Jak sprawdził portal tygodnika wystarczy znać imię i nazwisko takiej osoby i wytoczyć jej proces cywilny (na przykład o zniesławienie) i za pośrednictwem adwokata, powołując się na ważny interes prawny wystąpić do Centrum Personalizacji Dokumentów w MSW (CPD), która udostępnia dane z Powszechnego Elektronicznego Systemu Ewidencji Ludności (PESEL). Robi to bez sprawdzenia, jaką funkcję pełni osoba, której dotyczy wniosek. Kontroluje się jedynie, czy wniosek jest kompletny.
Winne są przepisy - Ustawa o ewidencji ludności nie przewiduje możliwości wpisywania do systemu informacji o funkcji, którą dana osoba pełni - mówi Przemysław Więcław, dyrektor CPD. Podobnie nie podaje się, czy dany adres jest zastrzeżony, bo na przykład dotyczy policjanta, infiltrującego pod przykrywką grupy przestępcze - ustawa również nie przewiduje takiego rozwiązania.
Portal przypomina, przypadek szefa CBA Pawła Wojtunika, który kilka lat temu, jeszcze jako policjant, złożył u swoich przełożonych wniosek o zastrzeżenie adresu. "Zrobił to z obawy o własne bezpieczeństwo - jako funkcjonariusz rozpracowywał najgroźniejsze grupy przestępcze przenikając do ich struktur. Tyle tylko, że takie zastrzeżenie działa jedynie w przypadku pozwów związanych z wykonywaniem czynności służbowych przez funkcjonariusza (jest wtedy przesyłane na adres służby, w której pracuje)", czytamy.
Przypadek Wojtunika Prywatny adres Wojtunika mógł poznać Marek P., były esbek, przez wiele lat pełnomocnik zakonów i parafii, dla których przejmował atrakcyjne
nieruchomości w zamian za kościelne mienie zagrabione w PRL ("Polityka" opisała ten proceder dwa lata temu).
"Zatrzymany dwa lata temu przez CBA, został oskarżony o korupcję i oszustwa. Na początku tego roku P. wytoczył Wojtunikowi proces o zniesławienie. Powodem były słowa, które szef CBA wypowiedział w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Zapytany , czy liczy na to, że Marek P. zostanie świadkiem koronnym, stwierdził, że "każdy funkcjonariusz chciałby, aby przestępca zgodził się zostać świadkiem koronnym". Powiedział także, że P. "jest osobą zamożną i najprawdopodobniej dużą część swojego majątku zarobił właśnie dzięki działaniom przy Komisji Majątkowej". Zdaniem P. to było zniesławienie i postanowił pozwać szefa CBA", napisał portal.
"Bandzior będzie chciał zastraszyć urzędnika" Sprawa bulwersuje jednak funkcjonariuszy służb specjalnych. - Wystarczy wyobrazić sobie, że jakiś bandzior będzie chciał zastraszyć urzędnika bądź funkcjonariusza, który nadepnął mu na odcisk. Znajdzie jakiś pretekst, złoży pozew cywilny i dostanie jego adres. Tolerowanie tej sytuacji to co najmniej
skandal - mówi "Polityce" oficer
ABW.
Już kilka lat temu szef resortu
Grzegorz Schetyna wysłał pismo do ministra sprawiedliwości z prośbą o taką zmianę przepisów. Wiceminister Zbigniew Wrona napisał, że "nie byłoby zasadne wprowadzenie takich rozwiązań prawnych, które różnicowałyby ochronę danych osobowych wedle kryterium, czy dana osoba jest powszechnie znana".
"Po tym jak sprawą zainteresowała się "Polityka", nowy szef MSW Jacek Cichocki spotkał się pilnie z nowym ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem, który obiecał na razie tylko tyle, że przeanalizuje problem", czytamy.