Ruszyły ekshumacje na Powązkach. Szukają ofiar terroru

24.07.2012 21:30
Ekshumacja na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach

Ekshumacja na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach (Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

Metr pod ziemią archeolodzy natrafili na ludzki szkielet. Sposób ułożenia ciała, dziwnie ułożone ręce, rozbita czaszka wskazują, że to jedna z ponad 280 osób pochowanych skrycie przez komunistyczny aparat terroru w latach 40. i 50. XX wieku
Dr Łukasz Szleszkowski, lekarz z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu, wskazuje na odsłonięty spod ziemi fragment czaszki. - Na razie to domysły i hipotezy. Widać w niej szczeliny i złamania. Nie są to ślady cięcia po sekcji czy zmiany erozyjne, lecz efekt urazu. Jakiego? Dowiemy się dopiero po wydobyciu szczątków i dopasowaniu połamanych fragmentów czaszki i ich złożeniu - mówi. Jak uważa, mógł to być wynik uderzenia tępym narzędziem, ale równie prawdopodobny jest skutek strzału w głowę z bliska pociskiem o dużej sile.

- Kula z pistoletu wpada do środka i wylatuje drugą stroną głowy, ale jednocześnie dokonuje spustoszeń. To ogromna siła, stąd takie pogruchotanie czaszki - mówi.

Od poniedziałku na tak zwanej Łączce na Powązkach Wojskowych prowadzone są sondażowe badania archeologiczne.

- Naszym celem jest odszukanie grobów osób straconych i zmarłych w Warszawie w komunistycznych więzieniach w latach 1948-53 - mówi dr Paweł Konczewski, szef pracowni archeologiczno-konserwatorskiej Antiqua z Wrocławia, która prowadzi badania. Są one wynikiem porozumienia zawartego pomiędzy Instytutem Pamięci Narodowej, Ministerstwem Sprawiedliwości oraz Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i stanowią fragment projektu badawczego zakrojonego na skalę całego kraju.

Z relacji świadków, informacji, jakie udało się rodzinom zdobyć od strażników więziennych, analizy archiwaliów, wiadomo, że na tak zwanej Łączce spoczywać mogą 284 ofiary komunistycznego terroru. Są tu m.in. żołnierze Podziemnego Państwa Polskiego.

Trzeba kopać dalej

- Już wiosną na tym terenie przeprowadzone zostały badania z pomocą georadaru. Dały one wyniki zachęcające do badań archeologicznych - mówi dr Konczewski.

Teraz archeolodzy zaczęli od wykopania trzech dołów sondażowych. W dwóch natrafili na tzw. jamy grobowe.

- Odnalezione kości spoczywają w jamie, bez trumny. Ręce są złożone tak, jakby były skrępowane, no i ta pogruchotana czaszka. Wszystko to wskazuje na pochówek więźnia - uważa Paweł Konczewski.

Bartosz Myślenicki, archeolog ze Świdnicy, łopatą zdejmuje kolejne warstwy ziemi w jednym z dołów. - Tu na razie na nic nie natrafiłem, trzeba kopać dalej - mówi. Niedawno wraz z tym samym zespołem archeologów i lekarzy, genetyków oraz historyków kopał na cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. - Tam odnaleźliśmy groby blisko 300 osób zamordowanych przez komunistyczny aparat terroru. To 90 procent tych, o których pochowaniu wiedzieliśmy z archiwaliów - mówi.

- W Warszawie takie poszukiwania prowadzone są w ogóle po raz pierwszy - podkreśla historyk dr Krzysztof Szwagrzyk z IPN-u. I dodaje, że we Wrocławiu kwatery z ofiarami komunistów były w całości zachowane. Na Powązkach Wojskowych z dawnej Łączki zachowała się zaledwie jedna piąta. Resztę zajęły groby zakładane tu w czasach PRL-u.

- Zapewne grabarz dokopywał się do kości. Zakopywał je głębiej, a nad nią budował dół pod nowy grobowiec. Ludzie, którzy chowali tu swych bliskich, często nie mają pojęcia, że pod ich grobem ktoś leży - słyszymy.

Czy uda się ustalić, czyje szczątki zostały odnalezione? - pytam genetyka dr. Andrzeja Ossowskiego z Zakładu Medycyny Sądowej w Szczecinie. - Po wydobyciu szczątków pobierzemy próbki do badań genetycznych. Domyślamy się, kto może tu spoczywać. Wystarczy porównać DNA z członkami rodzin. Wtedy pewność jest niemal stuprocentowa - mówi.

Na razie szczątki zostały zabezpieczone i pozostawione w ziemi. Zostaną sfotografowane, powstanie rysunek ich ułożenia i dopiero potem zostaną wydobyte.

Na odpowiedź, kto spoczywa na Łączce i w jaki sposób zmarł, trzeba jeszcze poczekać, choć jak mówi dr Szleszkowski, jeżeli kościec nie doznał uszkodzeń, przy obecnym stanie nauki przyczyny śmierci możemy poznać.

Komentarze (24)
Zaloguj się
  • oelefante

    Oceniono 27 razy 15

    Kiedy komunistyczni zbrodniarze zaczną odpowiadać za swoje czyny? Skoro można ścigać 95-letnich zbrodniarzy nazistowskich to ich czerwonych towarzyszy, którzy liczą sobie po 80 i mniej lat, też chyba można prawda? No, chyba, że nie można.
    Ktoś ich chroni?

  • tujacek

    Oceniono 30 razy 12

    Niewiele czerwonych skó...s...w tego dorzyje, a co gorsze żaden nie zostanie ukarany ....

  • 2560a

    Oceniono 8 razy 4

    a moze archelodzy by wybrali sie na Wolyn? tam z zamknietymi oczami mozna dokopac sie ofiar bohaterskich rezunow.

  • totapis500

    Oceniono 14 razy 4

    Przy ustalaniu nazwisk pomordowanych niezwykle pomocny byłby nieżyjący Rajmund Kaczyński ściśle współpracował ze swoim wujem Świątkowskim prokuratorem nadanym przez Stalina jak Rokossowski w zamia za owocną współpracę dostał chałupę na Żoliborzu w której wychowali się najwięksi patrioci Polski Jarek i Lechu..

  • minkat

    Oceniono 2 razy 2

    Przynajmniej raz zajeli sie czym powinni.

  • takisam51

    Oceniono 16 razy 2

    A jak się już ustali czyje to szczątki, to będzie można ustalić ile osób zginęło, a wówczas okaże się że tak samo jak z Żydami, w końcu nie wiadomo ile osób zginęło takk na prawdę z każdym z obozów koncentracyjnych.

  • glos_europy

    Oceniono 33 razy 1

    Spytać Michnika. Duża część pomordowanych to zapewne ofiary jego braciszka lub tatusia.

  • qubertus

    0

    Bartosz "Dzwonek" Myślecki - nie Myślenicki

  • ulebyk

    Oceniono 15 razy -1

    Wiadomo gdzie szukać katów polskich patriotów, stalinowskich zbrodniarzy. Jeden z nich żyje w luksusie w Szwecji, no ale jest bratem oberredaktora Adasia Michnika, więc m do końca życia zapewnioną bezkarność.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje