Jedyna bramka na Camp Nou padła w 56. minucie, po mocnym strzale z woleja Zlatana Ibrahimovicia. Obie drużyny grały uważnie w obronie, dlatego kibice nie oglądali zbyt wielu sytuacji podbramkowych.
Hiszpańskie media podkreślają, że Barcelona, która do tej pory wygrywała dzięki ofensywnej taktyce i świetnym skrzydłowym, tym razem najwięcej zawdzięcza obrońcom.
"Trzej pretorianie w defensywie (Carles Puyol, Gerard Pique i bramkarz Victor Valdes) pilnowali, żeby Real nie zrobił krzywdy ich drużynie. Zagrali znakomicie w destrukcji" - podkreślili dziennikarze "El Pais".
Z kolei przychylne Realowi madryckie media podkreślają ambitną i waleczną grę Królewskich, zwłaszcza w pierwszej połowie. "Ten wynik smakuje nawet jak zwycięstwo" - napisała "Marca". "Real znalazł sposób na grę w tym meczu, ale nie miał wystarczająco ostrych zębów" - dodał "AS".
Mimo komplementów, obie madryckie gazety zwracają uwagę, że Real wciąż nie gra na oczekiwanym poziomie. "Fakt, że Barcelona nie strzeliła pół tuzina goli, wcale nie oznacza rozwiązania problemów Królewskich" - podkreśliła "Marca", czyniąc aluzję do słynnej klęski z poprzedniego sezonu (Real uległ u siebie Barcelonie 2:6).
Po 12 kolejkach w tabeli hiszpańskiej ekstraklasy Barcelona (30 pkt) wyprzedza o dwa punkty Real, a o cztery Sevillę.