Skomentuj:
Komentarze (36)
-
możliwość przeprowadzenia strajku włoskiego jest dowodem, że wszystkie te procedury są idiotyczne, niemożliwe do stosowania na co dzień, i co najważniejsze, nie stosowane.
ludzi, którzy te nieżyciowe procedury ustalili, należałoby jakoś solidnie ukarać. -
"Będziemy starać się jak najmniej utrudniać pasażerom odloty..."
Poważnie zabrzmiała ta deklaracja. Czyżby służba graniczna nie stosowała tej zasady na co dzień? Przypomniał mi się długo wyczekiwany urlop, który postanowiliśmy spędzić za granicą pomimo ciepłego lata. Zagubieni nieco w labiryncie nowego terminala T2 Portu Chopina żona zapytała trzy mile uśmiechające się panie, z których jedna dokonywała wstępnej "selekcji?" przed kolejką tzw odprawy bezpieczeństwa o możliwość realizacji kuponu restauracyjnego, który otrzymaliśmy przed odprawą bagażu. W związku z tym, że panie nie okazały żadnego zainteresowania "kolejnej wstyd przyznać rodaczce lecącej pierwszy raz samolotem" żona zwróciła ponownie uwagę na swoje pytanie. Ten prawdopodobnie zbyt zuchwały czyn okazał się decydujący dla dalszego przebiegu zdarzeń. Otóż jedna z trzech pań "dokonujących selekcji" przed kolejką do odprawy bezpieczeństwa przywołała panią ze straży granicznej po imieniu i wskazała palcem na żonę . Obserwowałem całe zajście dokładnie stojąc już w kolejce do odprawy bezpieczeństwa podczas, gdy żona wchodziła wraz z córka kilka osób za mną. Pani ze straży widząc wskazanie selekcjonerki sprzed kolejki zmieniła stanowisko swojej pracy z innej kolejki na kolejkę, w której stanęła żona. Było to możliwe, ponieważ przy odprawie pracowały dwie osoby ze straży na kolejkę . Kiedy żona doszła do odprawy Pani ze straży granicznej dała pokaz profesjonalnej i skutecznej kontroli bezpieczeństwa z wyciąganiem majtek spod spodni mojej zony włącznie. Fajna zabawa, być może, gdyby to mi ta Pani majtki wyciągała, choć widok broni nieco studzi ubaw w moim przypadku. Również żonie macanie i klepanie po intymnych częściach ciała wraz wyjmowaniem majtek ze spodni włącznie się nie spodobało. Przełożony Pani strażnik granicznej bez zbędnej mimiki ze wzrokiem ulokowanym gdzieś w sklepienie T2 coś tam wymamrotał, ale bez pozostawienia nadziei na przeanalizowanie sprawy. Choć jak sądzę na kamerze wyczyny podwładnej mógł sobie z uśmiechem obejrzeć. Wiadomo ryba psuje się od głowy. Obsługa lotniska w części hali odlotów powiedziała , że "zgłosi sprawę". Ot taki prztyczek ziomalki przed odlotem za granicę "co by urlop nie był zbytnio udany". W zasadzie, dlaczego takie drobiazgi się pamięta? i co to ma do rzeczy kiedy ludzie poważnie strajkują , gdyż mają za małe pensje? -
gó... im dać nie podwyżki! nieroby i pasożyty!
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX





więcej zdjęć

