Powiedział w szkole, że ma chłopaka. I się zaczęło...

07.09.2012 11:00
Parada Równości w Warszawie w 2012 r.

Parada Równości w Warszawie w 2012 r. (Fot.Krzysztof Miller / Agencja Gazeta)

Homofobia to problem w szkołach. Nauczyciele zdają sobie z tego sprawę, ale nie wiedzą, jak mogą pomóc - wynika z raportu Kampanii Przeciw Homofobii. Homoseksualny uczeń najczęściej zostaje sam
Do Warszawy przeprowadziłem się dwa lata temu, bo nie chciałem się dłużej ukrywać. Gdy w szkole zapytali, czy mam dziewczynę, odpowiedziałem, że mam chłopaka - opowiada Jakub Lendzion, tegoroczny absolwent Zespołu Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich przy Majdańskiej. - Rozniosło się od razu. Wszyscy się ode mnie odwrócili. Przezwiska "pedał", "ciota" były na porządku dziennym. Na lekcjach rzucali we mnie gumkami, długopisami. Na walentynki dostałem kartkę ze znakiem "zakazu pedałowania". Raz w szkolnej bibliotece po włączeniu komputera na ekranie pojawił się komunikat: "Jakubie Lendzion, jesteś jeb...m homo". To był najbardziej dramatyczny okres w moim życiu.

KPH wydała ogólnopolski raport "Lekcja równości. Postawy i potrzeby kadry szkolnej i młodzieży wobec homofobii w szkole". Rezultaty jej badań przeprowadzonych wśród nauczycieli i uczniów w całej Polsce są alarmujące. Z 585 uczniów nieheteronormatywnych (homoseksualni, biseksualni, transseksualni) 76 proc. odpowiedziało, że byli wyzywani przez swoich kolegów w szkole. Jedna czwarta przyznała, że padła ofiarą przemocy. 60 proc. podało, że w ich szkole temat homofobii i orientacji homoseksualnej nie jest poruszany, chyba że na religii, gdzie słyszą, że homoseksualizm jest grzechem i chorobą.

Jakub Lendzion o pomoc poprosił nauczycieli, pedagoga szkolnego, dyrekcję. - Na jednej z lekcji usłyszałem od nauczycielki, że homoseksualizm to moda, że kiedyś homoseksualistów nie było. Nauczyciele pytali mnie, po co był mi ten coming out. Dopiero kiedy po pomoc poszedłem do KPH, dyrekcja poczuła presję. Była rozmowa w klasie, ale skończyło się na groźbach, że jak ktoś zrobi mi krzywdę, to wyleci ze szkoły. Niewiele to przyniosło.

Historia Jakuba nie jest odosobniona. Do KPH z podobnymi problemami zgłaszają się inni uczniowie.

- Ja społeczeństwa nie zmienię - mówi Agnieszka Chylińska, dyrektorka szkoły, do której chodził Kuba. - Staraliśmy się mu pomóc, jak mogliśmy. Zaprosiliśmy KPH i wystawili w szkole sztukę o lesbijkach. Ale nie wiem, czy Kuba powinien mówić o sobie innym uczniom - stwierdza. Dodaje jednak: - Szkolenia, warsztaty dla nauczycieli, jak reagować w takich sytuacjach, to dobry pomysł.

Jan Świerszcz, psycholog w KPH, potwierdza, że z raportu wynika, że nauczyciele nie mają pojęcia, jak rozmawiać z uczniami o homoseksualizmie i homofobii. Oczekują wytycznych z ministerstwa i kuratorium. - Ale też nie poruszają tego tematu w obawie przed reakcją rodziców - tłumaczy. - A ze sztuką o tolerancji to my się wprosiliśmy do szkoły Kuby. Udało się ją wystawić już po jego odejściu.

O homofobii w szkołach pisaliśmy pod koniec zeszłego roku. Rozwiązaniem miał być program "Warszawa różnorodna", który zapewniłby odpowiednie szkolenia i pieniądze na nie. Prace jednak stanęły. Karolina Malczyk-Rokicińska, pełnomocniczka prezydent ds. równego traktowania, ma nadzieję, że program uda się uchwalić do końca roku.

- To nie tylko kwestia braku oferty czy pieniędzy. Mamy świetnych doradców metodycznych od edukacji seksualnej. Już dziś mogą za darmo doradzić, jak wspierać ucznia nieheteroseksualnego. Problem w tym, że dyrektorzy placówek nie proszą o pomoc, bo uważają, że to będzie wychodzenie z problemami na zewnątrz - uważa Arkadiusz Walczak, dyrektor działającego przy ratuszu Warszawskiego Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń. - W najbliższym czasie planujemy wspólnie z KPH cykl spotkań informacyjnych dla psychologów szkolnych i pedagogów o tym, co robić, kiedy pojawia się homofobia.

- Kilka lat temu jeden z uczniów dokonał coming outu. Za jego plecami były śmiechy, ale większych problemów nie było. Cała klasa stanęła za uczniem murem. I to było bardzo budujące - wspomina Wiesław Włodarski, dyrektor Liceum im. Ruy Barbosy. - Ale przyznam też, że do końca nie wiem, gdzie miałbym zgłosić się po radę w trudnej sytuacji. Takie szkolenia dla nauczycieli są potrzebne. To krok w dobrym kierunku - ocenia.

Tagi:

Najnowsze informacje