Tarnowska prokuratura skierowała we wtorek w tej sprawie przeciwko lekarzowi akt oskarżenia do sądu. Lekarz, zatrudniony wcześniej w miejscowej przychodni
MSWiA, choć miał uprawnienia do wystawiania
ochroniarzom zaświadczeń o ich stanie zdrowa, przez osiem lat nielegalnie pobierał od nich do swojej kieszeni opłaty za wystawianie dokumentu. Tymczasem zgodnie z przepisami kandydaci na
ochroniarzy opłaty powinni uiszczać w kasie przychodni.
Koszt zaświadczenia łącznie z badaniami specjalistycznymi, które muszą przejść
ochroniarze, to 350 zł. Oskarżony doktor nikogo nie informował, że trzeba iść do kasy, sam pobierał pieniądze. Na dodatek także sam badał przyszłych ochroniarzy, choć powinien ich skierować na specjalistyczne badania. Dopiero na podstawie uzyskanych wyników mógł wystawiać zaświadczenie o zdolności do
pracy. Lekarz działał w ten sposób od sierpnia 2002 r.; w tym czasie zainkasował pieniądze od blisko 1600 osób. Jak wyliczono w trakcie śledztwa, do jego kieszeni trafiło w ten sposób aż 550 tysięcy zł.
Sprawa wyszła na jaw, gdy w zeszłym roku okazało się, że w okolicznych miejscowościach spadła nagle liczba wystawionych zaświadczeń, a wzrosła właśnie w Tarnowie. Tyle że wraz z nią nie wzrosła suma inkasowanych opłat. Do przychodni wysłano kontrolę, która odkryła nieprawidłowości. Lekarz, który jest już na emeryturze, przyznał się do wszystkich zarzutów. Tłumaczył, że jego żona ciężko zachorowała i potrzebował funduszy na jej leczenie. Dobrowolnie poddał się też karze. Będzie musiał również w ciągu czterech lat zwrócić całą zagarniętą kwotę. Jak się okazało, był już wcześniej karany za przywłaszczenie mienia.
Czy ochroniarze, którzy dostali zaświadczenia od lekarza, będą musieli starać się o nie od nowa? - Nie ustalono, by osoby, które otrzymały te zaświadczenia, nie nadawały się do wykonywania zawodu - mówi Elżbieta Potoczek-Bara, rzecznik tarnowskiej prokuratury.