- Jest oczywiste, że każda zmiana kierownictwa redakcji wywołuje zmiany w zespole - pisze Kobosko. Komentuje tym samym odejście części zespołu "Wprost". - To naturalna dynamika i zdrowy, ożywczy proces, który pomaga w rozwoju. Jest to szczególnie ważne w czasach, gdy do głosu dochodzi młode pokolenie, które - jak pokazuje sprawa
ACTA - ma zupełnie inne potrzeby i sposób myślenia - pisze we wstępniaku najnowszego numeru "Wprost".
W tym tygodniu z czytelnikami pożegnali się Krzysztof Materna, Marcin Meller i Grzegorz Markowski. Zespół pisma ma opuścić także Zbigniew Hołdys.
Najgorszy okres "Wprost" był wtedy... Michał Kobosko przypomniał, że w tym roku tygodnik "Wprost" obchodzi swoje trzydziestolecie. - Historia pisma była burzliwa - podkreśla. - Miało lepsze i gorsze okresy, najgorszy wtedy, gdy kilka lat temu stało się przybudówką i organem partii silnie rządzącej. Ale "Wprost" przetrwał wszystkie burze, jest jedną z najsilniejszych marek i jednym z kluczowych graczy na rynku opinii. (...) Nie zmienią tego emocje, jakie rozpaliły się przy okazji ostatniej, dla wielu (choć nie dla wszystkich) nieoczekiwanej zmiany na stanowisku redaktora naczelnego - pisze nowy red. naczelny pisma.
Dodaje, że sam chce nawiązywać do "najlepszych tradycji" tygodnika, czyli: "Okresu, gdy odwoływał się do zdrowego rozsądku, normalnych zasad wolnego rynku, czystości w polityce i życiu publicznym. Gdy piętnował głupotę i pokazywał dobre pomysły". Kobosko jednak nie precyzuje, o który okres chodzi.
Kończąc swój wstępniak, nowy naczelny "Wprost" podziękował swojemu poprzednikowi Tomaszowi Lisowi i felietonistom, którzy dzisiaj piszą ostatni raz dla tygodnika.