Deweloper wyrzuca muzeum z Emilii. Czy to zemsta?

10.10.2012 16:17
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Emilii

Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Emilii

Spółka Meble Emilia wymówiła miastu umowę najmu dawnego pawilonu meblowego przy ul. Emilii Plater na tymczasową siedzibę Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Wygląda to na zemstę dewelopera, który kupił spółkę, licząc, że na miejscu pawilonu zbuduje wieżowiec. Ale ratusz storpedował te plany, w tajemnicy obejmując pawilon ochroną konserwatorską
W pawilonie Emilia trwają ostatnie przygotowania do piątkowego wernisażu wystawy "Miasto na sprzedaż" w ramach festiwalu Warszawa w Budowie. Ustawiono już 400 eksponatów opowiadających o historii warszawskiej reklamy. Wystawie towarzyszyć ma 50 wydarzeń: pokazy filmów, wykłady, warsztaty.

Ale w środę do ratusza wpłynęło pismo, w którym właściciel pawilonu wymówił muzeum umowę najmu. - Muzeum dostało siedem dni na opuszczenie budynku - mówi Agnieszka Kłąb, rzeczniczka ratusza.

Niespodzianka - to zabytek

Pawilon Emilia, oddany do użytku w 1970 r., jeszcze latem służył jako sklep meblowy przedsiębiorstwa Meble Emilia. Ratusz podpisał z tą spółką umowę najmu pawilonu do połowy 2016 r. Za wynajem pawilonu miasto miało płacić 5 mln zł rocznie, w tym roku płaci tylko 300 tys. miesięcznie.

Dawny sklep miał się stać tymczasową siedzibą Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Budowy docelowej siedziby na pl. Defilad ratuszowi nie udało się rozpocząć. Urzędnicy zerwali umowę z projektantem Christianem Kerezem. Nowy konkurs na projekt muzeum początkowo zapowiadali na jesień, ale ciągle jeszcze debatują o tym, czy i o ile pomniejszyć muzeum.

Na wynajem pawilonu na potrzeby muzeum bardzo niechętnie zgodziło się Ministerstwo Skarbu Państwa, któremu podlegało państwowe przedsiębiorstwo Meble Emilia. Interesy resortu były sprzeczne z interesami miasta. Ministerstwo chciało sprzedać spółkę jak najdrożej, a przeszkadzało w tym zakwaterowanie na wiele lat najemcy w najcenniejszej nieruchomości Mebli Emilia. We wrześniu ministerstwo sprywatyzowało przedsiębiorstwo. Za aż 115 mln zł kupiła je spółka z grupy Griffin Investments, inwestującej w nieruchomości w Warszawie. Firma nie ukrywała, że na miejscu pawilonu przy ul. Emilii Plater chce budować wieżowiec. Podpisując umowę prywatyzacyjną, deweloper wiedział, że do połowy 2016 r. z nieruchomością nie będzie mógł nic zrobić. Nie wiedział jednak, że w lipcu pawilon został wpisany do ewidencji zabytków przez stołecznego konserwatora zabytków. Wszystkie plany rozbudowy i przebudowy muszą być odtąd konsultowane z konserwatorem. Rozbiórka stoi pod znakiem zapytania. To znacząco zmienia wartość nieruchomości. A miejskie służby nie poinformowały o tym ani resortu skarbu państwa, ani inwestora. - Przepisy nie nakładają na konserwatora takiego obowiązku - broni urzędników Agnieszka Kłąb

Biznes to biznes

Gdy tylko sprawa wpisu do ewidencji zabytków wyszła na jaw (opisaliśmy to w "Gazecie") nowe władze Mebli Emilia wzięły pod lupę umowę najmu pawilonu. Kilka dni temu zarzuciły władzom muzeum, że nie wywiązują się z obowiązków, bo nie zdemontowały w określonym czasie świetlówek i elementów dekoracyjnych sufitu. Muzeum odpowiedziało ekspertyzami, z których wynikało, że nie stwarza to zagrożeń. Teraz zerwana została umowa najmu.

- Jako powód wskazano fakt, że muzeum nie złożyło oświadczenia o poddaniu się egzekucji w trybie art. 777 kodeksu postępowania cywilnego. - mówi Agnieszka Kłąb. Oświadczenie stanowi podstawę m.in. do egzekwowania zaległych opłat. Muzeum z nimi nie zalega. - Ten dokument to formalność, jego brak w każdej chwili można uzupełnić - mówi rzeczniczka

- Wszystko zależy od szczegółowych zapisów umowy. Ale w moim odczuciu nie jest to powód zmuszający do jej wymówienia, zwłaszcza jeżeli najemca wywiązuje się z pozostałych obowiązków. Można zadawać pytanie o dobrą wolę wynajmującego - ocenia Krzysztof Żłak, prawnik z kancelarii Tomczak&Partnerzy.

Inwestor rozwiązał umowę bez uprzedzenia, nie prosił o uzupełnienie braków.

- Proszę w tej sprawie kontaktować się z prezesem Mebli Emilia - robi unik Marcin Halicki z grupy Griffin Investments.

- Obowiązek złożenia oświadczenia upłynął 16 sierpnia. Jestem w spółce drugi tydzień, dokonuję standardowego przeglądu spraw. Mam obowiązek dbać o spółkę, a mamy sytuację, w której najemca nie przestrzega umowy - mówi Paweł Łoziński, prezes Mebli Emilia.

- To zemsta? - pytam

- Odpowiem jednym zdaniem: w biznesie nie ma miejsca na emocje.

Na czwartek przedstawiciele muzeum są umówieni na spotkanie z prezesem Mebli Emilia. - Liczymy na dobrą współpracę i, że będziemy mogli zostać w budynku na czas zapisany w umowie - mówi Marcel Andino Velez, wicedyrektor muzeum.

Miejscy urzędnicy są sfrustrowani niedopatrzeniem pracowników muzeum. Mają do nich żal, że dali inwestorowi pretekst. Ale Agnieszka Kłąb mówi stanowczo: - Muzeum ma nasze wsparcie. Będziemy walczyć o pawilon, jeżeli trzeba to w sądzie. Naszym zdaniem brak oświadczenia nie stanowi powodu do zerwania umowy.

- Rozwiązanie umowy z podanego powodu jest bezpodstawne - wtóruje Joanna Mytkowska, dyrektorka muzeum.

Zobacz także
Komentarze (8)
Zaloguj się
  • lucynmarkowski

    Oceniono 1 raz 1

    Przepraszam bardzo, a od kiedy to urzędnicy i rządzący powinni być uprzywilejowani?
    Czy Pani Waltz i jej "podopieczni" mają jakieś specjalne prawa?

    Sprzedano Emilię za duże pieniądze, nie informując o wpisaniu jej do ewidencji zabytków (niby nie było takiego obowiązku, tylko że na pewno nikomu na tym nie zależało). Przez swoją nieudolność nie pociągnęli projektu budowy nowego muzeum, więc stwierdzili, że kosztem dewelopera będą teraz najmować pawilon za jakiś śmieszny czynsz, nie dbając o niego (chociaż jest "zabytkiem", więc podobno zasługuje na szczególny szacunek i zainteresowanie).

    Poza wszystkim, to skandal, że taką szkaradę wpisują do ewidencji zabytków, podczas gdy konserwator nie jest w stanie zadbać o na prawdę wartościowe nieruchomości, a jeśli w ogóle to się udaje, to tylko za sprawą prywatnego inwestora (zresztą zazwyczaj średnio na tym wychodzącego).

  • felucjan

    Oceniono 6 razy 4

    "To formalność, w każdej chwili ten brak można uzupełnić."

    Deweloper kupując teren pod budowę wieżowca też myślał "To formalność, w każdej chwili mogę zacząć."

    Dlaczego ludzie Gronkiewicz-Waltz myślą, że ludzie przez nią oszukani ich akurat potraktują inaczej. Mieli powiedzieć "Tak super, wynajmujcie sobie budynek na muzeum za śmiesznie małe pieniądze, bo nie mogliście się dogadać ze światowej sławy architektem w sprawie projektu, a my za wszystko zabulimy i jeszcze zagłosujemy na jej wysokość Bufetową w następnych wyborach"?

  • zibolo123456

    Oceniono 9 razy -1

    "Spółka Meble Emilia wymówiła miastu umowę najmu" wymawiała umowę to panna służąca w XIX wieku - debilny pismaku. Umowę się wypowiada.

  • koniu150

    Oceniono 9 razy 7

    za mało dali w łapę i tak to się kończy

  • popijajac_piwo

    Oceniono 18 razy 2

    Zabytek? No tak, w Warszawie to zabytek, pewnie wiekowo ma tyle samo co Zamek Królewski...

  • tokmada

    Oceniono 18 razy 18

    Nasza "polska" rzeczywistość... Jeden drugiego chce zrobić w ciu...a, W majestacie prawa... W efekcie sądy, procesy - a i tak nikt nie doczeka wyjaśnienia końca sprawy. Ważne, by się "kotłowało"...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje