Matka Madzi połknęła detergent i zostawiła list

piet
06.02.2012 , aktualizacja: 06.02.2012 20:47
A A A Drukuj
Rodzice małej Magdy: Bartek i Katarzyna W. Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta Rodzice małej Magdy: Bartek i Katarzyna W.
Osadzona w areszcie w Katowicach matka półrocznej Madzi z Sosnowca połknęła kilka łyżek detergentu do mycia naczyń i zostawiła list. Rzeczniczka służby więziennej zaprzeczała, że doszło do takiego zdarzenia. Ale nasze informacje potwierdziła rzeczniczka katowickiej prokuratury.
22-letnia Katarzyna W. przebywa w monitorowanej celi, więc kamery zarejestrowały, jak łyka detergent. Jednak według naszych informacji, potwierdzonych w kilku źródłach, kiedy do środka wkroczyli strażnicy, przy Katarzynie W. znaleźli list. Do aresztu wezwano pogotowie, jednak lekarz stwierdził, że nie ma potrzeby płukania żołądka, bo kobiecie nic nie będzie. Nie wiadomo, co się stało z listem napisanym przez matkę Madzi.

Informację o incydencie dementowała rzeczniczka służby więziennej. - Nie było żadnego zdarzenia z udziałem Katarzyny W. - twierdziła Luiza Sałapa. Ale już rzeczniczka katowickiej prokuratury potwierdziła informacje "Gazety", że doszło do incydentu. - Podejrzana poprosiła o kontakt ze Służbą Więzienną. Powiedziała, że połknęła proszek do mycia naczyń, który jest na wyposażeniu celi. Rutynowo na miejsce wezwano pogotowie. Nie stwierdzono zagrożenia życia ani zdrowia podejrzanej - powiedziała. Dodała, że areszt nie potraktował tego jako próby samobójczej. Prokuratura nie widzi obecnie potrzeby prowadzenia postępowania wyjaśniającego w tej sprawie - dodała Zawada-Dybek.

W poniedziałek prokuratura ujawniła wstępne wyniki sekcji zwłok półrocznej Madzi. Potwierdzają one że dziecko zginęło od uderzenia w tył głowy. Zamarznięte ciało Madzi znaleziono w piątek w nocy w zrujnowanym parku w Sosnowcu. Były przywalone kamieniami i przysypane liśćmi. Sekcję przeprowadzono w zakładzie medycyny sądowej w Katowicach.

- Ze wstępnych ustaleń wynika, że dziewczynka zginęła w wyniku tępego urazu tyłogłowia - mówi prokurator Marta Zawada-Dybek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach. To potwierdza wersję aresztowanej w sobotę 22-letniej matki Madzi. Kobieta po trwających półtora tygodnia poszukiwaniach przyznała w końcu, że córka wyśliznęła się jej z rąk, uderzyła o podłogę i nie dawała znaku życia. Ze strachu ukryła ciało i wymyśliła porwanie.

Prokuratura przedstawiła kobiecie zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci Madzi. I na razie nie ma zamiaru go zmieniać. - Zleciliśmy jednak dodatkowe badania, aby ustalić mechanizm powstałych obrażeń - mówi prokuratora Zawada-Dybek.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 21
  • 40
  • 52
  • 315
  • 184