Sawicki: Habit, niestety, nie chroni przed złem. Dobrze, że "GW" opublikowała reportaż z Zabrza

Wiadomości >  Polska - Informacje
Konrad Sawicki, publicysta "Więzi", twórca projektu Kościół dla mniej praktykujących. Twitter: @Konrad_Sawicki 
10.04.2014 18:05
A A A Drukuj
Siostra Bernadetta dawała przyzwolenie na znęcanie się nad dziećmi, a nawet gwałty w prowadzonym przez siebie ośrodku

Siostra Bernadetta dawała przyzwolenie na znęcanie się nad dziećmi, a nawet gwałty w prowadzonym przez siebie ośrodku (Rys. ANNA REINERT)

Słusznie zrobiła "Gazeta Wyborcza", publikując reportaż z Zabrza. Sprawa ta uświadamia nam boleśnie, że habit, niestety, nie chroni przed złem. Jednocześnie nie dajmy się ponieść emocjom i uogólnieniom. Mówmy głośno i piszmy o świetnych, ofiarnych siostrach lub o godnych pochwały zakonnikach. Naprawdę jest ich mnóstwo. Warto zawalczyć o to, by habit nadal był symbolem pozytywnym - pisze w Laboratorium Więzi Konrad Sawicki.
Taki reportaż, jak ten z "Dużego Formatu" o ośrodku wychowawczym w Zabrzu nie pozostawia człowieka obojętnym. Jest gniew, jest żal, oburzenie, współczucie. Są też dziesiątki pytań. Ocenę postępowania sióstr zakonnych - oraz tych, którzy o nim wiedzieli, a nic nie zrobili - pozostawiam organom ku temu powołanym i samemu Bogu. Spokoju nie daje mi jednak jeden element tego horroru: zakonny habit.

Z opowieści spisanej przez Justynę Kopińską wynika, że przez długie lata do przedstawicieli różnych państwowych instytucji docierały dość czytelne sygnały mówiące o nieprawidłowościach w ośrodku. Jednak lekarze, pedagodzy i nauczyciele (z jednym wyjątkiem) nie dostrzegali lub nie chcieli dostrzegać problemu.

Chłopak doznaje zatrucia lekami psychotropowymi i w stanie śpiączki jest przewieziony do szpitala. U lekarzy ten fakt nie wzbudza podejrzeń. Inny wychowanek trafia do szpitala po tym, jak siostra uderzyła go w głowę menażką. Lekarz nie dowierza tłumaczeniom o wypadku na rowerze, ale sprawy nie zgłasza. Co takiego ich i im podobnych świadków wstrzymywało przed normalną w takich przypadkach dociekliwością lub dalszym działaniem? Najprawdopodobniej zakonny habit.

Sutanna nie chroni przed grzechem

Habit to w naszym społeczeństwie czytelny znak. Ktoś rezygnuje z możliwych ścieżek życia, kariery, macierzyństwa, rodziny, by poświęcić się służbie ludziom i Bogu. Doceniają to często nawet ludzie niewierzący. Dostrzeżona na ulicy księżowska sutanna czy też mnisza suknia przypominają o wartościach innych niż te nasze szarocodzienne, odsyłają do transcendencji, wskazują na Boga. Nawet jeśli znany nam ksiądz lub znana siostra nie są wzorami cnót, to ich obecność w sutannie i habicie buduje jakiś szacunek wobec czegoś większego, tworzy pewnego rodzaju sacrum w świecie profanum.

Będzie krzywdzące generalizowanie

Dlatego lekarze czy też nauczyciele z reportażu zamieszczonego w "Dużym Formacie" widząc habit, domniemywali najczęściej, iż za zakonnym strojem idą również dobre intencje, uczciwość i faktyczna troska o dzieci. A jeśli nawet jakieś podejrzenia w nich się rodziły, prawdopodobnie pojawiał się opór przed wchodzeniem na ów teren sacrum.

To jest mechanizm, który już, niestety, znamy z przypadków wykorzystania seksualnego przez osoby duchowne. Matka nie wierzy własnemu dziecku, bo przecież ksiądz nie mógł czegoś takiego zrobić. A jeśli już wierzy, to woli zataić w imię jakichś niezrozumiałych "wartości wyższych".

Ubocznym skutkiem nagłaśniania takich historii są dziś czasem niesprawiedliwe insynuacje, że każdy ksiądz to potencjalny pedofil. Czy winne są temu media, które o tym piszą? Nie, ale gdyby częściej pisały o dobrych i ofiarnych duchownych, to może ta etykieta nie miałaby racji bytu.

Ale o takich sprawach trzeba mówić/pisać

Teraz obawiam się, że podobna rzecz może zdarzyć się w stosunku do sióstr zakonnych. Że habit dostrzeżony na ulicy, zamiast być znakiem ofiary i służby, stanie się dla niektórych symbolem dziecięcego terroru. A przecież wielu z nas zna lub słyszało o fantastycznych siostrach. Posyłamy swoje dzieci do ich przedszkoli i szkół. W ogromnej większości są to placówki dobre lub bardzo dobre.

Słusznie zrobiła "Gazeta Wyborcza", publikując reportaż z Zabrza. Sprawa ta uświadamia nam boleśnie, że habit, niestety, nie chroni przed złem. Jednocześnie nie dajmy się ponieść emocjom i uogólnieniom. Mówmy głośno i piszmy o świetnych, ofiarnych siostrach lub o godnych pochwały zakonnikach. Naprawdę jest ich mnóstwo. Warto zawalczyć o to, by habit nadal był symbolem pozytywnym.

Tekst pochodzi ze strony Laboratorium Więzi

Tagi:

  • 2
Komentarze (23)
Zaloguj się
  • Oceniono 75 razy 71

    "Sutanna nie chroni przed grzechem"
    ===========================
    Przed grzechem nie, ale bywa że przed odpowiedzialnością, niestety.

  • Oceniono 58 razy 54

    „Sprawa ta uświadamia nam boleśnie, że habit, niestety, nie chroni przed złem.”

    Zgodnie ze starym przysłowiem: diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni.

  • Oceniono 41 razy 35

    dopóki rząśdy będą bać się *&^(&*&*&*() z watykanizmu, dotąd dzieci, kaleki, starcy będą cierpieć w "domach opieki" pod znakiem krzyża.

  • Oceniono 29 razy 23

    Nie bylem latwym dzieckiem,teraz wiem ze mowienie moich rodzicow do mnie "bo oddamy cie do nauki w seminarium" mialo swoj sens,dobrze wiedzieli jakie panuja tam zwyczaje i czym jest habit,jakimi metodami sie posluguje .Los chcial jednak inaczej i dzieki mu za to,zaklad wychowawczy to jednak inny swiat ,zdobylem zawod,prawa jazdy , zaden z wychowawcow nie byl sadysta .Jak czytalem o tych biedakach z domu dziecka i karze jaka spotkala ta czarna jedze to byl bym w stanie wlasnymi rekoma ja rozszarpac,poprostu zabic .Miala szczescie ze nie bylem jej wychowankiem,znalazl bym i zagryzl.Jak to przeczytasz potworze to niech cie najbardziej bolesny rak zzera przez lata,bede ci tego zyczyl kazdego wieczoru poczawszy od dzisiaj,i wy przez tego czy innego potwora zakonnego pokrzywdzeni przylaczcie sie i niech ja boli jak najdluzej.

  • Oceniono 25 razy 23

    "... habit, niestety, nie chroni przed złem.”
    ===============
    Za to przed sprawiedliwością - jak najbardziej!!!

  • kibic_rudego

    Oceniono 27 razy 23

    a Seremet, Sienkiewicz i Bernacki są w dalszym ciągu ministrami u dobrego premiera Tuska
    Ale nie może być inaczej, skoro Tusk ma ministrów w Opus Dei i oni musza się przede wszystkim słuchać swoich przełożonych z Opus Dei

  • Oceniono 6 razy 6

    Obóz koncentracyjny dla dzieci.Prowadzony przez zakonnice.W XXI wieku.W III RP.Wszyscy,którzy o tym mogli lecz nie chcieli wiedzieć,są winni.Są winni,jak cholera.Ale,jak znam życie,pozostaną bezkarni.Taka jest nasza zakłamana polska rzeczywistość!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX