B±kiewicz: Metamorfoza nowego kapitana reprezentacji. Siatkarz nie do zajechania?

Jarosław Bińczyk
2009-11-22 , aktualizacja: 22.11.2009 19:55
A A A Drukuj
Jeszcze w poprzednim sezonie był tylko solidnym zmiennikiem, dzi¶ jest ostoj± reprezentacji. Michał B±kiewicz choć uchodzi za twardziela, jak wszyscy polscy siatkarze na Pucharze Wielkich Mistrzów ledwie zipie
Atakuje Michał B±kiewicz
Fot. OSMAN ORSAL REUTERS
Atakuje Michał B±kiewicz
Michał B±kiewicz
Fot. Kuba Atys / AG
Michał B±kiewicz
Polacy grali Ľle od samego pocz±tku - przegrali z Japoni±, Kub±, zostali rozgromieni przez Brazylię. Dopiero w niedzielę wygrali z Iranem, choć nie bez trudu. W poniedziałek rano rozegraj± ostatni mecz turnieju z Egiptem (relacja na Sport.pl).

Przeciwko mistrzom ¶wiata B±kiewicz pojawił się na boisku na krótko w trzeciej partii. Dlaczego? - Jestem bardzo zmęczony tak jak wszyscy siatkarze ze Skry. Poza tym bol± mnie plecy - opowiada. - Turniej klubowych mistrzostw ¶wiata w Katarze kosztował nas bardzo wiele pod względem fizycznym, ale i psychicznym. Na pocz±tku meczu jest nieĽle, ale im dłużej gramy, tym gorzej nam wychodzi. Jakby schodziło z nas powietrze. Przede wszystkim trudno się zmobilizować.

A mobilizacja jest kluczem do dobrej obrony, co było atutem Polski w mistrzostwach Europy. Trener Daniel Castellani postanowił, że codziennie jeden lub dwóch bełchatowian będzie odpoczywać. Czy to pomoże w regeneracji?

- Mam nadzieję. Obiecuję, że powalczymy, choć na razie naszym największym przeciwnikiem jest zmęczenie - mówił przed spotkaniem z Brazyli± B±kiewicz. Dla niego oraz dla Bartosza Kurka, Daniela Plińskiego czy Marcina Możdżonka to już czwarty poważny turniej w tym roku. Najpierw była Liga ¦wiatowa, póĽniej mistrzostwa Europy, klubowe mistrzostwa ¶wiata i teraz puchar w Japonii. B±kiewicz we wszystkich imprezach był podstawowym zawodnikiem. A na przykład Brazylijczycy, którzy zapewne wygraj± imprezę w Japonii, rozpoczn± ligę dopiero w grudniu. Przez ostatni miesi±c przygotowywali się wył±cznie do Pucharu ¦wiata. Poza tym w Europie gra tylko Leandro Visotto, który też odczuwa już trudy sezonu (w niedzielnym meczu z Egiptem zagrał słabo).

Choć B±kiewicz jest wicemistrzem ¶wiata, to jego postawa w tym roku jest ogromnym zaskoczeniem. Ale nie dla ludzi ze Skry. - Michał to znakomity siatkarz i przy tym bardzo dobry człowiek - mówi Jacek Nawrocki, trener drużyny z Bełchatowa. - Pracuje się z nim ¶wietnie, bowiem nigdy nie trzeba go dodatkowo motywować. To jego ogromny atut, o czym przekonali się wszyscy, którzy go prowadzili w klubach.

Dotychczas był uważany za zawodnika, który znakomicie przyjmuje zagrywkę i broni, nieĽle serwuje, ale w ataku ma problemy. Ten stereotyp został podważony w Turcji, a całkowicie przełamany z klubowych mistrzostwach ¶wiata. - On musi więcej atakować, żeby się spełnić na boisku - twierdzi trener Skry. - Przy swojej ekspresji nakręca się, zdobywaj±c punkty.

Tak było w niedzielnym meczu z Egiptem, w którym zdobył dziesięć punktów, w tym siedem po atakach. Pozostałe dołożył blokiem (tyle samo ataków zatrzymał w naszym zespole tylko Daniel Pliński). Widać było, że dwudniowa przerwa w grze pomogła mu, tak samo jak pozostałym kolegom. Choć po pierwszej partii wydawało się, że może powtórzyć się sytuacja z pocz±tku turnieju, kiedy nasza drużyna po dobrym pocz±tku niemal stawała. Tym razem jednak miała lidera w ataku - Jakuba Jarosza, którego wsparli Kurek i B±kiewicz. Wreszcie wykorzystane zostały możliwo¶ci ¶rodkowych - Możdżonka i Plińskiego (zdobyli więcej punktów niż w sumie w trzech wcze¶niejszych pojedynkach). Dzięki temu Polska jest blisko czwartego miejsca, bo Egipt to najsłabsza drużyna Pucharu Wielkich Mistrzów.

B±kiewicz czy Kurek płac± za eksperyment w katarskiej Dausze, gdzie testowano złot± formułę, czyli atak po przyjęciu zagrywki można było wykonać zza linii trzeciego metra. Skrzydłowi byli więc obci±żeni znacznie bardziej niż przy normalnych przepisach. - Atakowałem dwa razy więcej niż normalnie - opowiada B±kiewicz. Z dobrym skutkiem, bo choć nie jest w stanie uderzyć piłki nad blokiem jak Kurek, to zdobywanie punktów poprzez obijanie bloku rywali lub skróty opanował znakomicie. To on był bohaterem półfinału z Zenitem Kazań, kończ±c najważniejsze akcje.

Zdaniem kapitana reprezentacji złota formuła zupełnie zmienia siatkówkę, ponieważ preferuje skrzydłowych wysokich i bardzo silnych. - Stéphane Antiga czy ja [B±kiewicz ma 197 cm wzrostu] musimy włożyć więcej sił niż na przykład Bartek Kurek [205 cm]. Jemu nie sprawia wielkiej różnicy, czy atakuje z pierwszej, czy z drugiej linii. Nie chciałbym się użalać, ale sezon reprezentacyjny był długi, póĽniej trzeba było grać w lidze [Skra zmierzyła się z cał± ubiegłoroczn± czołówk±], póĽniej Katar, a teraz Puchar ¦wiata. Na pewno nie czujemy się ¶wieżo. Nie ma kiedy odpocz±ć i normalnie przygotować się do meczów. Oby tylko zdrowie dopisało, bo jak się tyle gra, to nie wiadomo, kiedy człowieka co¶ dopadnie.

Nawrocki podkre¶la, że mimo sukcesów B±kiewiczowi nigdy woda sodowa nie uderzyła do głowy. - Znakomicie więc się z nim pracuje - dodaje. Urodzony w Piotrkowie siatkarz słynie z ambicji i waleczno¶ci. Je¶li tylko na boisku zaiskrzy między rywalami, to można być pewnym, że w dyskusji uczestniczy B±kiewicz. Tak było choćby w spotkaniu z Paykanem Teheran w Katarze. Na pocz±tku kariery przepychał się nawet z Grekami, za co dostał czerwon± kartkę. Zapewnia jednak, że teraz jest spokojniejszy i nie dojdzie do takiego starcia jak Mariosem Gkiourdasem. - Wtedy byłem młody i nerwowy, a on obraził mojego kolegę - ¶mieje się.

Najciekawsze jest to, że B±kiewiczowi łatwiej jest wywalczyć miejsce w podstawowej szóstce reprezentacji niż w klubie. Dlatego wiele osób zastanawia się, dlaczego tak dobry zawodnik godzi się na rolę zmiennika w Skrze, podczas gdy w innym zespole byłby podstawowym graczem. - Może to kogo¶ dziwić, ale jest mi dobrze w Skrze - opowiada. - Oczywi¶cie nie zadowala mnie ogl±danie meczów z kwadratu dla rezerwowych, bo chciałbym grać jak najwięcej. Ale kolejny raz powtarzam: ja, nawet graj±c mniej, rozwijam się sportowo. Od takiego Stéphane'a Antigi można bardzo dużo nauczyć się nawet na treningach.

28-letniego zawodnika doceniaj± w bełchatowskim klubie. W grudniu 2008 roku podpisano z nim nowy kontrakt - do 2011 roku. - Mało kto pamięta, że w Polsce jest dwóch zawodników, którzy od 2006 roku stawali na podium czterech wielkich imprez. Ja i Michał jeste¶my wicemistrzami ¶wiata, mistrzami Europy, klubowymi wicemistrzami ¶wiata, a w Lidze Mistrzów zajęli¶my trzecie miejsce - przypomina Pliński. Niestety, na medal z Pucharu ¦wiata będ± musieli jeszcze poczekać.

W końcu pokazali charakter - mówi Daniel Castellani »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się