Po 200 latach odsłonili freski w uniwersyteckiej sali

12.10.2012 07:00
Konserwatorzy zabytków z Krakowa odsłaniają i zabezpieczają freski w sali Balzera

Konserwatorzy zabytków z Krakowa odsłaniają i zabezpieczają freski w sali Balzera (Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta)

Czerwony gil przycupnął wśród kwiatów, po morzu płynie okręt, a ogrodnik strąca tyczką owoce w sadzie. Tych sielskich obrazków nikt od 200 lat nie oglądał. Odkryli je konserwatorzy w uniwersyteckiej sali im. Balzera, nad Aulą Leopoldyńską.
- Dzięki odkrywkom zrobionym w sali dwa lata temu wiedzieliśmy, że zachowała się tu barokowa dekoracja malarska. Ale nie było wiadomo, ile jej jest i co przedstawia - mówi dr Łukasz Krzywka, historyk sztuki, pełnomocnik rektora UWr ds. zabytków. - Nie przetrwały do naszych czasów żadne rysunki ani dokładne opisy sali z czasów, kiedy była Auditorium Comicum, czyli salą teatralną uczelni jezuickiej. Z wyjątkiem lakonicznego tekstu Johanna Christiana Kundmanna opublikowanego w 1741 roku - tłumaczy dr Krzywka.

Kundmann napisał m.in., że sam teatr, który funkcjonował jeszcze w końcu XVIII w., "jest bardzo długi, opatrzony wieloma urządzeniami i mechanizmami, z przodu po obu stronach znajdują się tu balkony ze schodami prowadzącymi do wnętrza teatru, z ażurowymi, wygiętymi balustradami. Na obniżonym sklepieniu namalowane są cztery monarchie, nad tym siedzi na tronie Jego Rzymski Cesarski Majestat Carolus VI. i cztery części świata, wszystko to namalował wybornie ojciec Kuben z Towarzystwa Jezusowego".

- Cesarskiego Majestatu na pewno nie zobaczymy, bo w 1811 roku inspektor budowlany Karl Geissler, świetny wojskowy inżynier, nakazał wymianę stropu nad salą teatralną. Twierdził, że może się zawalić i trzeba wzmocnić całą konstrukcję. Uważał - nie bez racji - że jezuici budując gmach uczelni w wielkim pośpiechu, popełnili sporo błędów - opowiada dr Krzywka.

Chociaż malowidła zostały zasłonięte tynkiem, opowieści o ich urodzie jeszcze kilkanaście lat później krążyły po uniwersytecie, o czym świadczy artykuł studenta Edmunda Bojanowskiego (późniejszego założyciela zgromadzenia sióstr służebniczek Najświętszej Marii Panny), opublikowany w 1834 roku w "Przyjacielu Ludu": "Równie ozdobną [jak Aula Leopoldina - dop. red.] była sala na trzecim piętrze, gdzie jest teraz Muzeum Zoologiczne; lecz zajęta w czasie wojen na lazaret, dla braku funduszów do dawnej pory nie mogła być przywiedziona, tak iż uszkodzone malatury wapnu ustąpić musiały".

"Malaturami" długo nikt się nie interesował, a sama sala została przebudowana. Gdy po 1904 roku zbiory zoologiczne przeniesiono do nowego budynku, wzmocniono strop Auli Leopoldiny i z dawnej sali teatralnej wydzielono Audytorium Maximum - obecną salę im. Oswalda Balzera oraz salę prób chóru uniwersyteckiego, dziś im Polonii. Teraz obie sale znowu zostaną połączone, a "malatury" ujrzą światło dzienne. Warto, bo są znakomite, Leopoldina będzie miała konkurencję.

Na razie spod tynku wyłoniły się niezidentyfikowane jeszcze kobiece postacie alegoryczne - bujne piękności w zbrojach (jednej towarzyszy jakieś zwierzę, druga stoi na kuli ziemskiej) - sceny rodzajowe (ogrodnik w sadzie strąca tyczką owoce z drzewa) i kompozycje złożone z roślin oraz owoców. Efektownie będzie wyglądać obramowanie okna, z którego rozciąga się wspaniały widok na Odrę, bo wypełnia je obraz statku płynącego pod pełnymi żaglami. - Najbardziej ucieszyłem się jednak z odsłonięcia namalowanej na ścianie balustrady schodów. Już wiemy, w którym miejscu był jeden z teatralnych balkonów, o którym wspominał Kundamann. Ta balustrada była, zgodnie z barokową modą na malarstwo iluzjonistyczne, przedłużeniem balustrady prawdziwej - mówi dr Krzywka.

Na ekspozycję fresków ojca Kubena wrocławianie będą musieli długo poczekać. Bo krakowscy konserwatorzy freski tylko odsłonią i zabezpieczą. - Trudno powiedzieć, kiedy zostaną poddane pełnej renowacji, bo to dużo kosztuje, a poza tym najpierw trzeba przeprowadzić remont stropu sali. Odsłonięcie malowideł było możliwe dzięki dotacji przyznanej przez Sejmik Wojewódzki, o pieniądze na resztę dopiero się staramy - mówi dr Krzywka.

Oto autor fresków

Johann Kuben (ur. 15 grudnia 1697 roku w Bystrzycy Kłodzkiej, zm. 1770 roku w Opolu) - śląski malarz fresków, matematyk, pedagog, jezuita. Był synem sukiennika Franza Kubena z Bystrzycy Kłodzkiej. Po wstąpieniu do zakonu jezuitów wyjechał do Ołomuńca, żeby studiować filozofię oraz teologię i tam poznał monumentalne malarstwo barokowe Johanna Christopha Handkego. W 1728 roku został wezwany do kolegium misyjnego do Tarnowskich Gór i rezydencji w Piekarach Śląskich, gdzie stworzył ołtarz dla kościoła św. Rozalii. Jego iluzjonistyczne polichromie zachowały się w wielu świątyniach Śląska i Czech, m.in. w kościele św. Krzyża w Brzegu. Zajmował się też naukami ścisłymi - w latach 1733-1737 był członkiem prezydium Muzeum Matematycznego, profesorem matematyki i katechetą w praskim Clementinum - głównej uczelni jezuickiej w Czechach.

Komentarze (13)
Zaloguj się
  • tomspeed

    Oceniono 23 razy 15

    Tyle razy prosiło się, aby artykuły zaczynać od podania dokładnego miejsca reportażu...
    Ale jak widać dziennikarskie głąby i tak swoje :/

  • potp

    Oceniono 23 razy 13

    Dlaczego dopiero pod koniec artykułu dowiaduję się że chodzi o Wrocław? UW równie dobrze może oznaczać Uniwersytet Warszawski. Każdy profesjonalny materiał powinien się zaczynać informacją o dacie i miejscu (w tytule lub zaraz za prologiem).

  • politol59

    0

    To świadczy o wielkim dorobku kultury śląskiej, co obecnie skutecznie starają zanegować "nowi gospodarze"
    na całym Śląsku.

  • 1410_tenrok

    Oceniono 8 razy 0

    Ej! Wy czytelnicy!!! W artykule zastosowano skrót: UWr a nie UW!!! Slepi jesteście, czy co???
    Skrót dawnego Uniwersytetu im. Brigitte Bardot we Wrocławiu zawsze był pisany "UWr".

    To pięknie, że kolejna sala Alma Mater Vratislaviensis odzyskuje swój dawny blask. Szkoda, że nie dożyje już tego wielki historyk sztuki prof. Henryk Dziurla, któremu uniwersytet tak wiele zawdzięcza.

  • strusi_ogon

    Oceniono 10 razy 0

    wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/0,0.html
    O tu - druga wiadomość od góry. Autorka pisała tekst na Wrocław. Nie należy do jej obowiązków myślenie o tym, co ktoś z działu internetowego z tym tekstem jeszcze zrobi.

    Poza tym - w tekście mowa o Auli Leopoldyńskiej, cesarzu Karolu VI Babsburgu. Nawet bez pisania o mieście, jest raczej oczywiste, o jakim uniwersytecie mowa. Tzn. dla człowieka który ukończył liceum na przyzwoitym poziomie. Kto ma zasadnicze, i tak nie zainteresuje się tekstem o konserwacji zabytków ;)

  • strusi_ogon

    Oceniono 10 razy 0

    Po pierwsze - autorka pisała tekst na wrocławskie wydanie Gazety.

    Po drugie - jak jest mowa o freskach z uniwersytetu, które odsłonięto po 200 latach, to raczej jasne, że UW to nie Warszawa, tylko Wrocław.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane