Dwa lodołamacze - "Wydra" i "Foka" - rozpoczęły kruszenie lodu między Zatoką Gdańską a Przegaliną. Reporterzy Gazety przyglądali się
pracy "Wydry" w okolicach Świbna. Na pomorskim odcinku Wisły w pogotowiu jest 8 lodołamaczy. Powyżej mostu w Kiezmarku, w kierunku Tczewa, rzeka zalodzona jest na całej szerokości, a grubość lodu sięga 30 cm. Dlaczego do akcji wprowadzono tylko dwa lodołamacze? I dlaczego oba pracują poniżej mostu w Kiezmarku, gdzie rzeka jest skuta lodem tylko przy brzegach, na szerokość połowy koryta? Dlatego, że stan Wisły jest niski i przepływ wody odbywa się swobodnie pod pokrywą lodową.
- Spływ połamanej kry i lodu przy niskich stanach wody mógłby spowodować powstanie zatorów lodowych - tłumaczy Halina Czarnecka, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku. - Sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Kruszenie pokrywy lodowej na Wiśle zawsze rozpoczyna się od strony Zatoki Gdańskiej.
Na odcinku pomorskim rzeka na dużych odcinkach jest już całkowicie skuta lodem. Jeśli wysokie mrozy utrzymają się przez kilka następnych dni, cała Wisła może znaleźć się pod lodem. Szczególnie groźne są sytuacje, gdy wiatr piętrzy wody Zatoki Gdańskiej i tym samym spowalnia nurt rzeki - wówczas może dojść do zatoru. Jeśli masy wody w Wiśle nie będą znajdowały ujścia, może dojść do powodzi.
Sytuacja ze spiętrzeniem wód Zatoki miała miejsce niedawno, ale obecnie nie ma takiego zagrożenia.
- Nie ma zagrożenia, powodzi póki co nie będzie - zapewnia uczestnik akcji kruszenia lodu. - Lodołamacze weszły do akcji, ale to jest takie dmuchanie na zimne. W mediach pojawiło się ostatnio trochę panikarskich wypowiedzi, że powódź jest tuż-tuż. Naprawdę nie ma powodu do niepokoju, po prostu wykonujemy swoją robotę, żeby nie było żadnych niespodzianek. Do kruszenia pokrywy lodowej na odcinku od Zatoki Gdańskiej do tamy we Włocławku gotowych jest łącznie osiem lodołamaczy. Tworzą one tzw. zimową osłonę przeciwpowodziową.
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku wynajął 6 lodołamaczy. Dwa stacjonują przy nabrzeżu w Sobieszewie na Martwej Wiśle ("Mors" i "Lew"). Ich zadanie polega na kruszeniu lodu od ujścia Przekopu Wisły w górę rzeki. W razie potrzeby wypływają przez Wisłę Śmiałą na Zatokę Gdańską i tam zaczynają swoją
pracę.
Cztery inne lodołamacze stacjonują w Przegalinie ("Lemur", "Wydra", "Żbik" i "Foka").
Prócz tego inwestor mostu budowanego pod Kwidzynem wynajął dwa dodatkowe lodołamacze w celu ochrony wykonanych dotychczas elementów konstrukcji. "Orka" stacjonuje w Tczewie, "Rekin" w Korzeniewie k. Kwidzyna. Celem zimowej osłony przeciwpowodziowej jest niedopuszczenie do utworzenia się zatoru lodowego na Wiśle i w jej ujściu do Zatoki Gdańskiej. Akcja realizowana jest w dwóch etapach. Najpierw odbywa się udrożnienie ujścia Wisły (od km 941,5 do km 936,0). Drugi etap następuje w terminie późniejszym, w konsultacji z obsługą zbiornika we Włocławku - tak by możliwy był bezpieczny zrzut wody i spływ lodów w dół rzeki.