Czy ktoś odpowie za kalectwo studenta politechniki?

Marzena Żuchowicz
25.02.2012 , aktualizacja: 25.02.2012 08:05
A A A Drukuj
Błędy w sztuce lekarskiej, zachowawcze podejście do pacjenta, chaos w szpitalnej dokumentacji - to zastrzeżenia pod adresem oddziału chirurgii urazowo-ortopedycznej szpitala "Latawiec" w Świdnicy. Trzy lata po feralnej operacji w sądzie nie odbyła się jeszcze żadna rozprawa. Tymczasem pacjent został kaleką.
Paweł Walczak, student politechniki złamał nogę podczas meczu. W piłkę raczej już nie zagra
Fot. Marcin Biodrowski / Agencja Gazeta
Paweł Walczak, student politechniki złamał nogę podczas meczu. W piłkę raczej już nie zagra
- To był ważny mecz - wspomina Paweł Walczak, wtedy na III roku Politechniki Wrocławskiej. Jego drużyna - Lider Świdnica - walczyła właśnie o pierwsze miejsce w lokalnej lidze amatorów. - Z reguły gram z tyłu. Ale dwie minuty przed końcem przegrywaliśmy 1:2 i sam nie wiem kiedy znalazłem się z przodu. Bramkarz wszedł mi w nogi. Po chwili zobaczyłem, że moja lewa stopa bezwładnie zwisa.

Operacja, gips, majaki, sepsa

Karetka zawiozła go na oddział chirurgii urazowo-ortopedycznej szpitala "Latawiec" w Świdnicy. Konieczna była operacja, po której od stopy po kolano Pawłowi założono gips. Miał go nosić osiem tygodni. Po dwóch dniach wypisano go do domu. Ale już po południu był z powrotem w szpitalu. Dokładnie nie pamięta, co się z nim wtedy działo. Miał wysoką gorączkę, majaczył. Zaordynowano mu leki przeciwbólowe i na zbicie temperatury. Przez kolejne dwa dni nikt w szpitalu nie zajrzał, co się dzieje z Pawła nogą pod gipsem. Aż w końcu usłyszał: - No, teraz to sobie, chłopie, narobiłeś. Będzie amputacja albo sepsa. Przerażającą diagnozę postawił ordynator oddziału Józefa Korta. Ten sam, który wykonał zabieg, a potem osobiście doglądał go na oddziale.

- Zadzwoniłem do mamy. A ta do wujka, który jest lekarzem we Wrocławiu. Udało się załatwić terapię w komorze hiperbarycznej we wrocławskim szpitalu przy Borowskiej - opowiada Paweł. - Dojeżdżałem tam codziennie, dzięki temu nogi nie trzeba było amputować. Ale codziennie doktor Korta wycinał mi kolejne martwe tkanki.

W rezultacie noga Pawła jest dziś częściowo bezwładna. Ma II stopień niepełnosprawności, problemy z chodzeniem i na pewno już nigdy nie zagra w piłkę. - Przez długi czas w ogóle nie mogłem wstać z łóżka. Potem był wózek inwalidzki, kule. Narobiłem sobie zaległości na studiach. I co gorsze, straciłem pewność siebie. Kiedyś czułem, że świat leży u mych stóp. Teraz jest odwrotnie.

Prokuratorzy, czyli pacjenci

Trzy lata temu, kiedy chłopak leżał jeszcze w szpitalu, jego mama złożyła w Prokuraturze Rejonowej w Świdnicy zawiadomienie o przestępstwie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Wtedy część prokuratorów oświadczyła, że są pacjentami doktora Józefa Korty i utrzymują z nim kontakty prywatne. Prokurator rejonowy Marek Rusin wystosował więc do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy wniosek o przekazanie sprawy do innego miasta. - Nie wszyscy prokuratorzy znają osobiście doktora Józefa Kortę, ale znajomość z wyżej wymienionymi prokuratorami może rzutować na bezstronność wszystkich prokuratorów tutejszej jednostki - argumentował. Ale wniosek odrzucono.

Sekwencja błędów medycznych

Opinia, którą wydali biegli z Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest jednoznaczna. W przypadku Pawła nie można mówić o jednym błędzie lekarskim, ale o całej serii zaniedbań i nieprawidłowości. Po pierwsze, przed operacją lekarz powinien był wstrzyknąć Pawłowi antybiotyk - samo mycie i dezynfekcja skóry nie wystarczy, by zmniejszyć ryzyko zakażenia. Po drugie, po operacyjnym zespoleniu kości zwykle nie ma konieczności dodatkowego unieruchomienia kończyny, a jeżeli lekarz z jakichś względów się na to zdecyduje (choć w przypadku Pawła nie wiadomo, dlaczego tak postąpił), zakłada się tylko szynę z gipsu.

"W pierwszych dniach po zabiegu należy się liczyć z narastaniem obrzęku kończyny, co może być niebezpieczne, gdyż w zamkniętej gipsem przestrzeni dochodzi do wzrostu ciśnienia śródtkankowego, które może spowodować wtórne uszkodzenie tkanek, łącznie z ich martwicą" - czytamy w opinii. Biegli opiniujący na prośbę prokuratury uznali też, że Pawła za wcześnie wypisano ze szpitala po zabiegu. Mieli też sporo zastrzeżeń do chaotycznie prowadzonej dokumentacji medycznej. Znaleźli w niej kilka wzajemnie wykluczających się stwierdzeń. Zarzucają też lekarzowi zachowawcze podejście do pacjenta. "Niezrozumiałe i nieprawidłowe było, że lekarz dokonał rozpoznania i nie zrobił tego dnia absolutnie nic, aby ratować nogę pokrzywdzonego - choćby miało się to sprowadzać do zmiany gipsu pełnego na longetę gipsową" - podsumowują.

Gra na czas

Ale akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Świdnicy dopiero w czerwcu ubiegłego roku. Co więcej, od tamtej pory nie odbyło się jeszcze ani jedno posiedzenie w tej sprawie. Dwie kolejne rozprawy odroczono na wniosek obrońcy oskarżonego, ponieważ miał w tym samym czasie inną rozprawę. Teraz obrona wnosi o powołanie nowej komisji biegłych.

- To ewidentna gra na czas - komentuje mec. Agnieszka Winnik-Kalemba, pełnomocniczka Pawła.

Doktor Józef Korta powiedział "Gazecie", że nie będzie komentował tej sprawy.

Nie odpowiedział też na pytanie, czy nadal po operacji zakłada pacjentom pełny gips.



Tak przebiegają prace remontowe na Dworcu Głównym Kliknij, by obejrzeć galerię

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 8
  • 20
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (93)

  • 2560a

    0

    NORMALNA historia ktora znajdziecie w KAZDYM kraju na swiecie.
    czesc lekarzy, w kazdym kraju, nie urosla ponad poziom konowala choc ma dyplom lekarski.

  • j.kopycinski

    0

    Za lekarskie błędy odpowiada premier Tusk, jak z resztą za wszystko zło, które dzieje się w kraju. Odpowiada też za to, że Kaczyński nie rządzi, gdyż pokonał go w wyborach. A Polska ginie i za trzy lata Jarek będzie za stary do rządzenia, a i jego specjaliści postarzeją się znacznie i nie wiadomo, czy będą zdolni do rządzenia. Trzy lata walki z Tuskiem może ich wykończyć, a Kaszeba jest twardy bo się w czepku urodził i nie ma na niego rady. CAŁA OPOZYCJA JEST BEZRADNA, TO ZA CO MY IM PŁACIMY? Niech oddadzą swe mandaty i czekają do następnych wyborów, a ich poselskie miliony wydamy na co innego, albo zmniejszymy budżetową dziurę. Nie mam racji? Protestujcie!

  • majmajka

    Oceniono 2 razy 2

    Część prokuratorów stwierdziła, że są kumplami doktora... Jakoś mnie to nie dziwi. I tak się to kręci właśnie.
    (Nie chcę mówić dlaczego cala ta sytuacja w szpitalu miała taki przebieg... Każdy myślący wie.)
    A tak nie chcecie tego premiera, który walczył z układami... No to jest jak jest.

  • miroo

    Oceniono 3 razy 3

    Wkrótce lekarze wystąpią z wnioskiem do TK aby zbadał czy mogą odpowiadać, za fuszerki...

  • prof-antoni

    Oceniono 6 razy 4

    Mam nadzieje , ze czasy kiedy lekarze wzajemnie kryli swoja fuszerke

    minely bezpowrotnie

    Tylko te nasze sady, dla ktorych czas to zaden problem....

  • jadonis

    Oceniono 5 razy 3

    Zle sie dzieje w panstwie Polskim,sami partacze i nie kompetetni ludzie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX