Fałszywe alarmy bombowe w szpitalu. Ewakuowano chorych

Michał Kokot
29.01.2012 , aktualizacja: 29.01.2012 15:59
A A A Drukuj
Szpital przy ul. Kamieńskiego Fot. Marcin Biodrowski / Agencja Gazeta Szpital przy ul. Kamieńskiego
W środku nocy trzeba było ewakuować ze szpitala na Kamieńskiego prawie 400 pacjentów. Karetki i lekarze prywatnymi samochodami przewieźli ich do innej placówki. Poszukiwania mężczyzny, który spowodował ewakuację, nie dały rezultatu
Szpital przy ul. Kamieńskiego
Fot. Marcin Biodrowski / Agencja Gazeta
Szpital przy ul. Kamieńskiego
W sobotę o godz. 16.15 do centrali wrocławskiej straży pożarnej zadzwonił mężczyzna z informacją o podłożonej bombie w szpitalu na ul. Kamieńskiego. Na miejsce przyjechało natychmiast ok. 100 funkcjonariuszy różnych służb: strażaków, policjantów, pirotechników i pogotowia gazowego. Dyrektor szpitala prof. Wojciech Witkiewicz podjął wtedy decyzję o tym, by około stu będących w stosunkowo dobrym stanie pacjentów rodziny zabrały do swoich domów. Na miejscu zostało 298 pacjentów. Dwie godziny później okazało się, że alarm jest fałszywy. Policja nie znalazła żadnego ładunku wybuchowego.

O godz. 19 do szpitala weszła jedna z salowych, która tego dnia pełniła nocny dyżur na oddziale intensywnej opieki medycznej. - Przed wejściem zobaczyła grupę mężczyzn, z których jeden miał powiedzieć: "Skoro nie ewakuowali wszystkich, to bomba wybuchnie o północy". Ta wiadomość dotarła do mnie pocztą pantoflową dopiero ok. godz. 23. Zdecydowałem o natychmiastowej ewakuacji, bo ta informacja w połączeniu z alarmem o godz. 16 była bardzo niebezpieczna - tłumaczy prof. Witkiewicz.

Na oddziale intensywnej terapii zostało jedynie 30 pacjentów w najcięższym stanie. Pozostałych rozwoziły autobusy, a tych, którzy byli w nieco gorszym stanie, karetki oraz lekarze prywatnymi samochodami do jednego z czterech szpitali na terenie miasta. Na Kamieńskiego ładunku wybuchowego szukało około stu osób. Dyrektor placówki wezwał też 120 pracowników, którzy tego dnia mieli wolne od pracy. Wykorzystano także psy. Około godz. 1.30 stwierdzono, że bomby nie ma. Wtedy zaczęto z powrotem zwozić pacjentów do szpitala.

Podczas akcji zmarła chora kobieta. Jednak według policji jej śmierć nie miała bezpośredniego związku z alarmem bombowym, bo ta pacjentka nie była ewakuowana. Dyrektor jest tego samego zdania: - Jej stan był bardzo zły, miała rozsiew nowotworowy, nie łączyłbym tej śmierci z tym, co wydarzyło się w szpitalu. Ale pozostałych pacjentów narażono na stres i ryzyko pogorszenia stanu zdrowia.

W niedzielę rano pan Marcin przyjechał do szpitala wraz ze swoją ciężarną żoną. - Drugi raz tutaj wracamy po tych dwóch ewakuacjach. Żona bała się, była bardzo rozbita. Mam nadzieję, że już nic podobnego nas nie czeka, a policja złapie autora tego głupiego żartu.

Policja sporządziła portret pamięciowy mężczyzny, który zdaniem salowej mówił o podłożonym ładunku. Jeśli zostanie złapany i okaże się, że to on był autorem fałszywych alarmów bombowych, grozi mu osiem lat więzienia.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 1
  • 1
  • 2
  • 7
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (50)

  • konsta-nty12

    0

    Ze jeszcze w POlsce są ludzie którym się wierzy, sam jestem ciekaw co to za unikat.

  • martm1

    Oceniono 1 raz -1

    A ja zawsze myślałem, że jak zamachowiec faktycznie podkłada ładunek wybuchowy, to po to, żeby wybuchł i tym samym nie ma potrzeby ogłaszania tegoż faktu. Czyli skoro ktoś ostrzega o ładunku, tzn, że najprawdopodobniej go tam nie ma...

  • jonaszewski

    Oceniono 2 razy 2

    Oby gość za to solidnie beknął...

  • podpol

    Oceniono 6 razy 4

    Takiego sk........syna bym powiesił za jaja a nie jeszcze utrzymywać go na koszt społeczeństwa. Trzeba być rzeczywiście super kretynem żeby coś takiego zrobić. A swoją drogą takimi alarmami specjalnie bym się nie przejmował bo u nas tego typu dowcipnisiów nie brakuje i patrząc na statystykę żaden dotychczasowy alarm się nie sprawdził a było już ich sporo.

  • nowakowskaalbina

    Oceniono 4 razy 2

    To wynik skretynienia naszego społeczeństwa. Mimo niby katolicyzmu całkowicie amoralne zachowania

    • 4_oddech_kaczuchy

      Oceniono 2 razy 2

      @nowakowskaalbina
      Amoralne, to fakt.
      Ale czy zrobił to katolik, to trudno stwierdzić.
      Równie dobrze mógł to zrobić ktoś, kto w wolnych chwilach chodzi oddawać mocz pod najbliższy krzyż.

  • pako19

    Oceniono 1 raz -1

    pewnie ktoś zadzwonił w ramach protestu p-ciwko cenom paliw czy ACTA.. mam nadzieje że nikt nie byłby aż tak tępy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX