Jak mówi asp. Paweł Roczyna, powołanie grupy jest następstwem przejęcia śledztwa przez katowicką Prokuraturę Okręgową, o czym zdecydowano w czwartek. Na razie nieznana jest jeszcze liczebność grupy. Na porannej odprawie w
Katowicach uzgodniono, że jej działania będą miały najwyższy priorytet wśród prowadzonych obecnie postępowań. - Ustalono, że grupę operacyjną utworzą wspólnie funkcjonariusze komendy wojewódzkiej w Katowicach oraz Komendy miejskiej Policji w Sosnowcu - mówi nam asp. Roczyna.
Policja nie upublicznia szkicu "mężczyzny w kurtce" Po odmowie przez policję wykonania portretu pamięciowego podejrzanego osobnika w jasnej kurtce, z matką dziecka pracował w nocy wskazany przez Rutkowskiego rysownik, który próbował utrwalić rysy śledzącego ją i dziecko mężczyzny, zgodnie z tym, co zapamiętała Katarzyna, zanim straciła przytomność
po wtorkowej napaści przy ul. Legionów. Policja także sporządziła szkic "mężczyzny w kurtce", jednak nie zdecydowała się pokazywać go publicznie, bo zawiera za mało indywidualnych szczegółów. Funkcjonariusze tłumaczą, że na rysunku mógłby rozpoznać się praktycznie każdy i mieli wątpliwości, że taki szkic spowoduje więcej zamieszania niż pożytku.
Rutkowski spędził w czwartek kilka godzin na intensywnych rozmowach z rodzicami dziecka. Na początek ufundował 20 tys. zł nagrody za wskazanie osoby lub miejsca, w którym przebywa obecnie półroczna Madzia. - Pracuję w tej sprawie za darmo, rodzina nie zapłaci mi za pomoc ani grosza - zaznaczył detektyw.
W drodze powrotnej do Warszawy późnym wieczorem Krzysztof Rutkowski spotkał się z reporterem "Gazety". Zapytaliśmy, jak szacuje w tej chwili szanse na szczęśliwe odnalezienie niemowlęcia.
- Na sto procent Madzia odnajdzie się zdrowa i żywa! - ocenił dodając, że jego zdaniem matkę dziecka należy wyjąć spod podejrzeń, by miała cokolwiek wspólnego z zaginięciem córeczki.
Cztery hipotezy Rutkowskiego Rutkowski nakreślił nam cztery wersje porwania, które wydają się mu najbardziej prawdopodobne i są już szczegółowo badane.
Po pierwsze: niemowlę ukradł samotny mąż i ojciec, zrozpaczony tym, że sam stracił niedawno własne dziecko i żonę (np. przy nieudanym porodzie lub podobnej tragedii). Po drugie: sprawcami są
kobieta i mężczyzna, którzy nie mogą mieć dziecka i spontanicznie, pod wpływem jakiegoś impulsu wytypowali do uprowadzenia małą Madzię. Po trzecie: mamy do czynienia z tzw. kradzieżą z otoczenia. - W dalszej rodzinie i wśród znajomych mamy już typy osób, które mogły bardzo zazdrościć potomstwa Kasi i Bartkowi - zdradza Rutkowski. Po czwarte: była to tzw. kryminalna adopcja, co oznacza, że małżeństwo Polaków zamieszkałych za granicą, w Niemczech, postanowiło uprowadzić i przywłaszczyć ładne, wypatrzone niemowlę.
- W każdej z tych czterech wersji, które wnikliwie sprawdzamy, dziecko jest zdrowe i nic mu nie zagraża. Bardzo możliwe, że złodziej dziecka, który musi obserwować media, śmiał się dotąd widząc na ekranie, jak np. strażacy przeszukują z łódek dno rzeki, gdy on sam w bezpiecznym miejscu tuli i karmi poszukiwaną dziewczynkę. Po wkroczeniu do akcji agencji detektywistycznej zrozumie, że skończyły się rutynowe działania służb i że wcześniej czy później dopadniemy go, w dowolnym miejscu w Polsce lub za granicą. Zdarzało się już, że tacy sprawcy woleli nagle wycofać się i zostawiali dziecko w bezpiecznym miejscu, by nie powiększać swoich kłopotów - powiedział nam Rutkowski.
Detektyw bardzo pozytywnie ocenił czwartkową decyzję prokuratury okręgowej o przeniesieniu śledztwa z Sosnowca do Katowic. Podkreślił, że z jego dotychczasowych doświadczeń wynika, iż katowicka
policja i prokuratura mają wybitne efekty w poszukiwaniu zaginionych i należą do najsprawniejszych w kraju.
Sosnowiec i inne miasta rozsyłają sms-y o porwaniu Madzi Do czterech tysięcy mieszkańców Sosnowca dotarły w piątek na
telefony komórkowe sms-y z przypomnieniem, że wciąż trwają poszukiwania półrocznej Madzi, która we wtorek wieczorem zniknęła z wózka na spacerze po tym, jak zaatakowana przez nieznanego napastnika młoda matka, upadła na chodnik i straciła przytomność.
- Wykorzystaliśmy miejski system powiadamiania ratunkowego. W krótkiej informacji o porwaniu dziecka i poszukiwaniach znajduje się link, która pozwala otworzyć na ekranie komórki kolorowe zdjęcie Madzi z serwera policyjnego - powiedział nam Rafał Łysy, naczelnik wydziału promocji i informacji sosnowieckiego magistratu. Dodał, że prośba prezydenta Sosnowca o powiadomienie mieszkańców dotarła do wielu innych miast za pośrednictwem firmy obsługującej system w całym kraju. Wiadomo, że jeszcze w piątek informację o poszukiwaniach i zdjęcie dziecka zobaczyli mieszkańcy Gliwic, Skawiny, powiatów oświęcimskiego i chrzanowskiego.
Policja prosi o pomoc Zaginiona Magda mierzy 60-70 cm, ma oliwkowe oczy, ciemnobrązowe włosy i wyrzynającą się dolną jedynkę. Dziewczynka w chwili porwania miała na sobie różową czapkę z białym trójkątem z przodu, dwuczęściowy pluszowy komplet koloru beżowego zapinany na zamek i białe rękawiczki. Wraz z dzieckiem zniknął różowy kocyk w różnokolorowe misie.
Policja prosi o pomoc wszystkie osoby, które widziały osobę z podobnym dzieckiem, lub mogą posiadać jakiekolwiek informacje w tej sprawie. Kontakt: tel. 32 296 12 55, lub z najbliższą jednostką policji - tel. 997.
Policja ufundowała nagrodę za pomoc w odnalezieniu dziecka - 5 tys. złotych. Później nagrodę podwoił sosnowiecki urząd miasta. Pojawili się także sponsorzy, którzy deklarują dodatkowe kwoty dla osób, które mogą pomóc w śledztwie.