Beata (babcia Magdy) zapewniała, że "nikt nie separował ich od policji". O takie działanie oskarżany był Krzysztof Rutkowski. Między innymi przez komendanta policji. Marek Działoszyński twierdzi, że działania Rutkowskiego w sprawie to był "wolny wybór rodziny".
Dodał, że rodzina nie życzyła sobie udziału
policyjnych biegłych i negocjatorów oraz ich obecności w domu. - Inicjatywę przekazali panu Rutkowskiemu - zaznaczył i dodał, że "nie ma takiego prawa, żeby zmusić osoby pokrzywdzone" do tego, żeby chciały z policją współpracować.
Policja: Oferowaliśmy pomoc. Rodzina: Nieprawda Podobnie mówi rzecznik komendanta: - Przedstawiliśmy też rodzinie propozycję wsparcia przez policyjnego psychologa. Nie ma takiej procedury, zgodnie z którą policjanci mają być przy bliskich, których
dzieci zaginęły. To są specyficzne, bardzo trudne pod względem emocjonalnym sytuacje. Nie możemy na siłę wprowadzać policjantów. W tym przypadku matka nie była zainteresowana obecnością funkcjonariusza - dodał Mariusz Sokołowski.
Co innego mówi rodzina Katarzyny W.: - Zwracam się osobiście do komendanta głównego policji, słuchałam jego wypowiedzi, zdenerwowało mnie, że pan był przekonany o tym, że udzielono nam pomocy psychologicznej. Że byli mediatorzy. Taka sytuacja nie miała miejsca. Nie mieliśmy wsparcia dopóki nie przyjechał pan Rutkowski - mówiła matka Bartka.
Policja: mamy dowody. Pozwiemy Rutkowskiego Komenda Główna Policji wystąpi do sądu z pozwem w związku z wypowiedziami Krzysztofa Rutkowskiego, który zarzucił komendantowi głównemu Markowi Działoszyńskiemu kłamstwo w sprawie działań policji zwiazanych z poszukiwaniem Magdy z Sosnowca. - Pozew jest obecnie przygotowywany; ponieważ zarzuty kierowane pod adresem policji są bardzo poważne, jesteśmy zmuszeni wystąpić na drogę sądową - powiedział rzecznik komendanta Mariusz Sokołowski. Jak dodał, policja ma dokumenty na potwierdzenie swoich działań. Chodzi m.in. o kwestie oferowania pomocy psychologicznej rodzicom dziecka. Według notatki służbowej funkcjonariuszy z 27 stycznia,
rodzice odmówili skorzystania z niej.
"Stoimy murem za panem Rutkowskim" Pani Beata broniła Rutkowskiego. - Dziwię się, że osoba, która pomagała nam rozwikłać sprawę, jest tak szykanowana. Stoimy murem za panem Rutkowskim i jego ludźmi. Bardzo nam pomogli. Byli na każde zawołanie. Nie mogę powiedzieć o nich złego słowa - stwierdziła. - Można powiedzieć, że detektyw znalazł się u nas na nasze życzenie - powiedział ojciec Magdy. Bartek (mąż Katarzyny W.) dodał, że gdyby nie działanie detektywa mógł szukać córki i 10 lat córki (policja twierdzi, że Rutkowski ubiegł ich działania zaledwie o kilkanaście godzin-red.).
Obserwacje babci Na konferencji prasowej babcia Magdy wyznała, że podejrzewała, że Katarzyna W. kłamie w sprawie losu córki. - To wynikało z moich obserwacji. Wydało mi się podejrzane zachowanie Kasi, jak się nie poddała badaniem wariografu. To zachowanie było nienaturalne - mówiła. Rodzina Katarzyny W. na konferencji zapewniała, że decyzja o przeprowadzeniu przez Rutkowskiego rozmowy z matką Magdy zapadła wspólnie.