Po publikacji "Wprost" Giertych pisze do Latkowskiego: Pamiętam, jak rok temu czaił się pan przy moim śmietniku, szukając dowodów

Aneta Bańkowska
18.02.2015 11:19
Mecenas Roman Giertych

Mecenas Roman Giertych (Fot. Gazeta.pl/ Agencja Gazeta)

"Panie Sylwestrze, czy mógłby Pan jeszcze raz przyjechać na ulicę, gdzie mieszkam? Rok temu moje kamery zaobserwowały Pana postać, czającą się przy moim śmietniku. Szukał Pan wtedy dowodów na to, że nielegalnie zatrudniam pomoc domową" - pisze w liście otwartym do redaktora naczelnego "Wprost" Roman Giertych. Adwokat kpi też z "przemiany", którą przeszedł dziennikarz.
We wpisie opublikowanym na Facebooku Giertych punktuje postać Sylwestra Latkowskiego i ostatnie publikacje, które ukazały się w tygodniku. "To prawda, że pisałem na temat Pana przeszłości, więzienia itp. Było tak dlatego, że nie wierzyłem w możliwość Pana resocjalizacji. Całe doświadczenie zawodowe mówiło mi bowiem, że kryminalista nie odczuwa żadnej skruchy. W Pana przypadku jest jednak inaczej. Brawo! Z jaką radością usłyszałem o Pana ostatnich dokonaniach w ściganiu przestępczości u kolegów dziennikarzy" - pisze Giertych.

Przypomnijmy: w połowie lat 90. Latkowski dopuścił się przestępstwa wymuszenia od dawnego wspólnika z Gorzowa, który był mu winien pieniądze za samochody. "Według ustaleń prokuratury dziennikarz brał udział w sprowadzeniu do Polski wynajętych na Litwie egzekutorów i zlecił im pobicie dłużnika (...). Dostał wyrok 2 lat i 3 miesięcy więzienia za wymuszenia rozbójnicze, ale zarzut działania w zorganizowanej grupie przestępczej przed sądem upadł. Za kratami spędził 19 miesięcy" - czytamy w sylwetce redaktora, opublikowanej przez "Gazetę Wyborczą".



"Panie Sylwestrze, czy mógłby Pan jeszcze raz przyjechać na moją ulicę?"

"Wyobrażam sobie wzruszenie Pańskiego wychowawcy więziennego, który pewnie z uporem próbował wtłoczyć do Pańskiego sumienia postanowienie o braku powrotu do przestępstwa. Pewnie w najśmielszych snach nie podejrzewał, że jego praca wychowawcza w Pana przypadku będzie miała takie efekty!" - kpi adwokat, odnosząc się do "aktywnej współpracy Latkowskiego z policją".

"Myślę, że Pana uśmiechnięta twarz powinna od dziś zdobić wszystkie stołówki więzienne, aby młodocianym przestępcom dawać dobry przykład, co może profesjonalna resocjalizacja penitencjarna" - dodaje Giertych i przewiduje, że dziennikarz "jako gwiazda resocjalizacji penitencjarnej ma przed sobą wielką przyszłość".

Były minister edukacji nie ukrywa jednak, że ma do Latkowskiego osobistą prośbę. "Panie Sylwestrze, czy mógłby Pan jeszcze raz przyjechać na ulicę, gdzie mieszkam? Pamiętam, jak rok temu moje kamery zaobserwowały Pana postać czającą się przy moim śmietniku. Szukał Pan wtedy dowodów na to, że nielegalnie zatrudniam pomoc domową. Ileż wysiłku Pan włożył w tę sprawę, a ja byłem tak niewdzięczny, że tego nie rozumiałem. Nie rozumiałem, że Pański imperatyw wtłoczony radami Wychowawcy Sali popycha Pana do szukania przestępczości!" - pisze.

"My tutaj jedni na drugich nie donosimy, ale gdyby Pan przyjechał..."

"Mniejsza jednak o sprawę mojej pomocy domowej. W sądzie zawarliśmy ugodę, ubolewaliście i zapłaciliście koszta - sprawa zamknięta. Teraz mi chodzi o to, żeby Pan wrócił na naszą ulicę, bo mamy tutaj inny problem. Panie Sylwestrze kochany - ludzie tutaj w ogóle nie odśnieżają przed domami! My tutaj jedni na drugich nie donosimy, ale gdyby Pan przyjechał, sprawdził, zarejestrował, to przecież Policja musiałaby coś zrobić. Nadto jedna sąsiadka nie sprząta po psie! Mógłby Pan, Panie Sylwku, coś z tym zrobić?" - pyta Giertych.

Mecenas dodaje jeszcze post scriptum: "Panie Sylwestrze, jeżeli Pan lubi ścigać tylko dziennikarzy, to mam pytanie: w rejestrze prasy tytuł wprost.pl nie jest zarejestrowany. A jest to przecież internetowa gazeta. Skoro art. 45 prawa prasowego przewiduje wysoką grzywnę za brak rejestracji tytułu, to może tutaj doniósłby Pan Policji? Może na jakiś czas poczucie konieczności wypełniania obywatelskiego obowiązku donoszenia zostałoby w Pana sumieniu zaspokojone?".

Próbowaliśmy skontaktować się z Sylwestrem Latkowskim, ale ma wyłączony telefon.

"Wprost" pisze o "Ciemnej stronie Durczoka"

W najnowszym numerze "Wprost" dziennikarze gazety opisali zajścia, do których miało dojść 16 stycznia na warszawskim Mokotowie. Według tygodnika uczestniczył w nim Kamil Durczok, szef "Faktów" TVN.

W historii pojawia się postać 29-latki, która miała wynajmować mieszkanie od biznesmena-informatora redakcji tygodnika. W apartamencie miały znajdować się m.in. prywatne rzeczy Durczoka i "biały proszek". Wezwana na miejsce policja miała spisać dziennikarza na klatce schodowej budynku jako - jak mówi sam szef "Faktów" - "świadka czegoś tam". Informację potwierdził rzecznik Komendy Głównej Policji. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że materiały zabezpieczone w mieszkaniu to amfetamina i kokaina.

Durczok: Nigdy nie molestowałem żadnej kobiety

Wcześniej "Wprost" w tekście "Ukryta prawda" z 1 lutego napisał o molestowaniu i mobbingu w jednej z dużych stacji telewizyjnych. Redakcja nie podała, o jaką stację chodzi ani który dziennikarz miał się tego dopuścić. Zapowiedziano jedynie, że temat będzie rozwijany w kolejnych wydaniach.

Durczok odniósł się do obu artykułów na antenie Radia TOK FM. - Nigdy nie molestowałem żadnej z podległych mi pracownic. Nigdy nie molestowałem żadnej kobiety - zapewnił w rozmowie z Dominiką Wielowieyską. - Czym innym jest wymagający szef, czym innym szef molestujący. Nigdy nie byłem molestującym szefem - powtarzał. Jak dodał, rozważa kroki prawne przeciwko tygodnikowi.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Tagi:

Komentarze (324)
Zaloguj się
  • Janusz Łącki

    Oceniono 2051 razy 1665

    Jakoś dawniej nie przepadałem za Giertychem... jak to się człowiekowi poglądy zmieniają - nie przypuszczałem, ze kiedyś będę czytał jego teksty i potakiwał!

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 1429 razy 1247

    Rok temu moje kamery zaobserwowały Pana postać, czającą się przy moim śmietniku....
    ----
    nigdy bym nie pomyślał ze będę się śmiał z żartów Giertycha :-) a Latkowski wynalazł nowy styl dziennikarstwa śledczego: śmietnikowiec-fekalista

  • strach_sie_bac

    Oceniono 806 razy 718

    No to Giertych sobie nagrabił u Latkowskiego, niech pan mecenas uważa, żeby nie sikać w miejscu publicznym i cukier puder kupować tylko w marketach z kamerami :D

  • unicze66

    Oceniono 631 razy 561

    Brawo panie mecenasie. Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek Pana polubię. Już któryś z kolei komentarz do aktualnych wydarzeń pisany perfekcyjnie. Z satysfakcją przeczytałam propozycję interwencji na Pana ulicy dla "śmietnikowca-fekalisty". Gratulacje :)

  • antropoid

    Oceniono 627 razy 501

    "Wprost" i tym podobne prawackie tabloidy odnalazły w sobie powołanie do szpiclowania i podsłuchów. To ludzie o mentalności swoich politycznych idoli - nie ma się co dziwić, że najlepiej czują się przy śmietnikach.

  • antepavelic69

    Oceniono 401 razy 357

    No proszę,jaka nietuzinkowa postać z tego Latkowskiego:)A jak się zresocjalizował i niech mi nikt nie mówi,że resocjalizacja nic nie daje:)

  • hockib

    Oceniono 388 razy 344

    Ha, ha, ha! Doskonałe. pan Roman Giertych trzyma poziom.
    "...Czaił się pan przy moim śmietnikiem, szukając dowodów..." . Latkowski-śmietnikowy detektyw. He, he.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX