Co dalej z jedynym w Polsce projektem, który scalił aż 30 gmin aglomeracji? Dzięki niemu mieszkańcy podwarszawskich miejscowości mają jeden bilety na pociągi podmiejskie i komunikację w stolicy.
Warszawa też na tym korzysta, bo na jej ulice wjeżdża trochę mniej samochodów osób dojeżdżających tu do
pracy.
Od pięciu lat strefa wspólnego biletu ciągle się rozrastała. Teraz system zaczyna się walić.
Od dziś obowiązuje trzymiesięczny termin wypowiedzenia umów z Ząbkami, Zielonką, Kobyłką i Wołominem, które w sumie mają ok. 125 tys. mieszkańców. Wczorajsze wydarzenia oznaczają dla nich tyle, że znów będą musieli płacić osobno za pociąg i osobno za komunikację w stolicy. Od 1 marca koszty codziennych dojazdów do pracy dla niektórych mogą więc wzrosnąć nawet dwukrotnie. Nie zmienią się tylko zasady w przejeżdżających przez Ząbki autobusach 145 i 199 oraz nocnej linii N62 do Wołomina.
Tłok i graty Rano burmistrz Ząbek Robert Perkowski wręczył szefowi Zarządu Transportu Miejskiego Leszkowi Rucie "wypowiedzenie porozumienia międzygminnego". Czytamy w nim dramatyczne opisy podróży pociągami: "Wsiąść dają radę tylko najbardziej zdesperowani i sprawni fizycznie. Zdarzają się przypadki zasłabnięć lub tratowania pasażerów przez tłum". - W przyszłym roku mamy dopłacać do biletów o 30 proc. więcej, a nasi mieszkańcy zostają na peronie. Gdzie są te nowoczesne składy Kolei Mazowieckich? U nas jeżdżą same graty - skarży się burmistrz Ząbek.
Dodaje, że szalę przeważyły żądania ZTM, które jego zdaniem są w dodatku niejasne. W tym roku Ząbki dopłacą do wspólnego biletu prawie 2 mln zł, w przyszłym ma być to blisko 2,8 mln zł. Tymczasem projekt
budżetu Warszawy przewiduje, że przekażą 1 mln 796 tys. zł. - Co ta różnica ma oznaczać? - pyta Robert Perkowski i dodaje, że nie ma wglądu w szczegółowe rozliczenia. Wiele kursów jest odwoływanych z powodu remontów, awarii i wypadków, a gmina płaci za nie normalnie. - Warszawa i ZTM od dawna robią nas w bambuko - rzuca burmistrz.
Rykoszetem w powiat - Ponieważ Ząbki leżą najbliżej Warszawy, musiałem wypowiedzieć umowy o wspólnym bilecie następnym miastom na linii wołomińskiej - ogłosił dyrektor Ruta.
W powiecie zapanowała konsternacja. - Może to jakaś gra ze strony Ząbek, żeby poprawić swoją pozycję w dalszych negocjacjach i zmniejszyć dopłatę do biletów? - zastanawia się wiceburmistrz Kobyłki Piotr Grubek. Jego miasto płaciło dotąd
Warszawie 700 tys. zł. - Teraz ZTM chce od nas 1 mln zł i taką kwotę zabezpieczyliśmy w projekcie budżetu. Jesteśmy jednak za przedłużeniem umowy na podstawie realnych kosztów i jasnych wyliczeń - podkreśla.
Burmistrz Wołomina Ryszard Maziar organizuje już naradę z burmistrzami trzech sąsiednich gmin. - Wspólny bilet jest dużym udogodnieniem dla naszych mieszkańców, bo zapewnia sprawny dojazd do stolicy, gdzie pracuje wielu z nich. Zrobię wszystko, by nadal obowiązywał w takiej formie jak dziś - zadeklarował.
Buntowników przybywa Jednak i burmistrz Ząbek, i dyrektor ZTM mówią, że zasady powinny się zmienić. Finansowanie dojazdów koleją i ważniejszych połączeń między gminami nowa ustawa transportowa przerzuca na władze województw i powiatów. Robert Perkowski oczekuje więc, że w sprawie kosztów wspólnego biletu ZTM najpierw dogada się ze starostą wołomińskim, a dopiero ten z burmistrzami poszczególnych gmin w powiecie.
- Będziemy dyskutować. A może decyzja Ząbek przyniesie przełom? Niech mieszkańcy naciskają władze swoich gmin - mówi Leszek Ruta.
Do tej pory żaden z samorządów nie przedłużył jednak porozumienia z ZTM na przyszły rok. W zeszłym tygodniu pisaliśmy, że utrzymanie wspólnego biletu jest też niepewne w pociągach z Otwocka i Sulejówka. Przeciw wyższym dopłatom buntują się władze Pruszkowa. Czas na decyzję mają do 10 grudnia.
Szef ZTM proponuje władzom Ząbek, by przeszły do drugiej strefy biletowej i dotowały imienne bilety miesięczne i kwartalne zameldowanym w tym mieście mieszkańcom. Dziś jako jedyna gmina pod Warszawą są w strefie pierwszej. Wykorzystują to mieszkańcy sąsiednich gmin, którzy podjeżdżają do Ząbek
samochodami i dopiero tu wsiadają do tańszych pociągów i autobusów w stronę Warszawy. Burmistrz Perkowski ma inny pomysł: - Pieniądze wolę wydać na darmową linię autobusową do Rembertowa. Stamtąd nasi mieszkańcy będą mieć bezpośredni dojazd SKM-ką do samego centrum Warszawy.