Związek tradycyjnie gospodaruje własnymi funduszami w sposób odbiegający od norm. Każdy z 47 wydziałów i komisji przedstawiał swoje wydatki i dopiero pod te plany sporządzano
budżet. Cięć właściwie nie było. - To sytuacja niespotykana. Wydatki powinno się kroić pod spodziewane dochody, a nie po prostu sumować, kto chce ile wydać, bez żadnej kontroli na co - narzeka Masiota.
Po ubiegłorocznym skandalu, kiedy okazało się, że 30 proc.
budżetu PZPN idzie na administrację i koszty własne, działacze postanowili nieco zaoszczędzić na sobie. - Ale nadal jest to ok. jedna czwarta wszystkich wydatków - zauważa Masiota. Jego zdaniem kuriozalnie duże są zwłaszcza sumy zapisane na delegacje dla członków owych wydziałów i komisji. Ponieważ ich członkami są często działacze rozsiani po całej Polsce, dojazdy na cykliczne spotkania pochłoną w sumie ponad 4 mln zł. Zmniejszenie kwot przejadanych przez związek jest też jednak - przynajmniej częściowo - iluzoryczne, bo np. wydatki na administrację w wydziale szkolenia są ukryte w ogólnej sumie przyznanej temu wydziałowi i nie pojawiają się w innych rubrykach.
Niedawna zawierucha z ujawnieniem, że prezes
Grzegorz Lato zatrudnia większość swojej świty na umowy zlecenia i np. tylko wiceprezes Antoni Piechniczek zarobił w ten sposób kilkadziesiąt tys. zł - spowodowała, że Komisja Rewizyjna PZPN skłoniła związek do zniesienia płatnych funkcji doradców prezesa. Ograniczono też możliwość zawierania umów z członkami zarządu. Ale nieoficjalnie dowiadujemy się, że
praca we władzach związku nadal nie będzie musiała być wyłącznie społeczna. Budżet jednak daje swobodę - choćby w pozycji "nagrody prezesa". Oczywiście nie zmienia się ani
pensja Laty (50 tys. zł), ani diety dla członków zarządu (2 tys. zł za udział w każdym posiedzeniu władz).
Niektóre wydatki PZPN w 2010 r. | Wynagrodzenia | 5,8 mln zł |
| Usługi obce | 1,2 mln zł |
| Umowy menedżerskie | 1 mln zł |
| Materiały upowszechnieniowe | 400 tys. zł |
| Zjazd PZPN | 150 tys. zł |