Nawet milion złotych kary za nielegalne reklamy

18.07.2012 22:00
Nawet milion złotych kary będzie musiała zapłacić firma, która wbrew prawu zasłoni reklamą okna w budynkach mieszkalnych - taką zmianę prawa proponuje wojewoda mazowiecki. Dziś ogromne płachty zasłaniają całe kamienice w centrum, a grzywny za to są symboliczne.
- Tak samo jak prawo zabrania budowy domu mieszkalnego bez okien, tak od ponad roku zabrania też zasłaniania okien reklamami. Niestety, nie wszędzie udało się to wyeliminować. Problem dotyczy zwłaszcza Warszawy. Procedura ich usuwania jest uciążliwa, a za większością nielegalnych reklam stoi jedna firma - mówi wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski.

To on przed rokiem przeforsował w Ministerstwie Infrastruktury przepisy zakazujące wieszania reklamowych płacht, które zasłaniają okna w domach mieszkalnych. Ale jak się szybko okazało, przedsiębiorcy z tej branży znaleźli sposoby, by przechytrzyć prawo. Wielokrotnie pisaliśmy o przypadkach, gdzie płachty giganty zasłaniały całe elewacje z dziesiątkami okien. Ludzie w swoich zaciemnionych mieszkaniach czuli się jak w trumnach. Albo wręcz przeciwnie - przez całą noc nie mogli zmrużyć oka przez oślepiające światło z reflektorów.

Urzędnicy wojewody toczą teraz dziesięć postępowań administracyjnych w sprawie nielegalnych reklam. Niektóre trwają od ponad roku. Wiele z płacht wisi w reprezentacyjnych częściach miasta: w Al. Jerozolimskich, w al. Niepodległości, przy Brackiej, Kruczej, Pięknej. Przez ten czas firmy, które je wywiesiły, zarobiły setki tysięcy złotych. Prawo mają za nic, bo dziś maksymalna grzywna za nielegalną reklamę to 50 tys. zł dla jednostek organizacyjnych i 10 tys. dla osób fizycznych. Chytrzy reklamodawcy wykorzystują też wszelkie luki prawne, by ich plandeki wisiały jak najdłużej. Pomaga im w tym długotrwała i skomplikowana procedura ich usuwania: oględziny, upomnienia, odwołania do inspektora nadzoru budowlanego, do sądu administracyjnego, zaskarżenia. A czas biegnie, siatka wisi i zarabia.

Czas na zmiany

- Te przepisy egzekucyjne powstały w latach 60. Są anachroniczne, z poprzedniej epoki - mówi wojewoda Kozłowski. I proponuje zmiany. Najważniejsza to "urealnienie wysokości grzywny". Nie będzie już rozróżnienia na osoby fizyczne i jednostki organizacyjne. A maksymalna suma kar w danej sprawie to nawet 1 mln zł. Ponadto wybór środka egzekucyjnego ma zależeć od nadzoru budowlanego. To ma skrócić całą procedurę. Teraz nadzór musi zaczynać od kary, która jest najmniej uciążliwa dla reklamodawców, czyli grzywny. Dopiero w dalszej kolejności może zażądać rozbiórki nośnika. Właściciel reklamy nie będzie mógł też składać zażalenia na każdym etapie procedury.

Projekt zmian ma już pozytywne opinie ministrów transportu i administracji. Lada moment jako inicjatywę poselską mają go wnieść warszawscy posłowie PO. Jest szansa na to, że zostanie uchwalony na przełomie sierpnia i września. Ale to nie wszystko. Wojewoda zapowiada, że jego urzędnicy rozpoczynają współpracę z uczciwymi przedstawicielami branży reklamowej. - Będziemy uczulać, że nielegalne reklamy wpływają na pogorszenie wizerunku tych, którzy się na nich ogłaszają. Myślimy o wydawaniu certyfikatów dla legalnych lokalizacji - mówi Lech Kaczoń, prezes Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej.

Nie zawsze jednak firmy przejmują się tym, że ich reklamy wiszą np. dzięki kruczkom prawnym. Tak było z wielką płachtą Orange, która zasłoniła okna mieszkańcom domu na rogu Puławskiej i Goworka. Wisiała w maju i czerwcu. Przedstawiciele wspólnoty mieszkaniowej twierdzili, że jest legalna, bo pojawiła się tylko na czas remontu kamienicy. To wyjątek, kiedy prawo dopuszcza zasłonięcie okien reklamą. Jest on bezlitośnie wykorzystywany. Mieszkańcy kamienicy, którym zasłonięto okna, dziwili się, słysząc o kolejnym remoncie elewacji. A Orange, mimo zmasowanej akcji potępiającej tę firmę na Facebooku, swojej reklamy nie zdjął.

- Z nadzieją słucham o zmianach, ale mam też obawy. Przy wprowadzeniu zakazu zasłaniania okien reklamodawcy szybko znaleźli sposób na jego ominięcie. Wystarczyło zgłosić remont, a to było np. malowanie balkonów, które trwało długo, a reklama wisiała. Czy tym razem czegoś nie wymyślą? - zastanawia się Arkadiusz Jerzak z Forum Rozwoju Warszawy. - Z drugiej strony Euro 2012 minęło i być może nie będzie już takiej presji, by reklamami przykrywać całe budynki w reprezentacyjnych częściach miasta.

Zobacz także
Komentarze (35)
Zaloguj się
  • tybet64

    Oceniono 1 raz 1

    Pomaga im w tym długotrwała i skomplikowana procedura ich usuwania: oględziny, upomnienia, odwołania do inspektora nadzoru budowlanego, do sądu administracyjnego, zaskarżenia. A czas biegnie, siatka wisi i zarabia.

    A wystarczy paru chłopa z nożami i po reklamie.

  • marceli_zg

    Oceniono 1 raz 1

    Nawet 5 minut by mi coś takiego przed oknem nie wisiało, od razu bym wyciął otwory albo spalił, dziwię się ludziom, że nie biorą sprawy w swoje ręce.

  • gshegosh81

    Oceniono 2 razy 2

    Jakby mi ktoś zasłonił okno mojego prywatnego mieszkania, to bym wykroił w płachcie otwór i niech mnie pozywają do skutku -- w końcu mi też nie wolno obklejać reklamami CUDZEJ własności.

  • jottsp

    Oceniono 2 razy 2

    jesli reklama zaslania ci okno ai nie mozesz jej niszczyc przez wycinanie etc. (kary!) mozesz zawsze ja umyc gdy sie zakurzy -np.woda utleniona.

  • blenderspl

    Oceniono 5 razy 3

    Co z reklamami naklejanymi na znakach, latarniach, rynnach? Co bardziej szpeci miasto wielka reklama czy słupy z obdartymi reklamami?

    Zróbcie porządek z małymi naklejanymi na słupy reklamami, niech firma która jest na reklamie płaci pół miliona a drugi pół firma reklamowa!

  • ponury_swiniarz

    Oceniono 7 razy 7

    Nie moga se ludzie wycac otworu okiennego w tej plachcie? Jakby mi kto zaslonil okno wlasnie tak bym zrobil. Z drugiej strony sa rowni i rowniejsi, prywatna firma musi liczyc sie z kara, ale jak w Krakowie miasto pozwolilo ulokowac ludziom pod oknami ogromny balon (ktory po roku na szczescie przeniesiono), to mieszkancy mogli sobie protestowac, co najwyzej jeden czy drugi urzednik powedzial im ze to potrzebne do promocji miasta itd. Miastu kary nikt nie nalozyl, a powinien. Reklame mozna pociac (jakby kazdy wycial otwor okienny, reklamodawca przemyslalby czy oplaca mu sie co chwila wymieniac plachte), balonu sie nie dalo (ktos nawet probowal z kuszy ale bez skutku).

  • vapor1

    Oceniono 3 razy 3

    Bardzo dobry pomysł, jeszcze to samo poproszę w sprawie pseudo - graffiti, czyt. chamskich napisów.

  • cest.l.a.vie

    Oceniono 13 razy 13

    Dlaczego mieszkańcy po prostu nie wycinają dziur przed swoimi oknami?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje