Wszystko wydarzyło się w piątek późnym popołudniem. - Zrobili to jawnie, w biały dzień! Widzieliśmy dwóch młodych zakapturzonych mężczyzn, którzy mieli chustki na twarzy i okulary. Kręcili się trochę koło naszego budynku, ale chwilę później odeszli, więc nie podejrzewaliśmy niczego złego. Jednak zaraz potem należące do naszego stowarzyszenia kobiety zauważyły, jak ci mężczyźni niszczą naszą tablicę! - opowiada Joanna Hassa, przewodnicząca Związku Młodzieży Mniejszości Niemieckiej.
Gdy panie wyszły na zewnątrz, zobaczyły, że na samochodzie członka MN wandale wymalowali sprayem swastykę, a na tablicy symbol przypominający "Polskę walczącą".
- Znalazłyśmy też kastet! Wtedy naprawdę się przestraszyłyśmy. Jest nam bardzo przykro, że do czegoś takiego doszło. Jednym z podstawowych celów związku jest szerzenie tolerancji wśród młodzieży i społeczeństwa, zwłaszcza w
Opolu, gdzie obok siebie żyją i mieszkają przedstawiciele różnych kultur: Polaków, Ślązaków, Niemców - zaznacza Hassa.
Na Śląsku Opolskim regularnie niszczone są dwujęzyczne tablice z nazwami miejscowości. Również ataki na budynki należące do mniejszości niemieckiej już się w tym roku zdarzały.
- Kilka miesięcy temu zniszczono tablicę Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim. Potem ktoś na naszym budynku namalował znak "
Polska walcząca" - wylicza.
Mniejszość zgłosiła sprawę policji. Ta prowadzi postępowanie ws. zniszczenia mienia oraz propagowania faszyzmu. - Postępowanie jest w początkowej fazie. Nie mamy na razie żadnych konkretów. Na pewno jednak szczegółowo przyjrzymy się znalezionemu na miejscu kastetowi, by określić, czy to narzędzie było już wykorzystane podczas innego przestępstwa - mówi Maciej Milewski, rzecznik opolskiej policji.
Sprawę komentuje socjolog dr Danuta Berlińska, dawniej pełnomocnik opolskiego wojewody ds. mniejszości - Na Opolszczyźnie ataki wandalizmu zdarzały się przede wszystkim w pierwszej połowie latach 90., gdy Mniejszość Niemiecka odnawiała pomniki poległych żołnierzy Wehrmachtu. Sprawców jednak nie ustalono, co tylko zachęcało do kontynuacji takich działań. Potem jednak sytuacja się uspokoiła, dlatego zaskoczył mnie ten incydent i łączę go z zamalowywaniem dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości - przekonuje. - Dla mnie to taki sam wyraz antyniemieckich przekonań - mówi socjolog. Zaznacza, że za takimi aktami wandalizmu stoją zwykle przedstawiciele ugrupowań nacjonalistycznych. - Które są w Polsce marginesem, mimo to takie zdarzenia zawsze wpływają na pogorszenie relacji polsko-niemieckich - dodaje.
Podobnego zdania jest poseł MN Ryszard Galla. - Zdarzało się, że nasze tablice były zamalowywane lub dewastowane. Zwykle podejrzewaliśmy o to chuliganów, którzy spotykają się w
pubie znajdującym się na tej samej ulicy co nasz budynek. Tym razem jednak namalowano swastykę i to jest niepokojące. Taki incydent z pewnością nie poprawia sytuacji mniejszości, zawsze stajemy się bardziej ostrożni po takich zdarzeniach - przekonuje.
Już teraz mniejszość zastanawia się nad założeniem całodobowego monitoringu w swoim budynku. - Będziemy rozmawiać o tym z zarządcą obiektu, choć z drugiej strony nie wiem, czy to jest najskuteczniejsza metoda, bo naszym kolegom z TSKN-u w Strzelcach Opolskich to nie pomogło - mówi Hassa. Wyjaśnia, że w ubiegłym roku Strzelcach regularnie co miesiąc palona była tablica lokalnego koła TSKN-u. Na budynku była kamera, która zarejestrowała te zdarzenia, ale sprawcy zawsze byli zakapturzeni, dlatego nigdy nie dało się ich złapać. TSKN w Strzelcach zamontował więc specjalne wzmocnione tablice, które są odporne na ataki wandalizmu.
- Musimy się również spotkać, by porozmawiać o naszym bezpieczeństwie. Mamy kilka pomysłów, jak np. zamykanie bramy parkingowej, co uniemożliwi osobom niepowołanym dostanie się na nasz teren, czy to, by nasi członkowie nie chodzili sami. Boimy się i musimy być ostrożniejsi - mówi Hassa.