pracy. Wracają do kolejki. Pytam, jak często tu przychodzą. Wyznają, że często, a jedna to ma nawet swój system. - Przychodzę w porach poobiadowych, bo wtedy już wszyscy są najedzeni i nie ma kolejek do Manekina. - Dziś się nie sprawdziło - mówię. Tłumaczy, że to przez brak możliwości zarezerwowania stolika. Faktycznie, w Manekinie nie ma „zaklepywania” miejsc, co może tłumaczyć fenomen kolejek.

Nalesnikarnia Manekin, WarszawaFot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Manekin to fenomen

Fenomen to zresztą dobre słowo, bo kolejkom przyglądają się nawet przechodnie. O zjawisku mówi się także w mediach, ale o tym zaraz. Mijają nas panowie w średnim wieku. Komentują, że oni to by tak za jedzeniem nie stali. - Nie pogięło mnie - mówi jeden. Drugi, że klienci są młodzi, to mogą sobie czekać. Każdy swoje w życiu wystał. Młodzi w kolejce odpowiadają zaś, że i starsi stanęliby po naleśnika, ale im już nie starczy czasu. Ogonek wybucha śmiechem.

Kto tak prawdę odwiedza Manekina? Nie tylko młodzi. Fakt, w ciągu dnia spotkać tu można studentów, ale dużą grupą są turyści. Hiszpanki robią sobie pamiątkowe selfie na tle wiszące pod sufitem manekina. Wystrój to także duży atut lokalu, który dostrzegają, jak widać, i chwalą sobie goście. Kilka stolików zajmują biznesmeni, odbywają się ważne rozmowy nad stertą dokumentów. Niektórzy przyszli zjeść tu także w przerwie od pracy.

W drzwiach staje para młodych rodziców z dziecięcym wózkiem. Młodsi ode mnie. Kelnerka wskazuje im stolik. Siadają obok mnie. Pytam, za co lubią Manekina. -  Bo nas stać - mówi dziewczyna. Argument, z którym dziś trudno polemizować. Wymieniamy się uśmiechami. Życzymy sobie smacznego.

Lokale gastronomiczne w LodziMarcin Stepien AppleMarkC%#

Wróćmy do kolejki. Zapada zmrok. Jest godzina 19.00. Dołącza córka z matką. Starsza pani obchodzi kolejkę i sprawia wrażenie zaskoczonej. Nie samym ogonkiem, bo przecież w niejednym zapewne stała, ale faktem, że jeszcze dziś, w tym czasach, w ogóle się po coś stoi. Córka pilnuje miejsca. Matka wraca: - Nie wiem, córeczko, sama zdecyduj. Odchodzą. Nie wszystkim starcza cierpliwości. - Chyba jakiś żart - komentuje liczna grupa młodych kobiet, które stają na końcu kolejki. Przyszły z pobliskiego banku na babskie plotki. Śmieją się, mają dobre nastroje, ale rezygnują, gdy jedna zauważa, iż ludzie czekają nie tylko na zewnątrz, ale i w środku!

Manekin ma w końcu oddanych klientów. Widać to w restauracjach, ale i w internecie. Każdy lokal ma po kilkanaście tysięcy fanów. Najwięcej posiada ten warszawski. 21 tysięcy. Dla niektórych jednak właśnie największa wada Manekina. Popularność. - To fast food, jedzenie dla mas, żadna restauracja - czytam w internetowych recenzjach.

Po 30 minutach dochodzę do drzwi restauracji. Obok mnie stojak z menu. Ludzie do niego zaglądają i w międzyczasie wybierają dania. Chłopak wyciąga telefon i podlicza, ile zapłaci z dziewczyną za kolację. Ceny w Manekinie są bardzo atrakcyjne i to one również powodują, że do lokali tejże sieci napierają tłumy. Za naleśnika z dżemem zapłacimy 7 złotych, za takiego na wypasie, czyli świeże owoce z białym sercem i polewą - 15.

Pytam pary, co polecają, bo ja jestem tu pierwszy raz. - Tagliatelle carbonarra - mówi chłopak. W sumie, za 50 złotych dwie osoby najedzą się do syta. Ceny chwalą także turyści. - Stoimy, bo tu jest bardzo smacznie i bardzo tanio - mówi mi Maria, Włoszka, która wraz z grupą przyjaciół, także Włochów, przyszła do Manekina zjeść. Obce języki słychać w kolejce często, bo i turystów przed lokalem sporo.

