Policja szuka ofiar pedofila. Atakował uczennice

Piotr Żytnicki, Justyna Suchecka
03.02.2012 , aktualizacja: 03.02.2012 20:39
A A A Drukuj
W ostatnich tygodniach pedofil atakował małe dziewczynki w 20 szkołach - twierdzi poznańska policja. Ale do piątku zgłoszono tylko trzy przypadki. Śledczy zaapelowali więc do rodziców i nauczycieli, by pomogli ujawnić kolejne
Pedofil, który atakował uczennice poznańskich szkół podstawowych
Fot. Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu
Pedofil, który atakował uczennice poznańskich szkół podstawowych
Pedofil, który atakował uczennice poznańskich szkół podstawowych
Fot. Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu
Pedofil, który atakował uczennice poznańskich szkół podstawowych
W czwartek wieczorem policjanci ze specjalnej grupy śledczej zatrzymali 46-letniego poznaniaka, którego podejrzewają o seksualne wykorzystanie dwóch dziewczynek i próbę wykorzystania trzeciej.

Mężczyzna półtora miesiąca temu wyszedł z więzienia. Od tamtej pory sypiał w noclegowniach dla bezdomnych, a kilka dni temu trafił do szpitala z zapaleniem płuc. Tam został zatrzymany.

W piątek policja ogłosiła, że ofiar zboczeńca może być znacznie więcej. - Z naszych ustaleń wynika, że w ostatnich tygodniach atakował w 20 szkołach - mówi rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. Skąd takie informacje? Borowiak, zasłaniając się dobrem śledztwa, odmawia odpowiedzi, ale wiemy, że zatrzymany 46-latek rozmawiał z policjantami i składał zeznania. Prawdopodobnie więc sam przyznał się do pozostałych ataków. To od niego śledczy dowiedzieli się, że gdy miał 19 lat, skazano go za przestępstwo na tle seksualnym. Policjanci nie wiedzieli o tym - prawdopodobnie dlatego, że wyrok został zatarty. W kartotece, którą dysponują, roi się tymczasem od innych przestępstw. Od 1985 r. mężczyzna karany był aż 20-krotnie. Borowiak wymienia m.in. włamania i kradzieże.

O tym, że w poznańskich szkołach może grasować pedofil, "Gazeta" napisała w połowie stycznia. W czasie lekcji nieznany mężczyzna wszedł do podstawówki przy ul. Traugutta na Wildzie, a potem - w szkolnej toalecie - wykorzystał seksualnie 7-letnią dziewczynkę. Pod koniec stycznia pedofil zaatakował w Swarzędzu. W podstawówce na os. Mielżyńskiego zaczepił dziewczynkę, która weszła do toalety. Chciał, by się rozebrała, ale dziewczynka zaczęła krzyczeć. Zboczeniec uciekł. W ostatni wtorek zaatakował na poznańskich Ratajach. Wykorzystał seksualnie dziewczynkę w szkole na os. Rzeczypospolitej.

- Tylko te przypadki nam zgłoszono - mówi Andrzej Borowiak. Policja zaapelowała w piątek, by nauczyciele i rodzice pomogli ujawnić kolejne ofiary pedofila. - Może dzieci wspominały, że po ich szkole kręcił się obcy mężczyzna, ale dorośli - z różnych przyczyn - tę informację zbagatelizowali - mówi Borowiak.

Policjanci nie ujawniają, w ilu przypadkach miało dojść do wykorzystania seksualnego. Podkreślają, że swoich ofiar pedofil szukał w dużych podstawówkach, gdzie łatwiej było mu wtopić się w tłum. Borowiak: - Interesowały go dziewczynki w wieku od 7 do 11 lat.

W piątek uruchomiono specjalny telefon dla rodziców i nauczycieli. Policjanci z grupy śledczej, która pracuje nad sprawą pedofila, czekają na informacje pod numerem 534 801 188. Można dzwonić też na numer 997. O pomoc w odnalezieniu ofiar pedofila policja zamierza poprosić także kuratorium oświaty.



Rzecznik policji odmówił sprecyzowania, jakich czynów dopuścił się pedofil. Stwierdził, że były one "bardzo drastyczne". Borowiak nie chciał też oceniać poziomu zabezpieczenia poznańskich szkół. Jednak już w połowie stycznia, informując o ataku pedofila na Wildzie, "Gazeta" zwracała uwagę, że w wielu szkołach nie sprawdza się nawet, kto do nich wchodzi. Potwierdza to Dominika Wójcik-Skolimowska, mama 7-letniego ucznia podstawówki w Swarzędzu. Tej samej, w której pedofil próbował zaatakować dziewczynkę. - Już sam fakt, że obcy mężczyzna wszedł i kręcił się po szkole, jest niepokojący. Wśród rodziców pojawiły się nawet głosy, żebyśmy we własnym zakresie zebrali fundusze na zatrudnienie ochrony - opowiada Wójcik-Skolimowska. Dodaje, że sama chętnie zapłaci, jeśli opowie się za tym większość rodziców. - Ale chyba nie o to chodzi, żeby rodzice wyręczali gminę w zapewnieniu dzieciom bezpieczeństwa - zauważa.

W swarzędzkiej "piątce" uczy się blisko 1,5 tys. dzieci. Zdaniem matki 7-latka, bezpieczeństwo nie zależy tylko od pieniędzy, ale też odpowiedniej organizacji: - Teraz wejścia do szkoły są zamknięte. Przy drzwiach siedzi woźny. Tylko czy nie mogło być tak wcześniej?

Andrzej Tomczak, dyrektor wydziału oświaty w poznańskim magistracie, zapewniał nas w piątek, że miasto dba o bezpieczeństwo w szkołach: - Ponad 90 proc. jest monitorowanych. Właściwie wszędzie są portiernie, gdzie trzeba wpisać swoje wejście do szkoły. To zazwyczaj odstrasza osoby, które mogą mieć złe intencje.

Tomczak podkreślał, że w ujawnionych przypadkach dzieci wiedziały, jak się zachować, bo zgłosiły sprawę dorosłym. Nie chciał jednak oceniać, czy możliwe jest, by w szkołach nie wiedziano o kilkunastu innych atakach pedofila: - Pozostawiam to policji.

W podstawówce na Ratajach, gdzie pedofil zaatakował w ostatni wtorek, zaostrzono tymczasem zasady bezpieczeństwa. Z komunikatu dyrekcji, zamieszczonego na stronie internetowej, dowiadujemy się, że każde wejście do szkoły należy uzgadniać teraz w portierni.

Wczoraj wieczorem poznański sąd aresztował 46-latka. Grozi mu 12 lat więzienia.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 4
  • 1
  • 5
  • 19
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów