Lekarze zdają egzamin, wychodzą z komórką do toalety

Piotr Kozłowski
22.02.2012 , aktualizacja: 22.02.2012 09:39
A A A Drukuj
Lekarski Egzamin Państwowy w Łodzi Fot.Dariusz Kulesza / AG Lekarski Egzamin Państwowy w Łodzi
"Ściąganie od osoby siedzącej obok albo kilkakrotne wychodzenie do toalety, aby znaleźć choć kilka odpowiedzi na pytania w internecie w komórce, to standard podczas Lekarskiego Egzaminu Państwowego" - pisze jeden z lekarzy. Szef instytucji odpowiadającej za ich organizację twierdzi, że nie może zbyt wiele zrobić, aby poprawić sytuację
Lekarski Egzamin Państwowy w Łodzi
Fot. Tomasz Walków / AG
Lekarski Egzamin Państwowy w Łodzi
Po zakończeniu studiów absolwenci medycyny mają ograniczone prawo do wykonywania zawodu i idą na roczny staż do szpitala. Następnie muszą zdać Lekarski Egzamin Państwowy. Jest obowiązkowy w całym kraju, trzeba go zaliczyć, by uzyskać prawo do wykonywania zawodu i rozpoczęcia specjalizacji. Dwa razy w roku, w lutym i we wrześniu, zdaje go kilka tysięcy lekarzy stażystów.

O swoich wrażeniach z egzaminu napisał do nas jeden z lekarzy, który zdawał LEP w Lublinie. „Sposób przeprowadzania tego egzaminu, który z założenia ma być przepustką do sprawiedliwego rozdziału miejsc specjalizacyjnych, absolutnie nie gwarantuje obiektywnej oceny (...). Normą jest ściąganie oraz siadanie dwóch osób w jednej ławce (gdzie mimo dwóch wersji pisze się ten sam test (!!), tylko z pomieszanymi pytaniami). Efekt jest taki, że często egzamin lepiej zdają »spryciarze « niż osoby dobrze przygotowane. Wiele osób przyjmuje »strategię « śledzenia odpowiedzi sąsiada zamiast samodzielnego rozwiązywania testu”.

Lekarz o problemie poinformował też dyrektora Centrum Egzaminów Medycznych dr. hab. Mariusza Klenckiego. "Jeśli chodzi o nadzór komisji, to mimo dużej ilości jej członków sprawiają wrażenie, jakby zamiast nas pilnować, delikatnie mówiąc, nie chcieli nam tylko przeszkadzać. Z tego powodu wiele osób zdających Egzamin w naszym mieście liczy nie na swoją wiedzę, a na szczęście w przydzieleniu miejsca koło kogoś dobrze przygotowanego do egzaminu" - czytamy w liście.

W ubiegłych latach egzamin odbywał się w hali sportowej Uniwersytetu Medycznego przy ul. Chodźki. Jak dodaje lekarz, sala była podzielona kotarą tak, że zdający pisali na jednej połowie i wbrew regulaminowi siedzieli po dwie osoby w ławce. Z relacji lekarza, który chce pozostać anonimowy, wynika, że podczas LEP łamane są inne punkty zarządzenia wydanego przez szefa CEM. Według nich odległość między zdającymi powinna wynosić 1,2 metra, a "kontaktowanie się z innymi osobami, a także korzystanie z niedozwolonych materiałów jest podstawą przerwania LEP-u danej osoby egzaminowanej i skutkuje jej dyskwalifikacją". W regulaminie czytamy również, że "podczas LEP obowiązuje zakaz opuszczania sali przez osoby egzaminowane". Wyjątkiem jest wychodzenie do toalety, z którego część lekarzy chętnie korzysta. W toalecie można np. skorzystać z telefonu i znaleźć w internecie odpowiedzi na choć kilka spośród 200 pytań.

Dyrektor Klencki przyznaje, że podobne zarzuty otrzymuje nie tylko z Lublina, ale i innych miast, w których LEP się odbywa. Jednocześnie mówi, że możliwości jego działania nie są zbyt duże. Chciał m.in. wprowadzić zmiany w regulaminie, które ograniczałyby możliwość wielokrotnego wychodzenia pod pretekstem korzystania z toalety. - I tu pojawił się problem, ponieważ egzamin trwa cztery godziny i niektórzy po prostu muszą z niej skorzystać. Często zdają np. kobiety w ciąży. Poza tym największy problem jest chyba w naszej mentalności. W USA i Wielkiej Brytanii ściąganie na egzaminie jest przestępstwem, u nas, niestety, ciągle jest traktowane jako wyraz zaradności życiowej - dodaje Klencki.

Według niego szansą na poprawę sytuacji będą zmiany w przeprowadzaniu egzaminu, które wejdą w życie w przyszłym roku. LEP zastąpi Lekarski Egzamin Końcowy. Trwają właśnie prace nad jego regulaminem. Wśród zapisów oprócz wyrzucenia z sali ściągającego lekarza znajdzie się też to, że może zostać on dodatkowo ukarany przez Izbę Lekarską. Jakie to będą kary, jeszcze nie wiadomo.

Najbliższy LEP odbędzie się w sobotę 25 lutego 2012 w jedenastu ośrodkach: Białymstoku, Bydgoszczy, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu i Szczecinie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 5
  • 6
  • 6
  • 36
  • 33
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    45 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (333)

  • condor82

    Oceniono 5 razy 5

    PS.Kiedy przygotowywałem się do LEPU musiałem zafundować sobie książki wymagane do konkretnych specjalizacji-i nie mówię o cegle śp prof Szczeklika,ale o kardiochirurgii wad wrodzonych EKG i innych,łącznie z anestezjologią,medycyną ratunkową i radiologią..Było z tego raptem parę pytań,plus kryteria zerżnięte z tabel z różnych podręczników i typowa klinika na myślenie.Egzamin obejmuje tez etykę i prawo medyczne.Nie ma szans zdać tego ze ściągą.Najwyżej podciągnie się o parę punktów.

    Przy okazji-ktoś wspomniał o amfetaminie na egzaminach medycznych-prędzej na humanistycznych się znajdzie.Amfa wywołuje urojenie posiadania wiedzy.

    A egzamin zdałem nieźle,z gorączką.

  • condor82

    Oceniono 7 razy 7

    Jak zdawałem 2 lata temu to wyszło może parę osób,nikt z mojej okolicy nie ściągał.Ja też nie.Nie wiem kto wydał taką opinię ale chyba ktoś kto nie za bardzo sie przygotował i oblał egzamin.Inną kwestią jest to że pytania są nieżyciowe i nieraz bzdurne.

  • rb.j

    Oceniono 8 razy 6

    Należy uprościć egzamin, aby nie był taki moczopędny.

  • gizela6

    Oceniono 11 razy -3

    Potem decyduja o naszym zdrowiu czy życiu. I czy warto jeszcze leczyć, czy w ogóle dać sobie spokój z leczeniem, bo nie warto ..Żenada...
    Tak się zastanawiam - ten zawód wymaga poczucia misji i postawy altruistycznej - dlaczego więc lekarze w dzisiejszej epoce jak strajkują to tylko w obronie własnych interesów? Dlaczego nie wyjdą demonstrować przeciw ograniczaniu dla pacjentów dostępu do leczenia i leków??? Tylko jakiś jeden profesor miał odwagę w mediach przyznać , że czuje się źle ponieważ musi selekcjonować pacjentów do leczenia i do nie leczenia jak na jakiejś upiornej obozowej rampie. Chwała mu za to.

  • ynside

    Oceniono 3 razy 1

    Nie wiem czemu dyskusja polega na tym, że ludzie uczciwi tłumaczą się, dlaczego akurat krytykują tych którzy oszukują. I to oni są w większości atakowani. Chyba powinno być odwrotnie, to oszust powinien się tłumaczyć, może przeprosić...

  • kor102

    Oceniono 18 razy -6

    Jak zdają, tak leczą. Zwykli oszuści.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX