Kiedy zginęła Madzia? Prokuratura szuka biegłych

Marcin Pietraszewski
09.02.2012 , aktualizacja: 09.02.2012 23:08
A A A Drukuj
Pisemne wyniki sekcji zwłok półrocznej Madzi nie dały odpowiedzi na najważniejsze teraz pytanie: kiedy i o której godzinie dziecko zginęło - dowiedziała się "Gazeta"
W miejscu, gdzie znaleziono ciało półrocznej Madzi z Sosnowca ludzie składają znicze, zabawki, kwiaty i laurki
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
W miejscu, gdzie znaleziono ciało półrocznej Madzi z Sosnowca ludzie składają znicze, zabawki, kwiaty i laurki
Taka opinia jest konieczna, aby potwierdzić wersję 22-letniej Katarzyny W., matki dziewczynki. Kobieta zeznała, że 24 stycznia po południu córka wypadła jej z rąk i uderzyła o ziemię. Mimo prób reanimacji nie dawała znaku życia, więc zmyśliła wersję o porwaniu i ukryła zwłoki. Po trwających półtora tygodnia poszukiwaniach policja znalazła zamarznięte ciało dziewczynki w parku Żeromskiego w Sosnowcu.

Prokuratura otrzymała w czwartek pisemne wyniki sekcji zwłok. Według lekarzy z Zakładu Medycyny Sądowej w Katowicach przyczyną śmierci dziewczynki było bierne uderzenie w tył głowy. To potwierdzałoby wersję matki o upadku. - Nie informujemy jednak o dalszych ustaleniach poczynionych w wyniku sekcji zwłok - stwierdziła wczoraj prokurator Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Według naszych informacji wyniki sekcji nie dały bowiem odpowiedzi na najważniejsze teraz pytanie: kiedy i o której godzinie zginęła Madzia. Katarzyna W. i jej mąż Bartek zeznali, że 24 stycznia po południu razem wyszli z domu i dziewczynka jeszcze wtedy żyła. On poszedł do swoich rodziców, ona z wózkiem do swojej matki. Wróciła jednak do domu po pieluchy i wtedy miało dojść do tragedii.

Prokuratura chce mieć pewność, że tak było. Dlatego szuka teraz w Polsce biegłych, którzy byliby w stanie zbadać dokładny czas zgonu Madzi. - To może być bardzo trudne, bo ciało dziecka przez półtora tygodnia leżało na mrozie i było kompletnie zamarznięte - przyznaje nasz informator z prokuratury. Dodaje, że śledczy szukają też fachowców, którzy zbadają ślady biologiczne zabezpieczone na ubranku i kocyku Madzi oraz przedmiotach, którymi ciało było przykryte. Chcą mieć pewność, że należą do matki, a nie kogoś innego. - Te rzeczy też były pomarznięte, a teraz po odmrożeniu są ciągle wilgotne. Nie można używać suszarek, żeby nie zniszczyć dowodów - mówi osoba znająca kulisy sprawy.

Dodajmy, że prokuratura zgodziła się w czwartek na wydanie rodzinie ciała Madzi. W najbliższych dniach odbędzie się pogrzeb dziewczynki.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (21)

  • big_gadu

    Oceniono 2 razy 2

    Nie ma u nas patologów, to zatrudnić archeologów i antropologów

  • bigark

    Oceniono 7 razy 5

    1, Czy magda zginela po kapieli - przed wyjsciem na mroz???
    2. Czy po powrocie po pampersy - znowu ja mama kapala, zeby sie wyslizgnela z kocyka, czy tylko mama walnela nia o podloge?
    Gdzie jest policja i Rutkowski?

    • bigark

      Oceniono 3 razy 1

      @bigark
      Te, admin, jezeli znasz odpowiedz, to nam ja wyjaw i przestan gledzic, ze pytania sie powtarzaja pod roznymi adresami...

  • coppermind

    Oceniono 11 razy -1

    stawiam, że dziecko zamarzło pod kamieniami, żywcem pochowane przez
    kolejną naśladowczynię tej co Ma-ryja.
    Jedyna różnica jest taka, że w tym przypadku Chrystusem była mała dziewczynka.

    • ciotka_ltd

      Oceniono 6 razy -2

      @coppermind

      Jakim cudem zamarzlo? Nie ulega watpliwosci, ze dziecko zginelo, gdy rabnelo o cos glowa. Smierc na miejscu - to akurat da sie ponad wszelka watpliwosc ustalic. A ze nie ma zadnych obrazen zewnetrznych (co tez ustalono) to na 90% dziecko bylo w pelni ubrane do wyjscia (czapeczka, kaptur skafandra etc, co skore ochronily).
      Wyglada na to, ze ojciec malej po raz kolejny nie sklamal: smierc dziecka nastapila, gdy Katarzyna wrocila sie do domu po pieluszki; najprawdopodobniej wowczas, gdy z tymi pieluszkami wracala i trzymala dziecko pod pacha czy jedna reka (bo przeciez niosla i te cholerne pieluszki) - to powinien w pelni wyjasnic eksperyment. Mowie to jako praktykujaca matka (tu myslec, moje panie!), co sama tak tez nieraz malucha nosila, i ktorej sie z jednej reki wysuwal, bez kocyka! Sadze nawet, tez z tej matczynej praktyki, ze dziecko wypadlo Katarzynie nie w domu, ale dopiero na schodach. Nieostroznosc, ale 100% wypadek.
      Po zamrozeniu cialka, ba...po bieganiu z nim 2 godziny na mrozie (tempo wychlodzenia zwlok - juz wowczas z ustaleniem dokladnego czasu byloby trudno), nie ma na calym swiecie odpowiedzialnego bieglego, co czas smierci dziecka ustali - to sa widelki na pare godzin.
      Ze sladow badania DNA z kocyka tez sie duzo nie da ustalic, zwlaszcza, gdy probki niewielkie - tu moze nie byc calkowitej pewnosci, czy dziecko dotykala matka, czy takze i jej brat.
      Zreszta dobrze, ze to nie jest proces o morderstwa, bo policja teraz dopiero tylka na calego daje: mieszkanie ponoc zbadali w poszukiwaniu sladow wypadku, a co ze schodami? Na zdrowy chlopski i matczyny rozum: o tak fatalne skutki wypadniecia dziecka z koca stanowczo latwiej na schodach, nizli w mieszkaniu.

    • bigark

      Oceniono 5 razy 1

      @ciotka_ltd
      To na czym polegal "nieszczesliwy wypadek"? Na wymsknieciu sie dziecka z kocyka po kapieli, albo na waleniu ubranym dzieckiem o podloge???

  • alkaseltser

    Oceniono 18 razy 12

    Tak, dla prokuratury wystarczy, zeby sekcja wykazala, ze dziecko zginelo od tepego uderzenia w glowe, zeby stwierdzic ze potwierdza to wersje matki-klamczuszki. Oczywiscie tylko niezamierzone upuszczenie dziecka moze spowodowac taki uraz. Rzucenie dzieckiem czy uderzenie go nie wchodzi w rachube bo....? A bo tak, w koncu jak mowia psychologowie, matka juz "poniosla najwieksza kare, strate dziecka" ;D Gdzie my zyjemy...?

    Pokaż starsze odpowiedzi (2)

    • ciotka_ltd

      Oceniono 8 razy -4

      @alkaseltser

      Buhahaha! Czy ty, analfabeto funkcjonalny, ze zrozumieniem czytac potrafisz? NIKT z patologow nie napisal, ze dziecko zginelo od uderzenia w glowe, ale ze glowa o cos walnelo. W pelni potwierdza to wersje matki, ze sie jej z kolderki wyslizgnelo.
      A - szczesliwie - to, co jakis dyletant sobie na ow temat mysli ani prokuratury, ani sadu nic nie obchodzi.
      Cholera, co za narod ci Polacy - tak sie na wszystkim znaja, a na chleb nie potrafia zarobic.

    • ciotka_ltd

      Oceniono 4 razy -4

      @an1005

      Tak, to potrafi - inne sa pekniecia na czaszce. Patolog nie odpowie ci jednak na pytanie, czy dziecko celowo upuszczono, czy 'sie wymsknelo', choc to pierwsze jest szalenie malo prawdopodobne - nie zdaje sie zabojstwa na przypadek.
      A poza tym, nawet gdyby tu byly watpliwosci (a u ludzi normalnych nie ma, tylko dla psychopatow smierc dziecka w glupim wypadku hjest zabyt mala sensacja i chca wiecej krwi), to rostrzyga sie je na korzysc oskarzonego.

    • le_speedy_gonzales

      Oceniono 2 razy -2

      @an1005
      A przeciez napisane jest, ze uderzenie bierne :/ skoro istnieja takie terminy jak uderzenie bierne/aktywne to oznacza, ze potrafia odroznic obrazenia powstale w ich wyniku. Rozumiesz tekst czytany na litosc boska?

  • czesu4f

    Oceniono 14 razy 6

    Ile jeszcze o tej Madzi będziecie klepać? Kogo to obchodzi!? Drugi tydzień- tylko: Madzia/ szymborska/ Madzia/ ACTA/ szymborska/ Madzia. Temat już z każdej strony omówiony, każdy ważny się wypowiedział, ci mniej ważni też zabrali głos. Wystarczy chyba.

    • bigark

      Oceniono 2 razy 2

      @czesu4f
      Az sie dowiemy prawdy, baranie. A czy Ty ja juz znasz - to nam opowiedz...

  • juz-mam-dosc

    Oceniono 12 razy 4

    No właśnie, dokładny czas śmierci to kluczowa sprawa.
    Czy nie było tak, że dziecko zginęło wcześniej, przynajmniej o czas niezbędny do ukrycia zwłok, przygotowanie zawiniątka mającego udawać dziecko w wózku, wyrzucenie zawiniątka w miejscu wskazanym Rutkowskiemu (skąd wiedziała że tam coś jest?), powrót na miejsce rzekomego napadu. Czy była to wstanie zrobić jedna osoba?
    Czy badał ktoś ślady na zawiniątku?
    Jak policja chce się zrehabilitować niech da odpowiedź na te pytania.

    Pokaż starsze odpowiedzi (3)

    • coppermind

      Oceniono 4 razy 4

      @inside_again
      suszenie próżniowe załatwia sprawę i _każde_ rozsądne laboratorium ma pompę próżniową.
      pytanie tylko, czy wśród laborantek któraś ma mózg ?

    • ciotka_ltd

      Oceniono 6 razy 2

      @coppermind

      Ma pompe prozniowa, jesli dostalo na nia fundusze... Wlasnego kraju nie znasz?
      Tu jest zreszta glownie sprawa organizacyjna: czy nie lepiej zamiast wielu bylejakich laboratoriow stworzyc kilka, ale z najlepszym sprzetem swiata i material na badania dowozic?

    • le_speedy_gonzales

      Oceniono 1 raz 1

      @ciotka_ltd
      ....i jak to sobie niby wyobrazasz z tym laboratorium fantastko?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX