Dowody w tej sprawie
Centralne Biuro Śledcze zbierało od 2008 r. Wczoraj, po dwuletnim śledztwie, prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia. "Gazeta" poznała szczegóły.
Sprawa jest precedensowa, bo pseudokibice Lecha Poznań mają odpowiadać za stworzenie zorganizowanej grupy przestępczej. Ten paragraf dotychczas zarezerwowany był dla handlarzy narkotyków czy złodziei samochodów. Śledczy chcą przekonać sąd, że gang tworzyć mogą także pseudokibice. Jego celem miało być "osiągnięcie jak największej liczby zwycięstw w ustawkach", czyli zaplanowanych, nielegalnych bójkach z chuliganami innych drużyn.
Gang - zdaniem śledczych - składał się z dwóch odłamów: grupy o nazwie Brygada Banici, która robiła stadionowe zadymy już w latach 90., oraz Young Freaks (Młode Świry), która szczyciła się, że w ustawkach jest niepokonana.
Na czele pseudokibiców stał były bokser Mirosław O., "Olaf". On decydował, z kim i gdzie odbędzie się ustawka. Miał swoich łączników w Środzie Wlkp., Jarocinie, Gostyniu, Koninie i Pile. Werbowali oni tam kibiców do udziału w ustawkach. Listę kandydatów przedstawiali "Olafowi". Ten wymagał nie tylko posłuszeństwa, ale także trenowania sportów walki. - Grupa była doskonale zorganizowana, miała wewnętrzną hierarchię. "Olaf" decydował, kto może uczestniczyć w ustawce, a także kto będzie mógł pojechać na mecz wyjazdowy - opowiada prokurator Łukasz Biela.
Zarzuty udziału w gangu dostało 13 najbliższych współpracowników "Olafa". "Olafowi" zarzuca się także handel narkotykami - pięć lat temu miał kupić 90 tys. tabletek ekstazy razem z "Rolnikiem", który wcześniej przewodził kibolom. Narkotykami - zdaniem prokuratury - handlował także Przemysław Ż., "Żaba", będący w gangu prawą ręką "Olafa".
Najwięcej zarzutów dotyczy jednak ustawek. Śledczy odtworzyli szlak bojowy pseudokibiców Lecha. W sierpniu 2008 r., na autostradzie A2, poznańscy szalikowcy zaatakowali kibiców z Gorzowa. Tydzień później umówili się na ustawkę z kibolami Zawiszy Bydgoszcz, którzy jechali na mecz swojej drużyny. Bojówkarze Lecha dojechali kilkunastoma
samochodami do Grab w woj. lubuskim. W bijatyce uczestniczyło 140 osób.
Rok później kibole Motoru Lublin jechali pociągiem do Szczecina. Przed Drawinami - na pograniczu Wielkopolski i Lubuskiego - pociągnęli za hamulec bezpieczeństwa. Wagony stanęły w lesie. A tam czekali już kibole Lecha, którzy z Poznania przyjechali samochodami. Naprzeciw siebie stanęło blisko stu chuliganów.
Miesiąc później, gdy
Lech Poznań grał w Gdańsku z Lechią, kibole obu drużyn spotkali się na ustawce pod Kościerzyną. W tym samym czasie
policja udaremniła zagraniczną ustawkę poznaniaków, którzy jechali na mecz reprezentacji Polski do Czech i po drodze chcieli bić się z miejscowymi. Zostali zatrzymani na granicy.
Policja zebrała mocne dowody, bo przez kilka miesięcy śledziła "Olafa" oraz jego współpracowników, podsłuchiwała ich telefony. Udało się również złamać zmowę milczenia - prokuratura ma zeznania skruszonego pseudokibola, który uczestniczył w ustawkach. Jego dane - ze względów bezpieczeństwa - zostały utajnione, a gdy będzie zeznawał na rozprawie, jego głos zostanie zniekształcony.