Piłkarze Wisły w środę mieli obejrzeć stadion, na którym w czwartek zagrają ze Standardem Liege. Przed południem stawili się na lotnisku w Balicach. Samolot nie wystartował jednak o czasie, bo ewakuowano terminal. Nie z powodu alarmu bombowego czy informacji o skażeniu chemicznym. Przyczyną był "niezidentyfikowany pakunek", czyli reklamówka z artykułami spożywczymi (konserwy i chleb).
- Każda rzecz pozostawiona czy porzucona na terenie lotniska powoduje, że musimy uruchomić procedurę dokładnie taką samą, jaką wdrażamy w chwili zagrożenia na przykład podłożeniem ładunku wybuchowego. Nigdy nie wiemy, co może znajdować się w środku porzuconej pod ławką reklamówki - mówi Urszula Podraza, rzecznik
Kraków Airport.
W tym miesiącu już pięć razy sprawdzano podejrzane pakunki, ale do tej pory kończyło się przegrodzeniem terminalu. W środowe przedpołudnie ewakuowano jednak wszystkich pasażerów i pracowników lotniska. Choć co chwila przez megafony podawana jest informacja o zakazie pozostawiania paczek, toreb i jakiegokolwiek bagażu, nie do wszystkich pasażerów to dociera. - Niestety, wciąż znajdujemy w terminalu rzeczy porzucone ze względu na nadbagaż. Zawsze prosimy, by w domach sprawdzać limity, jakie dopuszczają linie, i ciężar bagaży. Wiele osób nie stosuje się jednak do tej rady, czym wywołują dezorganizację
pracy na lotnisku - mówi Podraza.
W czasie, gdy około 40 osób z ochrony lotniska sprawdzało, co znajduje się w porzuconych reklamówkach, ruch pasażerski musiał być wstrzymany, a przez około godzinę terminal był zamknięty. Pasażerów ewakuowano poza budynek pod wielopoziomowy
parking, a tych, którzy byli już po odprawie - na płytę lotniska.
- Denerwują się pasażerowie, denerwują się pracownicy lotniska. To cena, jaką płacimy za bezpieczeństwo - komentuje rzecznik Kraków Airport.
Kara za pozostawienie bagażu bez opieki to mandat 500 zł nakładany przez policję. Problemem może być nie tylko porzucona reklamówka, ale też pozostawiona na chwilę walizka. - Kiedy nasze patrole znajdą taki bagaż bez opieki, obowiązkowo muszą dać znać ochronie. Przez megafon prosimy właściciela, by pojawił się przy bagażu, a jeśli nikt się nie zgłasza i na dodatek nie ma możliwości sprawdzenia, co jest w środku, musimy uruchomić procedurę ewakuacji - tłumaczy Podraza.