Na przełomie pierwszej i drugiej kwarty LeBron James z Cleveland Cavaliers zdobył 24 punkty z rzędu przeciwko New York Knicks. W sumie gwiazdor gospodarzy zdobył aż 47 punktów, a Cavaliers wygrali 113:106 - to ich 11. zwycięstwo z rzędu.
Zespół z Cleveland ma bilans 41-11 i w całej lidze wyprzedza Los Angeles Lakers (39-13), Denver Nuggets (34-17), Boston Celtics (32-16) i Orlando Magic (33-17). Spotkanie tych dwóch ostatnich zespołów z udziałem Marcina Gortata (Magic), odbędzie się w niedzielę o 20.30 czasu polskiego. Transmisja w Canal+.
W 9. minucie sobotniego meczu w Cleveland gospodarze prowadzili 28:21 i wtedy swoją imponującą serię rozpoczął James. Najpierw rzucił za dwa, a potem cztery razy z rzędu trafił za trzy - dwa ostatnie rzuty 25-letni skrzydłowy oddał z daleka zza linii trójek. Po pierwszej kwarcie Cavaliers prowadzili 44:24.
Trzecią kwartę James zaczął od ośmiu punktów w dwie minuty. Do przerwy zdobył w sumie 35 punktów, co jest klubowym rekordem. Knicks się nie poddali i zmniejszyli straty do trzech punktów na trzy minuty przed końcem, ale James zdobył sześć punktów i zapewnił wygraną Cavaliers.
W sumie gwiazdor gospodarzy rzucił 47 punktów. - Namawiałem go do rzucenia 60. Fajnie się go ogląda - stwierdził Shaquille O'Neal. James mówił: - Często mógłbym zdobywać po 50 punktów, ale wiem, że jeśli będę grał razem z kolegami, to pomoże nam to w dłuższej perspektywie.
24 punkty z rzędu nie są ani rekordem ligi, ani Jamesa. W finale play-off Konferencji Wschodniej lider Cavaliers rzucił 25 ostatnich punktów w zwycięskim spotkaniu w Detroit (109:107 po dwóch dogrywkach).