Starcie drużyn, które od kilku sezonów próbują podgryzać Prokom w walce o mistrzostwo, w pierwszej połowie przypominało walkę dwóch bokserów wagi ciężkiej, którzy przyjęli taktykę klinczu. Efektownych akcji było mało, punkty zdobywano głównie po błędach, obie drużyny pudłowały z dystansu. Anwil na początku prowadził 14:7, ale Turów szybko odrobił straty i wyszedł na prowadzenie. I tak było przez całe spotkanie - jedno z najlepszych w tym sezonie w PLK.
Anwil do przerwy wygrywał 36:31, dzięki trójkom Bartłomieja Wołoszyna i Krzysztofa Szubargi, Turów po trzech kwartach prowadził 57:53 po rzutach Konrada Wysockiego i Justina Graya. Dobra gra Kamila Chanasa dała gospodarzom prowadzenie 61:59 na początku ostatniej części gry, ale seria trafień spod kosza Michaela Wrighta wyprowadziła Turów na prowadzenie 66:61 na pięć minut przed końcem.
Grę obu drużyn najlepiej można opisać za pomocą ich typowych akcji. Anwil swoją grę opierał na improwizacji i szybkości. W pierwszej połowie po stracie piłki pod atakowanym koszem rozpędzony Szubarga błyskawicznie wyjął ją z kozła rywalowi, obrócił się w okamgnieniu, oszukał przeciwników i trafił spod kosza. W trudnym momencie czwartej kwarty, kiedy Turów wygrywał 66:61, Nikola Jovanović trafił z trudnej pozycji za trzy o tablicę. Szczęśliwy rzut poderwał gospodarzy.
Turów na tle Anwilu wyróżniał się siłą spokoju i - przez większą część meczu - konsekwencją. Przewaga w ostatniej kwarcie zbudowana została na dokładnie zaplanowanych akcjach dwójkowych Williego Deane'a lub Graya z Wrightem. Trudno jednak powiedzieć, że w tych akcjach widać było rękę Urlepa, bo już za Sasy Obradovicia Turów opierał grę na amerykańskim środkowym. Anwil z dwójkowymi akcjami i z Wrightem sobie nie radził.
Turów pod względem taktycznym był lepszy, ale przegrał, bo w ostatnich akcjach zabrakło mu konsekwencji, a także samego Wrighta, który popełnił piąty faul w 39. minucie. Zabrakło też takiego snajpera, jakim jest Pluta. 35-letni rzucający w ostatnich dwóch minutach trafił dwie trójki - pierwszą z kontry z rogu boiska, kiedy tuż przed nim stał Deane. Anwil wyszedł na prowadzenie 73:69, a minutę później - znów po trójce Pluty - doprowadził do wyniku 76:72.
Rywale albo nie potrafili podjąć decyzji rzutowych (Wysocki, Robert Witka), albo pudłowali (Gray, Roszyk) i nie pomogły im nawet cztery rzuty wolne spudłowane w ostatniej minucie przez Szubargę.
| 1. Anwil | 10-1 | 21 | 911-825 |
| 2. Prokom | 10-0 | 20 | 883-702 |
| 3. Trefl | 8-3 | 19 | 796-766 |
| 4. Polpharma | 7-4 | 18 | 809-780 |
| 5. Turów | 6-5 | 17 | 881-797 |
| 6. Znicz | 7-3 | 17 | 731-702 |
| 7. Stal | 5-6 | 16 | 814-868 |
| 8. Polonia Azbud | 4-7 | 15 | 824-850 |
| 9. PBG | 4-6 | 14 | 791-825 |
| 10. Czarni | 4-5 | 13 | 670-666 |
| 11. AZS | 3-7 | 13 | 748-786 |
| 12. Kotwica | 2-9 | 13 | 815-894 |
| 13. Polonia | 2-9 | 13 | 843-941 |
| 14. Sportino | 2-9 | 13 | 813-927 |