Manekin, Warszawa

Tomasz Golonko

Na ulicy stłuczka. W kolejce poruszenie i licytacja, czyja była wina. - To złotówa walnął tego z przodu. Tył kolejki powątpiewa: - Typ nie dał kierunkowskazu. Rozpoczyna się ogólnokolejkowa debata. Dziewczyny od razu zastanawiają się, kto poniesie koszty naprawy. Panowie zaś, którego auta bardziej szkoda. Po 40 minutach wkrada się jednak nuda. Wciąż czekam na wejście do restauracji, a wśród potencjalnych gości zaczyna się przebieranie nogami. Pan obok teatralnie ziewa, jakby wierzył, że to coś pomoże.

Idący chodnikiem młody chłopak zatrzymuje się i robi stojącym w kolejce ludziom zdjęcie. - Kurwa, będziemy na Fejsie na tym bekowym fanjpedżu o Manekinie - mówi klientka lokalu. Bo Manekin ma zarówno swoich wiernych klientów, jak i zagorzałych hejterów.

Beka z ludzi stojących w kolejce do Manekina

- Strona nie ma na celu budowania negatywnej opinii o lokalu ani nie jest skierowana do nikogo personalnie - czytamy w opisie profilu, który śmieje się z kolejek do Manekina. ”Beka z ludzi stojących w kolejce do Manekina” ma ponad 10 tysięcy fanów i bezlitośnie wyśmiewa tych, którzy tworzą klientelę restauracji. - Chodzi tylko o zwrócenie uwagi na zjawisko, jakim jest ta kolejka - tłumaczą założyciele fanpage. Fakt, bo czego nie powiedzą autorzy profilu, to z chęcią zrobią to jego użytkownicy.

 

Na profil składają się przede wszystkim zdjęcia kolejek. Fotografie robione w Toruniu, Gdańsku czy Warszawie same z siebie nie są zabawne, natomiast „beka” zaczyna się dopiero w komentarzach. Pod zdjęciem panny młodej chcącej wejść do lokalu czytamy: "Kiedyś mówiło się: stoi jak ch*** na weselu." W innych, że tworzący kolejkę to Czereśniaki, a całe to zamieszanie to jakiś debilizm.

 

No stoją na pasach, a kierowca ani myśli się zatrzymać i puścić pieszych!

Posted by Beka z ludzi stojących w kolejce do Manekina on 8 październik 2015

 

„Wstyd mi za mieszkańców mojego miasta”. To komentarz o gościach łódzkiego lokalu. Pojawiają się jednak i takie, które naprawdę mogą bawić. „Może urny do głosowania postawić w kolejkach” - brzmiał komentarz ironicznie podsumowujący niską frekwencję ostatnich wyborów.

- Można tu zjeść zupę „Żurek”, jest pyszna - mówi Hiszpan Alonso. Do tego jest tanio, choć nie zawsze chce nam się tu stać - dodaje. Hiszpanie uwielbiają Manekina, polskie jedzenie i gościnność, którą chwalą sobie podczas naszej rozmowy. Poznajemy się, oczywiście, stojąc w kolejce do lokalu. Mówię, że naszą specjalnością jest także wyśmiewanie popularnych zjawisk, a Manekin właśnie takowym jest. - Naprawdę? No to macie oryginalne poczucie humoru. Bardzo - kończy hiszpański student.

Tagi:

Komentarze (344)
Zaloguj się
  • zosima

    Oceniono 47 razy 35

    Kiedyś stałem, ale okazało się, że kolejka zapętla się wokół budynku, po trzech godzinach zrezygnowałem, zwłaszcza, że knajpa i tak była zamknięta.

  • kuzyn.snowdena

    Oceniono 31 razy 25

    Ceny po kilka(nascie) zlotych, a gosc liczy wszystko kalkulatorem.

  • i.l

    Oceniono 52 razy 22

    Jaki fenomen? Dowód na istnienie idiotów w ilości większej niż przeciętna.

  • tekameka

    Oceniono 36 razy 22

    W sumie, za 50 złotych dwie osoby najedzą się do syta.
    hehehehehe
    za 50 PLN można zrobić niezły obiad dla 4 osób i też najedzą się do syta

  • nikifor666

    Oceniono 25 razy 19

    cos jak Beka z kolejki do Polisz Lody.

    lody przecietne, ale kolejka sama nakreca ruch.

  • panbies

    Oceniono 19 razy 15

    Stałem.
    Przyznam się.
    Stałem i zjadłem.
    Zjadłem i zapomniałem.
    Drugi raz za naleśnikiem nie stanę.
    Naleśnik jak to naleśnik.
    Identyczny jak w knajpie bez kolejek.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje