Sędziowie są zdania, że rząd nie tylko nie dał im podwyżek, ale wręcz zabrał część wypłaty. Zgodnie z Ustawą o ustroju sądów powszechnych sędziowie powinni w każdym roku mieć waloryzowane wypłaty. - Ustawa przewiduje, że nasze wypłaty powinny wzrastać tak samo jak średnia krajowa. Jeśli rzeczywiście jest kryzys, to średnia krajowa nie powinna wzrastać i nasze wypłaty też. Problem w tym, że średnia wzrosła w ubiegłym roku dość znacznie, a nam i tak się wmawia, że trzeba oszczędzać, bo kryzys szaleje - tłumaczy sędzia Łukasz Piebiak ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia", które jest pomysłodawcą akcji.
- Pozwy będą kierowane bezpośrednio przeciwko naszym pracodawcom, czyli prezesom sądów, ale i tak ewentualne koszty spadną na Skarb Państwa - tłumaczy sędzia.
Ilu sędziów włączy się w akcje? Na razie nie wiadomo, ilu sędziów włączy się w akcję. - W Polsce jest 10 tysięcy sędziów. Pozwy złoży kilka tysięcy z nich - mówi
TOK FM rzecznik Iustiti Bartłomiej Przymusiński i dodaje, że po sądach jest rozsyłany
wzorzec pozwu wraz z załącznikami, m.in.
tabelą wynagrodzeń z wyliczeniami, ile należy się sędziom. Sędziowie uzupełnią formularz pozwu swoimi danymi i zaniosą do sądów położonych w tych miejscowościach czy okręgach, gdzie na co dzień orzekają.
- Średnio będziemy się domagać około 300 złotych za każdy miesiąc przepracowany w 2012 roku - mówi sędzia Przymusiński i dodaje, że właśnie taką kwotę otrzymaliby, gdyby nie ustawa okołobudżetowa. To ona zamroziła, poza małymi wyjątkami, waloryzację wynagrodzeń dla budżetówki, w tym także dla sędziów i prokuratorów.
Sędziowie: Mamy problem i chcemy skorzystać z naszego prawa - Chcemy, żeby rząd przestrzegał tego, do czego się zobowiązał dwa lata temu. W ustawie jest zapisane, że taka waloryzacja się należy, to powinniśmy ją otrzymać - mówi Przymusiński.
Akcja składania pozwów w całym kraju rusza w poniedziałek. Sędziowie nic nie zapłacą, bo występują z roszczeniem pracowniczym, za którego rozpatrzenie - zgodnie z przepisami - nie trzeba pokrywać kosztów. Sprawą zamrożenia wynagrodzeń na 2012 rok zajmie się też Trybunał Konstytucyjny. Skargę w tej sprawie na początku stycznia złożył Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego.
- Mamy nadzieję, że sądy
pracy nie będą czekały na rozstrzygnięcie trybunału i zaczną zasądzać nam należne pieniądze już wcześniej - mówi sędzia Piebiak i dodaje, że środowisko zdaje sobie sprawę z tego, jak masowe składanie pozwów wpłynie na
pracę sądów. - Wiemy, że dodamy kolegom z sądów pracy obowiązków, ale sądy w końcu są dla obywateli, którzy mają jakiś problem. Teraz to my go mamy i chcemy z naszego prawa skorzystać - mówi sędzia.