Będą możliwe imprezy z alkoholem w szkole?

Wiadomości >  Polska - Informacje
Olga Szpunar
13.04.2012 07:00
A A A Drukuj
Impreza

Impreza (Fot. Dorota Gut / krakow.gazeta.pl)

Dorosły człowiek bawi się na weselu w szkole. Wychyliłby choć kieliszek wina, ale nie może. Rządowy przepis zabrania. Walkę z całkowitym zakazem spożywania alkoholu w placówkach oświatowych rozpoczęła właśnie posłanka PiS z Gorlic. Ma poparcie dyrektorów szkół i rodziców uczniów.
Tu nie chodzi o to, żeby szkołę w dni wolne od nauki zamienić w knajpę, w której ludzie mogą pić na umór. Ale żeby na sylwestra nie mogli wznieść toastu? Wypić choćby lampki wina? - nie może zrozumieć Barbara Bartuś, posłanka PiS z ziemi gorlickiej. Dlatego zapytała ministra edukacji, czy resort nie byłby skłonny zmienić przepisów.

Tylko bezalkoholowo

Ustawa o zakazie spożywania alkoholu na terenie szkoły pochodzi z 1982 roku. Jeszcze pięć lat temu wielu dyrektorów placówek oświatowych nie przywiązywało do niej większej wagi. "Szkoła zaprasza na zabawę sylwestrową! Menu: zimne przekąski, żur, polędwica, ziemniaczki po krakowsku, lody, ciasta, kawa, zimne napoje. Koszt 300 zł od pary" - ogłoszenia tego typu bez trudu można było znaleźć na szybach krakowskich sklepów osiedlowych czy słupach ogłoszeniowych. O alkoholu menu zazwyczaj nie wspominało. - Ale rozumie się samo przez się, że był. Po prostu goście przynosili go ze sobą - mówi pan Krzysztof, który kilka razy uczestniczył w zabawach organizowanych przez szkoły.

Tak było do 2007 roku. Wtedy to ówczesny wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski (Liga Polskich Rodzin) wysłał dyrektorom list, przypominając, że na imprezach w szkołach organizowanych dla dorosłych alkohol jest kategorycznie zabroniony pod karą grzywny. Na dyrektorów padł strach.

Efekt? Organizowane w szkołach sylwestry, zabawy andrzejkowe i wesela odeszły w zapomnienie. A wraz z nimi spore pieniądze, bo na wynajęciu sali można było zarobić około tysiąca złotych. - Jesteśmy biesiadnym narodem. Mało jest takich, co chcą się bawić bez alkoholu. Szkoda, bo pieniądze za wynajem sal na imprezy bardzo by nam się przydały. Szczególnie teraz, gdy szkolne budżety są tak małe - mówi Małgorzata Kamzik, dyrektor podstawówki nr 16 w Krakowie.

Jadwiga Kalisz, dyrektor szkoły w Klęczanach (powiat gorlicki), opowiada: - W gabinecie mam zniszczone przez powódź sprzed dwóch lat meble. Gdybym tak mogła wynająć szkołę na przykład na dożynki, może zarobiłabym na nowe.

Może zgoda jednorazowa?

W Klęczanach jest zaledwie 800 mieszkańców. Nie ma remizy, nie ma domu ludowego. Szkoła to jedyne miejsce, w którym można organizować większą imprezę. Ale na zabawę bez alkoholu nie ma chętnych. Posłanka Barbara Bartuś była w Klęczanach na ostatnich jasełkach. Rodzice uczniów i dyrektorka poprosili ją, by coś w tej sprawie zrobiła. W swojej interpelacji do resortu edukacji napisała: "W małych miejscowościach życie kulturalne mieszkańców skupia się często wokół szkoły. Zdarza się też tak, że tylko szkoła posiada na tyle dużą salę, aby można było zorganizować zabawy taneczne czy inne imprezy integracyjne dla mieszkańców. Często też sale te były budowane przy olbrzymim zaangażowaniu i wsparciu finansowym samych mieszkańców". Dlatego uważa, że warto rozważyć choćby wydawanie jednorazowych zezwoleń za zakrapiane alkoholem imprezy w szkołach.

Ministerstwo Edukacji poinformowało już posłankę, że prawa zmieniać nie zamierza. Podkreśliło, że zakaz wynika nie tylko z ustawy z 1982 roku, ale także z przyjętej przez Sejm w 2000 r. uchwały proklamującej Polską Deklarację w sprawie Młodzieży, która mówi, że wszystkie dzieci i młodzież mają prawo do życia w środowisku wolnym od zagrożeń związanych z piciem alkoholu. - Jest tyle miejsc, gdzie można pić alkohol! W szkole nie powinien być obecny nawet po lekcjach - zaznacza Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN.

W odpowiedzi na interpelację czytamy, że przeciw zmianom przepisów odpowiada się także Ministerstwo Zdrowia. Dyrektorzy komentują: - Trzeba umieć odróżnić szkołę jako instytucję i jako budynek. Nie wiem, czemu, gdy w budynku tym nie ma uczniów, dorośli nie mogą się w nim napić. Czy to są jakieś święte mury? Zresztą nawet w świętych murach ksiądz wino pije - zauważa Małgorzata Kamzik.

Posłanka Bartuś zapowiada ponowienie swojej interpelacji.

PYTANIE Znieść zakaz picia alkoholu w budynku szkolnym?

 Tak, znieść bezwarunkowo
 Nie, zakaz trzeba utrzymać
 Nie znosić, ale wydawać jednorazowe pozwolenia

Tagi:

  • 13
Komentarze (135)
Zaloguj się
  • Oceniono 18 razy 18

    Mirosław Orzechowski? Czy to aby nie ten menel, który jeździł po pijaku? Hipokryzja tego gościa godna jest prawdziwego katolika.

  • zalewajka62

    Oceniono 19 razy 17

    Nie lubię pić w szkole, ale jak nie mam sali balowej....... Proszę nie traktować tak samo społeczności wiejskiej i miejskiej pod względem dostępu do imprez masowych, kulturalnych i towarzyskich. Każdy system "olewa" tych ludzi, chyba że głód do d++y zagląda. Nie robi się nic w dziedzinie poprawy życia w małych miejscowościach, oprócz wyśmiewania się z pijących piwo pod sklepem. Pytam się, czy w mieście chcąc napić się piwa i porozmawiać ze znajomymi, zaprasza się ich za każdym razem do domu? Na wsi nie ma gdzie, zostało miejsce pod sklepem, ku uciesze policji(łatwa zdobycz), i ironicznych komentarzach ludzi z miasta.

  • bombadilwlocie

    Oceniono 18 razy 16

    Może zabronić spożywania alkoholu w hotelu poselskim? Przecież to "Świątynia Mądrości", posłowie nie siedzą w Warszawie za pieniądze podatników żeby chlać wieczorami i mieć potem krukowecośtamcośtam.

  • dziadekjam

    Oceniono 14 razy 12

    "Dyrektorzy komentują:- Trzeba umieć odróżnić szkołę jako instytucję i jako budynek".
    ==============================================================
    Naszym wybrańcom narodu takie rozróżnienie nie jest potrzebne, bo dla nich Sejm to zarazem instytucja i miejsce pracy połączone z miejscem do chlania i balangowania.

  • alik-w-plomieniach

    Oceniono 10 razy 10

    Jeżeli posłanka PiS chce odkręcać to, co schrzanił minister jej rządu, to wnioskuję, że wyleci z partii za bycie zbyt normalną.

  • brzydzesiepisu

    Oceniono 15 razy 9

    Pani Beata Bartuś myśli logicznie - a to z pewnością nie spodoba się prezesowi, który jako jedyny w swej sekcie upoważniony jest do "myślenia". Każdy inny członek sekty zobowiązany jest do posłusznego przytakiwania, lizania prezesowskiej dziury i czyszczenia nieużywanego nigdy organu przy użyciu jamy gębowej. Każde samodzielne działanie, wyjście przed szereg i posługiwanie się rozumem uważane jest w PiS jako zdrada i jawne zagrożenie dla niezachwianej pozycji jedynie słusznego wodza jakim jest Jarosław niewyrośnięty.

    W PiS'ie najwyższe stanowiska pełnią tylko sprawdzone głupki, które są (co wydaje się niemożliwe) większymi kretynami od prezesa.

    Pani Beato! Czas pakować manatki. Zbliża się BANICJA (czyli w rzeczywistości WYZWOLENIE).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX