Jeszcze przed niedzielnym meczem kibole Wisły odpalili zabronione race. Przez całą pierwszą połowę rozwieszali transparent z pozdrowieniami dla kolegów. Taki sam wisiał na meczu z Legią. Komisja Ligi ukarała za niego klub 2 tys. zł grzywny.
Tym razem sędzia zagroził, że nie rozpocznie drugiej połowy, jeśli transparent nie zostanie zdjęty. Kibole ustąpili dopiero wtedy, gdy podbiegł do nich Paweł Brożek.
Pod koniec meczu chuligani spalili kilka flag, kilkadziesiąt szalików Cracovii i zaśpiewali: "Zawsze nad wami, pie... Żydami". - Przejrzymy zapis z monitoringu, na winnych nałożymy zakazy stadionowe - obiecuje prezes Marek Wilczek.
Ale jego klub w tym sezonie nie ukarał jeszcze nikogo. Trzy tygodnie temu w Kielcach kibole w sektorze Wisły skandowali: "Rachu-ciachu, Małpa w piachu" i "Małpa leży ch... wie gdzie, a my tu bawimy się". Hasła dotyczyły kibica Korony zasztyletowanego dwa lata temu przez kibola Wisły.
Klub twierdził, że w Kielcach śpiewali nieliczni, ok. 50 osób. Zapowiadał spotkanie z władzami Stowarzyszenia Kibiców Wisły. Z ukaraniem winnych miało nie być problemów, bo na stadion Korony mistrzowie Polski wysłali człowieka z kamerą monitorującą kiboli. - Nagranie było tak słabej jakości, że nie pozwoliło na identyfikację winnych. Ale dostaliśmy zapis z monitoringu Korony. Kierownik bezpieczeństwa Kazimierz Antkowiak właśnie go przegląda - twierdził wczoraj Wilczek. Antkowiak przez telefon nie chciał z nami rozmawiać.
Dlaczego zapis z wiślackiej kamery był tak słabej jakości? - Odpowiedni sprzęt pojawi się dopiero na nowym stadionie - tłumaczy prezes Wisły i zapowiada, że wreszcie spotka się z szefami kibiców. - Ich stowarzyszenie zdecydowanie odcięło się od haseł wznoszonych w Kielcach. Kluby muszą rozmawiać z kibicami - mówi Wilczek.
Derbami Krakowa Komisja Ligi zajmie się w czwartek.