Ktoś podpalił dwa samochody w Nowej Hucie. Jeden z nich wybuchł, raniąc cztery osoby, które próbowały nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia. Policja przypuszcza, że za podpaleniami stoi ta sama osoba.
Pierwsze auto spłonęło w piątek na terenie jednego z warsztatów samochodowych w Nowej Hucie. Zdaniem policji mercedesa 308, którego właściciel oddał do naprawy, najprawdopodobniej podpalono.
We wtorek po godz. 21 nieopodal ulicy Centralnej doszło do eksplozji Peugeota 406. - Pojazd stał na terenie innego warsztatu samochodowego. Został kupiony przez obecnego właściciela na części i został już częściowo rozebrany. Posiadał także w części zdemontowaną instalację gazową - poinformował Michał Kondzior z zespołu prasowego małopolskiej policji.
Wybuch zranił cztery osoby. - Gdy czworo mieszkańców pobliskiej ulicy zauważyło płonący samochód, podbiegło do stojącego przy nim innego pojazdu i starało się go odsunąć, aby ten też się nie zapalił. Wtedy doszło do eksplozji instalacji gazowej w Peugeocie - relacjonuje Kondzior.
Cała czwórka została ranna i przewieziona do szpitala z oparzeniami pierwszego i drugiego stopnia twarzy i dłoni. Dwie osoby zwolniono dzisiaj do domu. Pozostałym nie zagraża niebezpieczeństwo. Policja nie wyklucza, że samochody podpaliła ta sama osoba.