Marta poznała Craiga, pół Cypryjczyka, pół Brytyjczyka, cztery lata temu. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Zamieszkali razem na Cyprze, po roku urodziła im się Castilia. Nie wzięli ślubu, ale mieli status związku partnerskiego. Półtora roku temu na świat przyszła druga córeczka - Crystal. I wtedy zaczęły się kłopoty...
Wersja matki Craig zaczął mnie bić. Pod wpływem narkotyków znęcał się nade mną psychicznie i fizycznie. Zakazał mi wychodzenia z domu bez jego kontroli. Nie mogłam też pracować. Jak człowiek dostał kilka razy pięścią w nos czy usta, to już mu potem było wszystko jedno. Ale nie mam żadnych dokumentów z obdukcji, bo nie byłam na Cyprze ubezpieczona i nie miałam żadnych pieniędzy, by płacić za wizyty u lekarza.
Postanowiłam uciec z dziećmi, w czym pomagała mi matka. Znów mnie pobił i zabrał paszport starszej córeczki. Wezwana przeze mnie cypryjska
policja nie sporządziła żadnego raportu, tylko notatkę służbową, że to ja, 56-kilogramowa
kobieta, zaatakowałam dwóch prawie dwumetrowych mężczyzn. Mimo to wyleciałam z Cypru 30 września. Ale tylko z jedną z córek i bez niczego.
W Polsce od razu poszłam do lekarza. W dokumentacji z obdukcji napisał: "Podbicia oka, spuchnięta warga, skaleczony nadgarstek i otarcia naskórka na całym ciele". A z obdukcji mojej mamy: "Stłuczenia klatki piersiowej".
Wynajęłam detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, licząc, że pomoże mi odzyskać drugą z córek. W październiku razem z jego człowiekiem poleciałam znów na Cypr, by zabrać Castilię. Była w przedszkolu. Jednak przedszkolanki odmówiły mi wydania dziecka. Zadzwoniły po Craiga i jego ojca. Uciekłam stamtąd i od tej pory nie wiedziałam starszej córeczki, on utrudnia mi nawet kontakt z nią.
Ten wyjazd to był głupi, nierozsądny krok z mojej strony, ale jestem zdesperowana, chciałam zobaczyć swoje
dziecko!
W
Opolu zamieszkałam u rodziców, znalazłam
pracę. Kurator sądowy, sporządzając raport, odnotował, że dziecko jest ładnie ubrane i zadbane, że podczas wizyty spokojnie spało w łóżeczku. I że jest otoczone miłością matki i dziadków.
Teraz kontaktuję się z Craigiem jedynie przez adwokatów albo mailowo. Nęka mnie. W mailach mnie obraża, grozi, że zgniję w więzieniu.
Wersja ojca Gdy poznałem Martę, bardzo dobrze nam się rozmawiało. Przeprowadziła się do mojego domu z basenem. Ja pracowałem na utrzymanie rodziny. Wiedliśmy proste życie: ja zajmowałem się gotowaniem, bo bardzo lubię gotować. Marta chodziła z dziećmi na spacery. Przyznaję, że to ona więcej rzeczy robiła przy dzieciach, bo ja pracuję do późna w klubach jako DJ. Mieliśmy jednak sprzątaczkę.
Nigdy nie uderzyłem Marty. Kłóciłem się, krzyczeliśmy na siebie, ale tak jak normalni ludzie. Córek nigdy nie skrzywdziłem, choć zdarzyło mi się na nie krzyczeć. Mam zeznania greckiego pediatry na temat mojej starszej córki: "Dziecko wygląda na zdrowe i szczęśliwe. Zawsze przyprowadza je ojciec. Nigdy nie wykazywał objawów jakichkolwiek nadużyć wobec dziecka".
Zaprzeczam, że mam kłopoty z narkotykami. Brałem je, gdy miałem 15 lat i gdy mieszkałem w Wielkiej Brytanii. Tam też zacząłem się leczyć, bo po odstawieniu narkotyków miałem depresję.
Nie od razu zorientowałem się, że Marta chce zabrać dzieci. Mówiła, że musi jechać na pogrzeb dziadka i dlatego chce zabrać dziewczynki, ale miałem jakieś przeczucie i się nie zgodziłem. Doszło do kłótni. Marta przed wylotem wzięła obie dziewczynki na ręce i powiedziała mi: "Zobacz, wychodzę". Ja zablokowałem drzwi, doszło do kłótni.
Castilia ma z matką kontakt telefoniczny. Bardzo tęskni za młodszą siostrą. Są ze sobą bardzo związane. Codziennie mnie pyta, kiedy wróci Crystal. Ogląda w domu jej zdjęcia. Wielokrotnie próbowałem uzyskać zgodę na kontakt z Crystal, ale Marta zawsze odmawiała.
Co będzie dalej? Przed cypryjskim sądem toczy się sprawa o prawa rodzicielskie nad dziewczynkami. Marta mimo wezwania nie stawiła się na rozprawie. Mówi, że zawiadomienie do niej nie dotarło, bo były partner celowo podał sądowi błędny adres.
Poza tym cypryjskie władze wydały za nią europejski nakaz aresztowania (ENA) i wpisały ją do systemu SIS (system ewidencji granicznej) - to oznacza, że jeśli poleci na Cypr, zostanie aresztowana pod zarzutem rodzicielskiego uprowadzenia dziecka.
- Dlatego nie mogę się pojawić w cypryjskim sądzie - tłumaczy opolanka. Adwokat jej byłego partnera przekonuje z kolei, że ENA to nie jest wyrok dożywocia i można go uchylić. Tak się stanie jednak tylko wtedy, gdy kobieta zjawi się na rozprawie.
Sprawą zajmuje się również wydział rodzinny opolskiego sądu rejonowego. Tu toczy się sprawa z wniosku Craiga, który domaga się oddania młodszej z córek. Na mocy konwencji haskiej ma do tego prawo, bo jak przekonuje jego adwokat, dziecko zostało wywiezione do Polski wbrew woli ojca i bez zgody cypryjskich urzędów.
Opolanka ma poparcie fundacji Centrum Praw Kobiet. W opinii mającej przekonać sąd, by pozostawił młodszą córkę przy matce, czytamy: "Postępowanie Craiga pozwala stwierdzić, że nie jest on osobą, dla której dobro małoletnich dzieci jest priorytetem".
Poza dziećmi z Martą Cypryjczyk ma jeszcze dwójkę innych: jedno, którego nie uznał, i syna, na którego płaci alimenty, ale dopiero od czasu, gdy dostał wezwanie z policji.
Opolski sąd wydał właśnie nakaz zwrócenia Crystal ojcu. Decyzja nie jest jeszcze prawomocna i zostanie zaskarżona przez adwokatów Marty.