"To jeszcze nie terroryzm. To haktywizm": specjaliści o protestach przeciw ACTA

sia
23.01.2012 , aktualizacja: 23.01.2012 18:23
A A A Drukuj
Na stronie umieszczono m.in. nagranie pani Baśki oraz login i hasło do serwisu Źródło: Premier.gov.pl Na stronie umieszczono m.in. nagranie pani Baśki oraz login i hasło do serwisu
- Na razie to happening - powiedział w TOK FM ekspert ds. terroryzm Grzegorz Cieślak. - Ataki to margines w porównaniu z powszechnym zaangażowaniem społecznym w tej sprawie - uważa socjolog internetu dr Dominik Batorski. - To żadna otwarta wojna, a zwrócenie uwagi na problem - ocenił programista Piotr Niedźwiedź. Specjaliści komentowali trwające od soboty ataki na strony organów państwa i związanych z nimi.
Dr Dominik Batorski
Dr Dominik Batorski
Od soboty trwają ataki na m. in. strony rządowe w związku z planowanym na 26 stycznia podpisaniem przez szefa MSZ ACTA - międzynarodowego porozumienia dotyczącego walki z naruszeniami własności intelektualnej. Polegają głównie na blokowaniu dostępu do treści stron.

W poniedziałek rano grupa Polish Underground zmieniła treści na stronie premiera.
- Czy obecne działania to już terroryzm? - pytała swoich gości Anna Laszuk. - Moim zdaniem nie - ocenił Grzegorz Cieślak z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas. - Nie słyszałem wyartykułowanej prośby: jeżeli nie spełnicie naszych roszczeń, zabijemy, zaatakujemy aktywa. Taka groźba byłaby przejawem aktu terroru - powiedział specjalista.

- Na razie mamy do czynienia z happeningiem. To "haktywim": połączenie technik hakerskich i aktywizmu. Wykorzystuje metody hakerskie stosowane przeciwko celom w internecie z zamiarem zakłócenia jego funkcjonowania; nie powoduje jednak poważnych uszkodzeń - wyjaśniał. Według Cieślaka działania hakerów nie są całkiem niewinne. - Kradzież danych czy groźba publikacji danych polskich polityków to jest przestępczość - powiedział.

Dezorientacja w Anonymous. "To robimy my, czy ktoś inny?"

Socjolog internetu, dr Dominik Batorski, przestrzega przed postrzeganiem Anonymous jako grupy w tradycyjnym znaczeniu. - Wystarczy prześledzić fora dyskusyjne, na których ci ludzie się komunikują. Widać tam bardzo dużą dezorganizację, brak koordynacji. Trudno też przypisać tej grupie jakieś działania, które wywołały zawieszenie stron internetowych. W dyskusjach było umawianie się na akcje, które miały się zacząć w piątek wieczorem, ale w większości miały polegać na czymś innym - mówił Batorski. - Tymczasem kiedy wszystko ruszyło, na tych samych forach padały pytania: czy robimy to my, czy ktoś inny? Forum dyskusyjne cytowane przez media jako forum Anonymous powstało ledwie kilka dni temu. Związek ludzi, którzy to robią z grupa Anonymous, jest tak naprawdę dosyć wątpliwy - uważa socjolog internetu.

Podobnie widzi ekspert ds. terroryzmu. Według Cieślaka to nie jest organizacja hierarchiczna z szefem i poleceniami służbowymi. - To jest raczej nurt. Przy całym zachowaniu proporcji, grupa Anonymous podobnie jak Al-Kaida. Ktoś zainspirowany przekazem ruchu Anonymous atakuje, wyraża swój protest - wyjaśniał. Przestrzegał przy tym przed prostymi porównaniami: - Model organizacji to nie to samo co działalność. Przyznał jednak, że grupa ma na swoim koncie działania sprzyjające terroryzmowi albo osłabiające system bezpieczeństwa.

Mamy do czynienia z przykładem zbiorowej inteligencji

- Anonymous to margines sprawy wobec całego zaangażowania społecznego - uważa Batorski. Na FB na jedno z "wydarzeń" protestu przeciwko ACTA zapisało się ponad 300 tys. internatów w ciągu 2 dni. To precedens historii Facebooka w Polsce.

- Niektórzy krytykują zaangażowanie tych ludzi, mówiąc, że oni pewnie nawet ACTA nie przeczytali i nie wiedzą, o co dokładnie chodzi. Moim zdaniem taka krytyka jest błędna - ocenił Batorski.

ACTA: o co chodzi w umowie. [PEŁEN TEKST]

Według socjologa mamy do czynienia z takim przykładem zbiorowej inteligencji. - To jest takie delegowanie kompetencji. Nawet jeśli ktoś nie wie, o co chodzi, to wiedzą to osoby, którym on ufa. Taki proces odbywa się na co dzień w demokracji. Decyzje podejmujemy przecież przez naszych reprezentantów - wyjaśniał socjolog. Tylko, że w tym przypadku ten mechanizm nie zadziałał. - W sprawie ACTA politycy raczej obywateli nie reprezentują, wiec niejako spontanicznie następuje wybranie nowych reprezentantów - uważa Batorski.

Stan wyjątkowy? Zadaniem rządu jest pisanie czarnych scenariuszy

Szef BBN, gen. Stanisław Koziej zapowiedział możliwość ostrzejszej reakcji w przypadku przedłużających się blokad stron www. - Jeśli długotrwałe ataki hakerów zakłócą życie publiczne i na masową skalę nie będą mogły działać instytucje rządowe, wtedy trzeba będzie zastanowić się nad koniecznością wprowadzenia stanu wyjątkowego - powiedział w RMF FM. - Wydaje się, że takie zapowiedzi mają się nijak do tego, co się do tej pory realnie wydarzyło - zwróciła uwagę prowadząca Komentarze Radia TOK FM, Anna Laszuk.

- BBN to jest instytucja, która ma stworzyć podwaliny pod politykę bezpieczeństwa w tej materii - odpowiedział Cieślak. Ekspert przytoczył przykład: ktoś protestuje przeciwko złemu stanowi służby zdrowia w Polsce. Blokuje stronę szpitala, która służy placówce, aby sterować karetkami. I nagle nie może tego robić.

- Prawdą jest, że nie mamy teraz do czynienia z podobną sytuacją. Jednak zadaniem generała Kozieja jest pisanie takich scenariuszy. Nie chodzi o to, żeby rząd wprowadził stan wyjątkowy "bo można", tylko o gotowość - ocenia ekspert ds. terroryzmu.

Hakerzy to normalni ludzie

Według Piotra Niedźwiedzia, programisty, wiceprezesa Clic Software, nie ma obaw o przedłużanie się akcji. - Protest nie będzie trwał wiecznie. To nie jest jakaś wielka otwarta wojna - powiedział dla TOK FM. - Hakerzy to są normalni ludzie. Programiści, którzy dobrze znają się na tym, co robią. Chcieli jakoś skłonić rząd do refleksji, powiedzieć, że coś jest z tym prawem nie tak. I to się udało, bo nagle wszyscy o tym mówimy - tłumaczył.

Żaden atak, tylko wykorzystanie głupoty

Piotr Niedźwiedź skomentował także przejęcie kontroli nad treścią strony premiera przez grupę Polish Underground. Według hakerów dane do panelu administratora brzmiały: login "admin", hasło "admin1". - To nawet trudno nazwać atakiem. Hasło "admin1" to może mieć mój tata do swojej skrzynki pocztowej. W przypadku informatyków to jest po prostu głupota i nieprofesjonalizm - ocenił programista

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (4)

  • jerzy.zywiecki

    Oceniono 3 razy 3

    Czy ten rząd weźmie się do roboty?Wolałbym,by zamiast zajmować się jakimiś potajemnymi ACTA-ami opracował strategię rozwoju polskiego przemysłu,likwidacji bezrobocia.Samymi sklepami - marketami i bankami dobrobytu społeczeństwa się nie osiągnie.

  • villk

    Oceniono 5 razy 5

    mozna to nazwac rewolucja iformacyjna..ludzie cha swpobodnego przepływu infornacji ze korporacjom to sie nie podoba ,,to to rozumiem ale mi korporcje te zni musz sie podobac...
    po co mi taki czy inny dystrybutor informacji (muzyki ksiazki , obrazu ,czegogolkwiek )jeli moge zapłacic mu besposrednio klikaja w jego strone zebuy "sciagnac "jego dzieło, swobodny preplyw infrmacji nie uderza w twórcow ..uderza w korpracje które uwelbiaj pzrylepiac swoja marke na cudzej twórczosci...

    młotek tak samo dobrze przybija gwozdie bez zgldeu na to czy ma trzonek drewniany gladki czy z napisanyą nazwa sklepu a w ceni koncowej jest róznica mimo ze wyszly z tej samej wytwórni tylko w innych skrzynakch.....

    nie namawim do łamania prawa , namawiam do spojzrenia na problem praw wlasniosci porzesz pryzmat tworcy a nie korporacji

  • bezkrytycznymilosnikmichnika

    Oceniono 8 razy 8

    "To jeszcze nie terroryzm. To hacktywizm" specjaliści o protestach przeciw ACTA.
    ============================================================
    Jak go zwał, tak go zwał. Ważne, że władza poczuła zagrożenie dla swojej bezkarności.

  • villk

    Oceniono 6 razy 6

    "Według socjologa, mamy do czynienia z takim przykładem zbiorowej inteligencji. - To jest takie delegowanie kompetencji. Nawet jeśli ktoś nie wie o co chodzi, to wiedzą to osoby, którym on ufa. Taki proces odbywa się na co dzień w demokracji. Decyzje podejmujemy przecież przez naszych reprezentantów - wyjaśniał socjolog. Tylko, że w tym przypadku ten mechanizm nie zadziałał. - W sprawie ACTA politycy raczej obywateli nie reprezentują, wiec niejako spontanicznie następuje wybranie nowych reprezentantów - uważa Batorski. "

    myśle ze to kwintesencja tego Obywatelskiego nieposłuszenstwa i tego co sie w tej chwili dzieje

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX