Nie ma winnego śmierci Nigeryjczyka. Koniec sprawy

12.07.2012 15:22
W miejscu śmierci Maxwella długo płonęły znicze

W miejscu śmierci Maxwella długo płonęły znicze (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

To koniec śledztwa w sprawie śmiertelnego postrzelenia przez policję Maxwella Itoyi. Sąd uznał w czwartek, że prokuratura słusznie umorzyła śledztwo w sprawie śmierci Nigeryjczyka
- I tak nic z tego nie będzie - rzuciła na sądowym korytarzu zniechęcona Monika Pacak-Itoya, wdowa po zmarłym przed dwoma laty Maxwellu. Nie myliła się. Śledztwo w sprawie śmierci 36-letniego Nigeryjczyka z polskim paszportem prokuratura umorzyła w maju. Dziś zażaleniem na tę decyzję zajmował się praski sąd okręgowy. I sąd przyznał rację prokuraturze. Tym samym decyzja jest ostateczna.

- W tej sprawie mówimy o śmierci człowieka. Mówimy o tym, dlaczego ojciec nie będzie już oglądał swoich dzieci i dlaczego dzieci nie będą już oglądały swojego ojca. Mówimy o tym, dlaczego organ państwa, czyli policja, organ, do którego powinnyśmy mieć zaufanie (przecież uczą nas tego w szkole), strzela do obywatela - podkreślał w swojej mowie mec. Grzegorz Majewski, pełnomocnik Moniki Pacak-Itoyi.

Domagał się uchylenia decyzji o umorzeniu i kontynuowania śledztwa. Chciał m.in.: •  by prokuratura szczegółowo zbadała, jak przebiegła policyjna odprawa przed akcją na bazarze przy dworcu PKS Warszawa Stadion, •  by wyjaśnić, czy policjanci, podejmując działania, mieli świadomość różnic kulturowych (Nigeryjczycy wymownie gestykulują podczas rozmowy, co często błędnie uznawane jest za przejaw agresji), •  a także, by sprawdziła, czy policjant, który oddał tragiczny w skutkach strzał, nie był uprzedzony do osób innej rasy. Kilka miesięcy wcześniej został on bowiem pod stadionem uderzony przez innego Nigeryjczyka.

Adwokat zwracał też uwagę na rozbieżne opinie ekspertów od broni. Jeden z nich uznał, że strzał padł z odległości 35 cm, drugi, że lufa znajdowała się aż 1,5 metra od ciała. Ta druga wersja wykluczałaby uznanie, że doszło do próby odebrania broni.

Prok. Monika Mazur broniła przed sądem swojej decyzji. - Podtrzymuję wszystkie swoje argumenty - podkreślała. - W toku śledztwa przeprowadzono szereg czynności dowodowych, świadkowie byli przesłuchiwani po kilka razy. Jednak nieścisłości w ich zeznaniach nie pozwoliły ustalić przebiegu zdarzenia. Było ono bardzo dynamicznie, rozgrywało się szybko, uczestnicy się przemieszczali, świadkowie byli w różnych miejscach, nie wszyscy widzieli całość. Czasem zwracali uwagę na inne osoby i zdarzenia. Niewątpliwie na postrzeganie przebiegu wydarzeń miało wpływ nastawienie świadków, stres, strach, zaangażowanie emocjonalne. Umorzenie było jedyną możliwą decyzją - stwierdziła prok. Mazur.

Śledztwo zostało umorzone z powodu braku wystarczających dowodów. Prokuratura kierowała się zasadą in dubio pro reo, mówiącą o tym, że niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego. W tym wypadku policjant nie był formalnie oskarżony, ale jednak był, co zauważył wczoraj sąd, "potencjalnym podejrzanym".

Sąd w pełni zgodził się z wnioskami prokuratury. - Prokurator w sposób precyzyjny, szczegółowy i bezstronny odniósł się do każdego dowodu zgromadzonego w sprawie. Zdaniem sądu materiał dowodowy nie był wystarczający, by uznać, że policjant popełnił przestępstwo - zaznaczył sędzia Piotr Gocławski.

36-letni Maxwell Itoya zginął 23 maja 2010 r. Stanął w obronie kolegi, którego policja zatrzymała pod zarzutem handlu podrabianym obuwiem. Według policji, podczas szamotaniny próbował odebrać funkcjonariuszowi broń. Według kolegów zmarłego, Nigeryjczyk wcale nie był agresywny, chciał tylko dowiedzieć się, dlaczego jego rodak został zatrzymany.

Prokuratura przez dwa lata nie potrafiła ustalić, jak było w rzeczywistości. Po dzisiejszym orzeczeniu sądu nie dowiemy się tego już nigdy.

Maxwell Itoya osierocił trójkę dzieci.

Komentarze (83)
Zaloguj się
  • nordic79

    Oceniono 26 razy 16

    Ciekawe czy równie chętnie sprawa zostałaby umorzona, gdyby to policjant zginął, a Nigeryjczyk był "potencjalnym podejrzanym".

  • metronom22

    Oceniono 28 razy 12

    Tak samo "sprawiedliwy" wyrok jak w sprawie skopanego przez policjanta chłopaka na marszu niepodległości 11-go listopada. Teraz BBC spokojnie może stwierdzić : w Polsce policja bezkarnie strzela do Murzynów a ksenofobia, rasizm i antysemityzm to narodowa cecha Polaków.

  • kijanamarines

    Oceniono 28 razy 12

    po komentarzach stwierdzam ....pie...ni rasiści ,niech was h... spali

  • zbycholj23

    Oceniono 22 razy 10

    Oj! Gdyby chodziło o zastrzelenie sędziego sądu lub prokuratora z pewnością znalazłyby się dobre dowody na ukaranie winnego. To dobrze że immunitet nie jest w stanie chronić przed pociskami, chociaż nieomylna i nietykalna .palestra z pewnością ubolewa z tego powodu

  • rafnal

    Oceniono 20 razy 8

    Haha on tylko gestykulował!!! jak wszyscy Nigeryjczycy.... idiotyczne sfomuowanie "adwokaciny", bandyci też nie napadają ale grzecznie proszą o datek na biedne dzieci.... naziści też grzecznie zamawiają 5 piw.

  • alejajaniemaco

    Oceniono 18 razy 8

    Nie - nie byl agresywny - przezywal jedynie tzw "nigga moment"

    www.youtube.com/watch?v=Zhgwy9y5ttA

  • kask-ale

    Oceniono 14 razy 6

    Stary numer. W Wilekiej Brytanii takie rzeczy dzialy sie w latach siedemdziesiatych. Tam tez policja nigdy nie byla winna

    blogokiem.wordpress.com/2012/07/12/egzekucja/

  • golurad

    Oceniono 12 razy 6

    Jakbym ja gestykulował w okolicach pistoletu już wcześniej przeze mnie pobitego policjanta i ten by mnie kropnął, to niebyło by sprawy. Nawet pies z kulawą nogą, by o mnie nic nie pisnął. Niestety jestem biały.

  • xxx.ja

    Oceniono 36 razy 6

    różnice kulturowe? Ten człowiek mieszkał w Polsce i miał Polski paszport to chyba on powinien się dostosować?!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje