Były dyrektor generalny Prokomu we wtorek został wybrany na szefa ligi koszykarzy, która znajduje się w organizacyjnym rozkładzie.
Łukasz Cegliński: Największym problemem ligi jest słaba pozycja w telewizji i niska oglądalność. Co zrobić, aby z poziomu 20 tys. wzrosła ona np. do 100 tys.?
Jacek Jakubowski: Przede wszystkim zainwestować pieniądze pochodzące od sponsora strategicznego w obudowę i promocję transmisji. Jeśli w odpowiedni sposób powiadomimy ludzi o zbliżających się transmisjach, to słupki oglądalności wzrosną. Druga sprawa to wyjście z kanału tematycznego, jakim jest TVP Sport, do kanałów regionalnych, a także na ogólnopolskie - TVP 3, a docelowo TVP 2. Warunkiem są jednak promocja i wzrost oglądalności.
Kluczowe są zatem pieniądze od sponsora. Rozmawiacie z Tauronem Polska Energia S.A. Na jakim jesteście etapie?
- Dotychczas te rozmowy prowadził p.o. prezesa Roman Ludwiczuk, który w tej chwili przekazuje mi ustalenia. Mogę jednak powiedzieć, że nieprawdą jest, że firma Tauron chciała wywrzeć jakiekolwiek zmiany w zarządzie ligi i to był jej warunek, aby rozpocząć sponsorowanie. Rozmowy są jednak bardzo zaawansowane i mam nadzieję, że w ciągu 1,5 miesiąca uda nam się zamknąć wszystkie szczegóły. Myślimy o długofalowej, a nie jednorocznej współpracy.
PLK w ostatnich latach spadła na dno - jest w złym stanie organizacyjnym i finansowym. Jaki jest pana pomysł na poprawę tej sytuacji?
- Przede wszystkim wiarygodne kluby z odpowiednimi budżetami i strukturą organizacyjną, w której znajdą się np. osoby odpowiedzialne za organizację widowisk. Kluby muszą spełniać pewne wymagania dotyczące transmisji telewizyjnych, oprawy widowisk, konferencji prasowych, współpracy z mediami. Trzeba już teraz zadbać o programy sprzedaży biletów tak, aby wypełniały się hale na 3 tys. ludzi, które w ciągu dwóch-trzech lat będą warunkiem gry w PLK. Chcemy szkolić ludzi, którzy będą się tym zajmowali klubach. To jest kierunek, w którym chcemy pójść. To będzie proces żmudny, a jego efekty mogą przyjść za dwa lata.
Większościowym udziałowcem PLK jest PZKosz, a szefem rady nadzorczej ligi pozostał jego prezes Ludwiczuk. Nie obawia się pan, że będzie pan od niego zależny?
- Jedno z głównych ustaleń z prezesem Ludwiczukiem jest takie, że nowy zarząd będzie działał niezależnie - zgodnie z kodeksem spółek handlowych. To my z Grzegorzem Bachańskim będziemy odpowiedzialni za spółkę, jej kształt, wyniki i status. Rada nadzorcza z prezesem Ludwiczukiem będzie nas rozliczać z efektów. Pod takim warunkiem zgodziliśmy się wejść do nowego zarządu ligi.
Kiedy chce pan widzieć pierwsze efekty swojej pracy?
- Chciałbym, aby pierwsze efekty np. w postaci sponsora strategicznego i transmisji w ogólnopolskich kanałach TVP były widoczne już w tegorocznym play-off. Przełomowy będzie jednak cały następny sezon i myślę, że dopiero w sezonie 2011/12 będą pierwsze widoczne efekty zmian, które wprowadzimy.