Szkół coraz mniej, a nauczycieli przybywa

psm, PAP
24.02.2012 , aktualizacja: 24.02.2012 06:39
A A A Drukuj
Szkół jest coraz mniej, nauczycieli - coraz więcej Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta Szkół jest coraz mniej, nauczycieli - coraz więcej
PRZEGLĄD PRASY. Samorządy z oszczędności zamykają placówki oświatowe, ale boją się likwidować etaty - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
W ciągu ostatnich pięciu lat zlikwidowano 3 tys. szkół. W tym roku zniknie ich ok. 300. Od 2007 r. liczba uczniów zmalała o milion. W tym samym czasie powstało dla nich 11 tys. nowych etatów, a 18 tys. osób znalazło pracę w szkołach. Tylko w tym roku szkolnym - blisko 3,5 tys. osób. Łącznie nauczycieli jest już 668 tys.

Gminy przyznają, że gdy likwidują placówki oświatowe, muszą zapewnić nauczycielom miejsca pracy. - Rada gminy zobowiązała mnie do zagospodarowania nauczycieli, którzy pracują w wytypowanych do likwidacji szkołach - potwierdza Adam Kręcioch, wójt gminy Tomice (woj. małopolskie). Podobnie jest w innych miejscowościach.

- Od 18 lat liczba uczniów na naszym terenie zmniejszyła się z 2,3 tys. do tysiąca, a nauczycieli wzrosła o 17 proc. - żali się Józef Chudy, burmistrz Kłodawy. I dodaje, że przez sztuczne utrzymywanie etatów nauczycielskich w tym roku gmina musiała zrezygnować ze wszystkich inwestycji.

Samorządy chronienie etatów nauczycielskich tłumaczą niechęcią do konfliktowania się ze środowiskiem pedagogów i zaleceniami resortu edukacji. - Ministerstwo wprowadza coraz to nowe rozwiązania. Jeśli np. w salach informatycznych lub podczas WF jest więcej niż 24 uczniów, trzeba tworzyć kolejny oddział i stanowiska dla nauczycieli - mówi Józef Chudy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 5
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (33)

  • jerzy.zywiecki

    Oceniono 1 raz 1

    Może będzie lepsza edukacja?Tylko programy nauczania są do czterech liter.Może wrócić do tych z lat 70-ch?Postawić progi przy dostępie do szkół średnich,by przestała to być masówka niszcząca głównie jakość wykształcenia.

  • miroo

    Oceniono 4 razy 4

    Szkół powszechnych coraz mniej - a szkół wyznaniowych coraz więcej...

    Dobrze, że nie redukują etatów nauczycielskich - niech zredukują "etaty" kapłanów próżniaków i mitomanów...

    Dzięki temu więcej nauczycieli na x liczbę uczniów = lepsze nauczanie...

  • rotten_apple

    Oceniono 8 razy 2

    Co za wstrętny, kłamliwy i manipulatorski artykuł! Już nie pracuję w szkole od 2 lat, ale wciąż mnie takie rzeczy drażnią.
    Niech mi autor wytłumaczy, jak stworzyć fikcyjny etat w szkole. Żeby zatrudnić nauczyciela, muszę mieć dla niego godziny. Jedynym sposobem jest podzielenie licznej klasy na dwa oddziały. A to jest DOBRY TREND!

    Uczyłam w dwóch liceach, w każdym z nich liczba uczniów w klasie to 34-39. Marzyłam o tym, aby klasy były mniejsze, bo przy takiej liczebności nauczyciel nie ma możliwości ani uczyć efektywnie (szczególnie na niektórych przedmiotach), gdyż jest to bardziej wykład, ani dostrzec ucznia jako jednostkę indywidualną.
    A później krzyk, że szkoła nie uczy w sposób praktyczny ani nie wychowuje. A gdy się zdarzy tragedia, to "jak to możliwe, że w szkole nikt nie zauważył".

    Jest miejsce na oszczędności w szkole, ale to wymaga odważnych decyzji, głębokich zmian, no i przede wszystkim walki z kolesiostwem, które promuje słabych nauczycieli.

  • apache5

    Oceniono 8 razy 2

    To prawda, nauczyciele i kapłani w wojsku- nie do ruszenia ze szkoda dla sprawy.

  • frozentime

    Oceniono 4 razy 4

    Można wykorzystać to do podniesienia jakości kształcenia. W mniejszych klasach nauczyciel może mieć więcej okazji do pochylenia się nad pojedynczym uczniem, zwłaszcza tym bardziej zdolnym, ktoremu chce się uczyć.

    Moja klasa "za komuny" była liczna - 37 dzieci w szóstej klasie, w innej rok niżej było 42 dzieci. Nie było tego, że nauczyciel zauważył ucznia, chyba że rozwalał lekcję. Pracy z dobrymi uczniami nie było żadnej, nauczyciel przypominał sobie o dobrych uczniach 2-3 tygodnie przed olimpiadą. Na klasówkach obowiązywało pamięciowe odtworzenie materiału, nie trzeba bylo myśleć. Myślenie i własna inicjatywa były wręcz niemile widziane - jak zagiąłem kiedyś nauczycielkę od geografii, to kazała mojej mamie odciąć mnie od dostępu do wiedzy.

    • antyinteligent

      Oceniono 1 raz 1

      @frozentime
      Za komuny szkoła dla dzieci była bardzo podobna,też dyrektywna nie sugestywna ale z powodu odwrotnie proporcjonalnej sytuacji kadrowej,była mniejszym złem,właśnie dla uczniów,którzy chcieli się uczyć,ponieważ siłą rzeczy z powodu przepełnionej uczniami nie nauczycielami szkoły,sugestia wygrywała z dyrektywą.

  • werty126

    Oceniono 4 razy 4

    Nauczyciele już wstali. Dlaczego gazety nigdy nie piszą, że w ciągu ostatnich lat wzrosła znacznie liczba zajęć dla uczniów? I nie chodzi tu o podział na grupy, bo podział na grupy jest od klasy czwartej. Nauczyciel w klasach I- III i wf, i informatyki uczy w pełnej klasie, tzn. w ok. trzydziestoosobowym zespole. Ale ostatnie lata to dołożenie m.in. zajęć komputerowych w klasach mlodszych, języka obcego od klasy pierwszej. To automatycznie zwiększa liczbę nauczycieli.
    Nauczyciele są zwalniani. Dyrektorzy wowczas pielgrzymują do sądu pracy, żeby się z tego tłumaczyć, urzędy prowadzące umywają ręce. Zły jest zwalniający dyrektor. Cięcia etatów to jedno, oszczędność na wszystkim to drugie. Jak słyszymy o komputerach dla każdego ucznia, tablicach multimedialnych i innych "wynalazkach", to śmiech nas ogarnia, bo pieniędzy nie ma doslownie na nic.
    Oszczędności nie obejmują stanowisk katechetów. przez 12 lat dzieci są edukowane religijnie po dwie godziny w tygodniu. To też podwyższyło ilość zatrudnianych nauczycieli, i to znacznie.

    • frozentime

      Oceniono 5 razy 5

      @werty126
      Dokładnie tak jest. Angielski i informatyka są od pierwszej klasy. Oszczędności można łatwo znaleźć przez eksmisję nauczania religii tam, gdzie jest miejsce do tego typu działań - do salek katechetycznych przy parafiach. Ile można by zaoszczędzić, gdyby państwo nie musiało płacić za indoktrynację religijną agentom obcego państwa?

    • zero-cin

      0

      @frozentime

      Można by zaoszczędzić przy założeniu, że nakłady pozostaną na dotychczasowym poziomie. Niestety, pewnym tego być nie można.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX