Bear Grylls polskich marketów przeżył miesiąc za 31 zł

08.11.2012 07:00
Łazanki z kapustą

Łazanki z kapustą (Archiwum bohatera)

Przyjaciele kusili go fast foodami i piwem, a eksperci żywieniowi zastanawiali się, kiedy zemdleje. Przez cały październik Kewin Grabowski na jedzenie wydawał tylko złotówkę dziennie. W ciągu czterech tygodni eksperymentu schudł ponad 15 kilogramów.
Znajomi przygotowali mu nawet specjalne logo: obok twarzy studenta widnieje napis "Bear Grylls polskich hipermarketów". Chociaż dietetycy wróżyli mu anemię i regularne omdlenia, tydzień po zakończeniu diety Kewin nadal jest okazem zdrowia, a 26. dnia eksperymentu bez problemu oddał krew.

W ciągu pierwszych dwóch tygodni schudł ponad 8 kg, a kiedy ostatniego dnia stanął na wadze, licznik pokazał 109,9 kg - o 15,6 kg mniej niż na początku.

W połowie tygodnia Kewin miał prawie złotówkę debetu, ale z każdym kolejnym dniem powoli wychodził na prostą. Przez dwa tygodnie wydał o 45 gr za dużo, ale ostatniego dnia w portfelu zostało mu jeszcze 31 gr. W ciągu miesiąca wydał 30,69 zł.

Podczas eksperymentu przygotowywał m.in. gołąbki (z kapusty pekińskiej za 95 gr i kaszy z poprzedniego tygodnia) i łazanki (makaron na wagę za 70 gr i cebula za 45 gr), które starczyły mu na dwa dni. Kewin nie rezygnował też z drobnych przyjemności - z mrożonego przecieru marchewkowego zrobił sorbet, a na Halloween przygotował zupę z dyni (za 3,01 zł) z suszonymi pestkami na deser. Na śniadanie łykał witaminy, a obiad jadł wieczorem, kiedy głód był trudny do opanowania.

- Przez pierwsze dni byłem osłabiony, a z głodu bolał mnie brzuch. Ciężko też było przyzwyczaić się do jedzenia bez przypraw. Zrobiłem się bardziej drażliwy, częściej byłem zmęczony i ospały. Czasem chciałem coś powiedzieć, ale zapominałem co.



Najgorszy okazał dziesiąty dzień - Kewin czuł się, jakby przebiegło po nim stado koni, a żołądek skopał mu Chalidow, polski zawodnik MMA.

Zdesperowany student szybko zyskał popularność, a internauci prześcigali się w dobrych radach i gratulacjach - tak jak SonySteals, który napisał: "Trzymam kciuki! Sam zacząłem kontrolować, co jem. Oczywiście warunki mniej spartańskie, bo i inne założenia czy motywacja, ale twoje wideo mocno mnie podbudowują".

Niektórzy jednak nie wierzyli w powodzenie całej akcji - tomek836 komentował: "Nie będziesz miał siły na kręcenie filmów, jak się nie najesz i nie napijesz. Nawet chleba nie kupisz, haha!".

Inni byli przekonani, że Kewin je nie tylko to, co pokazuje na filmach. Na jego profilu pojawiły się podejrzenia, że podjada poza kamerą. Plotki zdementowała inez3: "Jako jedna z jego współlokatorek ani razu nie widziałam, żeby coś podjadał. To wcale nie jest dla niego łatwe, bo my ze swoimi obiadkami za bardzo się nie kryjemy. Ale ostatnio nie ubył żaden z pozostawionych na wierzchu racuchów. Za to samego chłopaka powoli ubywa".

Czasem wideopamiętnik zamieniał się w horror - widzowie wstrzymali oddech, kiedy Kewin kupował... jajko. Denaturath pisał: "Pamiętam, jak kupowałeś jajko za 48 groszy, a w tle usłyszałem muzykę jak w 'Szczękach'. Pani zaczęła szukać dwóch groszy, żeby Ci wydać. Pomyślałem sobie - no nie! Jak mu powie 'Czy mogę być winna grosik?', to chłopak się załamie, bo cały budżet się posypie!".

Dietę "złotówkową" podsumował beholt: "Lepiej, żeby rząd nie dowiedział się o Twoim eksperymencie, bo w następnym exposé Tusk powie Polakom, że 'da się!' i trzeba brać z Ciebie przykład".



Zaoszczędzone pieniądze Kewin wydaje na książki. W ciągu miesiąca odłożył kilkaset złotych, a pierwszą rzeczą, którą kupił po skończeniu akcji, był szampan i worek zielonych jabłek. Na obiad zjadł pizzę.

- Jestem szczęśliwy, że eksperyment już się skończył - mówi Kewin. - Chciałem udowodnić, że można przeżyć za złotówkę dziennie, a każdy z nas może schudnąć i jednocześnie ograniczyć wydatki. Cieszę się, że niektórzy zaczęli dzięki temu zwracać więcej uwagi na to, co kupują. Oczywiście było mi łatwiej, bo miałem sporo do zrzucenia. Komuś, kto waży o połowę mniej, byłoby dużo trudniej.

Kewin chce spisać "złotówkowe" przepisy w formie elektronicznej książki kucharskiej (jego ulubione danie to faszerowana papryka). Wcześniej jadł głównie śmieciowe jedzenie. Po miesiącu eksperymentu nadal chce chudnąć - przez następne tygodnie będzie testował dietę zgodną z grupą krwi.

Zmagania Kewina można śledzić na jego kanale YouTube 31 w portfelu oraz na fanpage'u.

Komentarze (172)
Zaloguj się
  • tonik777

    Oceniono 164 razy 146

    "Chciałem udowodnić, że można przeżyć za złotówkę dziennie"
    Pytanie tylko jak długo? Jemu udało się miesiąc, ale czy wytrzymałby dwa? Albo rok?

  • arqsx

    Oceniono 160 razy 88

    Gość sobie zrobił miesięczną kurację odchudzeniową za 31 zł a szajzeta rozpisuje się jakby to był przepis na życie za 31zł/m-c.

    Jak jest taki cwany to niech przeżyje rok za 365 zł - wtedy pogadamy, a tak to kolejny śmieciowy tekst!

  • pkaczpkacz

    Oceniono 136 razy 74

    Ciekawe, kto pozwolił mu oddać krew? Przecież w trakcie kwalifikacji zawsze pytają czy zjadło się sute śniadanie i czy w ostatnim czasie nie nastąpił gwałtowny spadek wagi. Kłamał w rozmowie z lekarzem? Kto by beknął, gdyby zemdlał (albo coś gorszego) po oddaniu krwi? Jak dla mnie nieodpowiedzialny chłopaczek z olbrzymim parciem na szkło. I jeszce te bzdury o tym, że każdy może schudnąć - zobaczymy teraz jak wielkie będzie jojo po tym jak zacznie jeść normalnie.

  • mariuszdd

    Oceniono 61 razy 57

    czytałem tekst dwa razy, bo nie mogłem w to uwierzyć ,ważył 130 kg ? ;)

  • welcometopoland

    Oceniono 62 razy 38

    No i właśnie - brednie o obfitym śniadaniu lobbowane przez koncerny spożywcze oraz nauki naukowców aby nie jeść po 18:00 można włożyć m-y bajki.

    Powinno się jeść wtedy kiedy naprawdę organizm się tego domaga ! A nie na siłę o 7 rano (zamiast spać).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje