Na kilka godzin padły strony Sejmu, prezydenta i Ministerstwa Kultury. Hakerzy?

met, asz, IAR
21.01.2012 , aktualizacja: 22.01.2012 01:10
A A A Drukuj
TANGO DOWN (wróg wyeliminowany) głosi grupa hakerów Anonymous na swoim koncie na Twitterze Fot. Twitter TANGO DOWN (wróg wyeliminowany) głosi grupa hakerów Anonymous na swoim koncie na Twitterze
Wieczorem w sobotę przestała działać strona Sejmu. Później - strony Ministerstwa Kultury, Kancelarii Premiera i Prezydenta. - Atak hakerów jest wielce prawdopodobny - mówił Gazecie.pl Jan Węgrzyn, zastępca szefa Kancelarii Sejmu. Do ataku przyznali się hakerzy z Anonymous. Ale czy atak naprawdę był? Jest też inna hipoteza.
Strona sejm.gov.pl padła po godzinie 19.00. "Nie działa strona Sejmu zapewne z powodu ilości maili wysyłanych w ramach protestu przeciwko ACTA lub ataku Anonymous w wydaniu polskim" - napisał na Alert24 "jsdm". W podobnym tonie alarmowali również inni internauci.

- Serwery sejmowe są wyłączone. Specjaliści badają, co się stało - stwierdził Węgrzyn. Dodał, że prawdopodobna przyczyna awarii to atak hakerów. - To się rozszerza - podkreślił w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

Rzeczywiście, około 22.00 przestały działać strony prezydenta, KPRM i Ministerstwa Kultury. Nie można było na nie wejść. Ale hakerzy z Anonymous pochwalili się wyłącznie atakiem na stronę Sejmu RP. - Sytuację, w związku z podejrzeniem ataku hakerskiego monitorują również ABW i minister cyfryzacji Michał Boni - informował rzecznik rządu.

Jednak nie atak?

Czy hakerzy rzeczywiście zaatakowali? Nie jest to wcale pewne. - Nasza strona została wyłączona z powodu awarii. Badane są jej przyczyny. Ile potrwają utrudnienia, nie wiadomo - mówiła dyrektor Biura Prasowego Sejmu. Podkreśliła, że nie ma informacji o ewentualnym ataku hakerskim.

Podobnego zdania są niektórzy eksperci. - Nie ma w tej chwili bezpośrednich dowodów na to, że doszło do ataku. Hakerzy przyznają się do niego, bo jest to dla nich rozgłos - stwierdził w TVN24 Krzysztof Młynarski, ekspert ds. bezpieczeństwa informatycznego.

Strony już działają

- Od rana w polskim internecie huczy o tym, że rząd chce podpisać ACTA 26 stycznia. Efekt jest taki, że bardzo wiele osób zainteresowało się, o co w tym chodzi - mówił Młynarski. - Nie działają, właśnie te serwisy, na których można zdobyć informacje na temat ACTA. To są duże pliki. Dlatego serwery mogły nie wytrzymać i doszło do ich przeciążenia - ocenił ekspert.

Późnym wieczorem strony Ministerstwa Kultury i Kancelarii Prezydenta zaczęły działać. Awaria strony Sejmu została usunięta po północy.

ACTA: o co chodzi?

Umowa ACTA ma być nowym mocnym orężem w walce z piratami internetowymi. W jej świetle do uznania internauty za pirata niepotrzebna już będzie decyzja sądu.

W dodatku ACTA to chyba jeden z najbardziej tajemniczych unijnych dokumentów. Przez długi czas jego projektu oraz stanowisk negocjacyjnych poszczególnych państw Unii Europejskiej nie ujawniano. - W Szwecji na pytania o negocjacje można było otrzymać kartki z napisem, że to stanowisko rządu Szwecji, a niżej... od góry do dołu wszystko zamazane było flamastrem - mówił w TOK FM prawnik Piotr Waglowski.

Zapisy umowy i brak rzetelnej informacji wzburzyły internautów. Niewykluczone, że w proteście przeciwko dokumentowi z sieci znikną europejskie wersje Wikipedii. Europejczycy chcą wziąć przykład z anglojęzycznej Wiki, która zastrajkowała w proteście przeciwko przygotowywanym w USA podobnymi antypirackimi ustawami (SOPA).

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3
  • 25
  • 1
  • 1
  • 3
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (180)

  • krystyna.nath

    0

    Jeśli w Pisuarze wszystko działało i działa - to wiadomo, kto to zorganizował, aby sparaliżować przeciwnika, czyli rząd. A rząd - to Polska, którą rzekomo tam "kochają". Polska jest najważniejsza...

  • steq1

    Oceniono 8 razy 8

    internet jest groźną bronią dla rządzących dlatego hameryka i platfusy chca się dobrać do internetu.
    Musimy się bronić przed tym,popieram akcję i podziwiam tych ktorzy bumieją to zrobić,a nawet proszę ich o objaśnienie jak to robić aby inni y=tez się właćzyli

  • 2-julita

    Oceniono 1 raz 1

    ich problem , wyłączą ich z internetu

  • pietro62

    Oceniono 3 razy -1

    zacznijmy sprawdzać czy działa strona www.pis.org.pl :-))

  • hanktohovic

    Oceniono 1 raz 1

    To żaden atak, tylko DDoSing. Nie sądziłem że agencje rządowe, odpowiedzialne za utrzymanie bezpieczeństwa serwerów są tak niekompetentne że nie potrafią odróżnić DDoSa od hackowania.

  • szpon

    Oceniono 10 razy 10

    Rząd i media: nie było ataku hackerów (no tak. nagły wzrost zainteresowania obywateli wszystkimi polskimi rządowymi stronami o kilkaset tysięcy procent, to nie żaden atak :)). Uwaga, zgaduję jak będzie dalej.

    1. zaprzeczenie ("to nie atak...")
    2. gniew (zawiadomienie prokuratury, "policja tropi hackerów", a jednak atak?! xD)
    3. negocjacje ("to my wam tu dopiszemy taki punkcik, że prokurator w szczególnych okolicznośsciach będzie mógł odstąpić od rozpoczęcia postępowania...")
    4. depresja (wyciekają kompromitujące dokumenty skradzione w trakcie ataków)
    5. akceptacja (samorozwiązanie sejmu, przyspieszone wybory xD)
    6. 25 stycznia 2012 :D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX