- To, co się działo na ulicach Warszawy oceniam oczywiście źle, aczkolwiek właściwie taki przebieg wydarzeń można było przewidywać od początku. Tyle tylko, że w tym roku świadomie oddzielono marsz i kontrmarsz. To było słusznym zabiegiem, ale - jak się okazało - nie wystarczyło, żeby zamieszek nie było.
Socjolog dodaje, że przykre jest, że nie umiemy cieszyć się z uroczystości narodowych jak np. we Francji. - Mam przed oczami
Paryż 15 lipca. Miasto zamienia się wtedy w wielką scenę, gdzie występuje mnóstwo zespołów, ludzie radośnie włóczą się po ulicach, popijają piwo i wino. Nie wyobrażam sobie, żeby w jakiejkolwiek stolicy święto narodowe wyglądało jak bardzo ostra konfrontacja - opowiada.
Prawdziwy Polak konta zboczeniec, żyd albo feministka - Jako socjolog od kilku lat twierdzę, że mamy do czynienia z narastającym i niezwykle ważnym dla Polaków problemem tożsamości narodowej, zgody na pewną wizję polskości. To, że nie mamy zbudowanego wspólnego poglądu na to, co dobre i złe w polskiej tradycji widać dziś gołym okiem na ulicach Warszawy, ale podejrzewam, że tak jest też poza stolicą - mówi Krzemiński i dodaje: Mamy tu do czynienia z konfrontacją dwóch obrazów tego, co oznacza patriotyzm. Mamy grupę narodową, która rzuca takimi hasłami jak "żyd" i "pedał", a całą resztę - nie uznającą ich poglądów - uznaje za lewicową, gdzie są "zboczeńcy" i "feministki".
Dmowski dobry czy zły? Ta tradycja
Romana Dmowskiego wymaga dziś w Polsce bardzo głębokiego namysłu i przetworzenia. Strategia, którą przyjęła część elit politycznych po 1989 roku, uznania tej tradycji za złą i niegodną Polaków nie jest wystarczająca. Ja solidaryzuję się z tym punktem widzenia, który Dmowskiemu i jego tradycji przypisuje raczej ciemne strony.
Dyskusja na ten temat - rzeczowa i wyczerpująca - pozwalająca na dogłębną analizę historyczną, do czego doprowadził światopogląd polskiej endecji w czasie II wojny światowej, pozwalałaby złagodzić ten konflikt i doprowadzić do narodowego consensusu: co to znaczy być Polakiem, co to znaczy być patriotą i jakie tak naprawdę wartości powinny być dla Polaków wspólne".
Zadymy w Warszawie, 200 zatrzymanych, ranni Dziś w centrum Warszawy doszło do zamieszek. Na placu Konstytucji zamaskowani manifestanci starli się z policją - rzucali w funkcjonariuszy kostkami brukowymi i barierkami;
policja odpowiedziała wodą z armatek i gazem łzawiącym.
Kilku funkcjonariuszy zostało rannych. Do zamieszek doszło chwilę po starcie Marszu Niepodległości, gdy organizatorzy wezwali uczestników, by ruszyli ulicą Marszałkowską w kierunku odwrotnym od planowanego. Dzięki temu miało nie dojść do konfrontacji z uczestnikami wiecu Kolorowa Niepodległa. Zamaskowani manifestanci - w dużej części kibole - bojkotowali tę decyzję i zaatakowali policję.
Około 200 osób zostało zatrzymanych. Policja zapowiada, że będą kolejne. Sprawdzane są zapisy kamer monitorujących centrum Warszawy.