Tak kradną kieszonkowcy. Trzy sposoby [WIDEO]

26.10.2012 08:00
Warszawscy doliniarze trzymają się mocno, ale po piętach depcze im konkurencja z zagranicy. Przyjeżdża nawet z Afryki.
- Przez ostatnie lata liczbę kradzieży kieszonkowych udało nam się obniżyć o ok. 40 proc. - oblicza mł. insp. Bogdan Krzyszczak, naczelnik wydziału wywiadowczo-patrolowego w Komendzie Stołecznej. Działa tu jedna z niewielu w Polsce policyjnych sekcji ścigających doliniarzy.

Kradzież kieszonkowa to robota dla zawodowców. Starzy warszawscy złodzieje trzymają się mocno, ale młodych - tak wynika z obserwacji policjantów - raczej nie przybywa. Do stolicy przyjeżdżają za to ci, którzy do tej pory grasowali w innych miastach. Ostatnio na gościnnych występach policja zatrzymała m.in. złodziei notowanych do tej pory przez policję z Białegostoku, Kielc, Olsztyna, Radomska. U nas łatwiej im się ukryć w tłumie. W ręce funkcjonariuszy coraz częściej wpadają złodzieje z Rumunii, Gruzji, a nawet z Afryki Płn. Przynajmniej od kilku lat policjanci zatrzymują kieszonkowców z Algierii, Tunezji i Maroka. Specjalizują się w kradzieżach w restauracjach.

W ciągu trzech kwartałów tego roku policja odnotowała ponad 1,6 tys. kradzieży kieszonkowych. Czyli przeciętnie pięć dziennie. - Niedużo jak na takie miasto jak Warszawa - podkreśla naczelnik Krzyszczak. Statystykę podbiły nieco piłkarskie Mistrzostwa Europy. Tłumy na ulicach i pod stadionem, wielu pod wpływem alkoholu - to idealne warunki dla złodziei. Policja miała z nimi sporo pracy. Udało się np. zlikwidować rumuńską grupę okradającą kibiców z biletów. Kobiety czyściły osoby stojące w kolejce do wejścia na Stadion Narodowy. Skradzione bilety przekazywały towarzyszom, którzy natychmiast próbowali je sprzedawać innym kibicom. Takie kradzieże odnotowano przed meczami Polska - Grecja i Polska - Rosja. Kobiety zostały zatrzymane przed meczem Grecja - Rosja i do końca Euro 2012 takich przypadków już nie było.

Metody trzy

Są trzy podstawowe metody stosowane przez kieszonkowców: ("przewieszka" (wykorzystywana w lokalach) - złodziej przysiada się do sąsiedniego stolika, wiesza na krześle marynarkę albo kurtkę, wkłada pod nią rękę i nie obracając się, przeszukuje ubranie siedzącego za plecami gościa lokalu; ("podsiad" (komunikacja miejska) - złodziei jest przynajmniej dwóch, jeden blokuje wejście lub wyjście z autobusu czy tramwaju, udając np., że się potknął, drugi w tym czasie napiera na ofiarę i okrada ją; ("sztuczny tłok" komunikacja miejska) - kilkuosobowa grupa doliniarzy tworzy wokół swojej ofiary tłok, jeden wyciąga portfel i przekazuje dalej. Najlepsi złodzieje potrafią okraść pasażera i wysiąść na tym samym przystanku, na którym weszli do środka.

- Z naszych obserwacji wynika, że 90 proc. takich kradzieży to skutek ludzkiej niefrasobliwości - mówi mł. insp. Bogdan Krzyszczak. Policjanci jeżdżą więc komunikacją miejską i udając kieszonkowców, przyklejają pasażerom na portfele naklejki z napisem "Nie daj się złowić". Potem zaczepiają te osoby i opowiadają, jak łatwo paść ofiarą złodziei. - Często słyszymy odpowiedź: "Mnie to nie dotyczy" - opowiada naczelnik Krzyszczak. - Wtedy prosimy pasażera, by sięgnął po portfel. Zmienia zdanie, gdy widzi naklejkę.

Policjantom udało się nakłonić do współpracy producentów serialu "Na Wspólnej". W jednym z odcinków wyemitowanych rok temu przed Bożym Narodzeniem był poruszony problem kradzieży kieszonkowych. - Ich liczba w tamte święta znacznie spadła - dodaje Bogdan Krzyszczak.

Od poniedziałku piszemy o kradzieżach w Warszawie. Co się kradnie, kto kradnie i jak to się robi.

Ktoś was okradł? Perfidnie oszukał? Piszcie: stołeczna@agora.pl.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje