Problem bezdomnych, którzy traktując podróż tramwajem i autobusem jako możliwość ogrzania się, uprzykrzają pasażerom podróż swoim zapachem, nie dotyczy oczywiście tylko zimy, choć właśnie wraz ze spadkiem temperatur znacznie się nasila. Brudni pasażerowie na gapę wsiadają zazwyczaj w rejonie Starego Miasta, Galerii Krakowskiej, czasem także na przystankach położonych przy pętlach, i drzemią przez kilka długości trasy. Często zdarza się, że z powodu zapachu nawet w największym tłoku miejsce koło takiej osoby zawsze pozostaje wolne.
"Ostatnio czterech osobników jechało tramwajem nr 4, mówili, że ze dwie godziny pojeżdżą, bo do jadłodajni jeszcze czas. Również 10-tką się wożą, do czasu aż na Dietla będą wydawać obiady. Wtedy należy na pierwszym przystanku wysiąść, bo smród jest nie do zniesienia" - napisała Anna Rzadkosz.
Kierowcy i kontrolerzy zazwyczaj ignorują kloszardów jeżdżących na gapę, bo oczekiwanie na wezwane służby może oznaczać przerwę w trasie. Czytelniczka Maja jechała autobusem 220 w towarzystwie bezdomnego, którego zapach zmusił ją do interwencji u kierowcy. Bez skutku. "Kierowca odpowiedział mi opryskliwie, że on tego nie zrobi i może najwyżej wezwać straż miejską, ale wtedy dalej nie pojedziemy" - pisze. A Filip potwierdza: "Kontroler, sprawdzając bilety wszystkich pasażerów, po prostu zignorował bezdomnego siedzącego niedaleko mnie. Osoba ta nie spała i może nawet była trzeźwa, ale po prostu śmierdziała".
- Nie istnieją w polskim prawie obiektywne normy ani przepisy sanitarne o poziomie higieny osobistej osób przebywających w przestrzeni publicznej. Przymus można zastosować jedynie w przypadku dramatycznej sytuacji powszechnego zagrożenia epidemiologicznego - tłumaczy Anna Armatys, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w
Krakowie, i jako podstawę prawną w przypadku zapachu wskazuje regulamin przewozu. A w MPK przepisy zabraniają przewożenia jedynie cuchnących przedmiotów, nie ludzi.
- Regulamin zabrania pasażerom zanieczyszczania pojazdu i współpasażerów. Kierowca może odmówić przejazdu osobom nietrzeźwym, agresywnym czy stwarzającym istotne zagrożenie dla pasażerów. Te przepisy dotyczą m.in. osób bezdomnych, które swoim zachowaniem, a często nawet samą tylko obecnością w tramwaju czy autobusie przeszkadzają innym pasażerom w komfortowej podróży. Prowadzący ma wtedy obowiązek zareagować i zgłosić ten fakt dyspozytorowi, aby poprosił o wezwanie służb porządkowych w celu wyegzekwowania opuszczenia pojazdu przez taką osobę. Sami pasażerowie także mogą zgłosić prowadzącemu pojazd fakt przebywania w pojeździe osoby o nieprzyjemnym zapachu - mówi Marek Gancarczyk, rzecznik MPK. - Kontrolerzy są instruowani, jak powinni reagować, mają obowiązek co najmniej nakazać bezdomnym opuszczenie pojazdu.
W przypadku braku reakcji prowadzący ma obowiązek zgłosić to dyspozytorom, którzy natychmiast poproszą o interwencję straż miejską lub policję. Jednak dopóki nie dojdzie do wykroczenia, służby mają związane ręce. - Sam zapach nie stanowi podstawy do interwencji, nie ma też narzędzi prawnych, by zmusić kogoś do dbania o siebie, jeżeli sam tego nie chce - mówi Marek Anioł, rzecznik straży miejskiej.
- Problem przykrego zapachu to nie jest kwestia biedy, a braku kultury. Bezdomny wcale nie oznacza brudny. Czasem w tramwajach uprzykrzają podróż osoby, które mają gdzie mieszkać, jednak z jakiegoś powodu łamią, świadomie lub też nie, normy kulturowe - mówi Marta Chechelska-Dziepak, rzeczniczka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie, i dodaje, że w Krakowie funkcjonują dwie łaźnie miejskie, w których potrzebujący mogą za darmo się wykąpać, odwszawić i otrzymać nową odzież.
Według szacunków MOPS-u w Krakowie przebywa ok. 2200 bezdomnych. W mieście działa 10 jadłodajni wydających ciepłe posiłki, 10 - w których można dostać suchy prowiant, i 11 - w których mogą liczyć na pomoc rzeczową: odzież i obuwie zimowe. Wśród bezdomnych pracują także streetworkerzy, którzy pomagają chętnym uporać się z problemem długotrwałego wykluczenia społecznego.
Przeczytaj także list Czytelnika: Problem bezdomnych w tramwajach