- Gratuluję moim zawodnikom, bo pokazali dziś charakter. Pomimo problemów fizycznych wykrzesali z siebie resztki sił i zagrali agresywnie - powiedział argentyński szkoleniowiec.
Jak dodał, był to ważny mecz, bo dawał nadzieje na pierwszą wygraną w Japonii. - Bardzo nam zależało, żeby wzmocnić się psychicznie, a to gwarantowało tylko zwycięstwo. Wierzę, że pójdziemy za ciosem i w poniedziałek pokonamy też Egipt na zakończenie rywalizacji - przyznał.
W polskim zespole najskuteczniej zagrał Jakub Jarosz, który zdobył 27 punktów. - Zasłużył na pochwały, bo to rekord turnieju. Nikt wcześniej nie zdobył tylu punktów w jednym spotkaniu - powiedział Castellani.
Z kolei środkowy Marcin Możdżonek podkreślił, że mobilizacja przed meczem w polskiej ekipie była podobna, jak przed poprzednimi spotkaniami.
- Mobilizacja była, ale teraz wreszcie przyszedł efekt. Wcześniej było nerwowo, bo trzeba przyznać, że gramy w tym turnieju źle, słabo. Wiele czynników złożyło się na to, że jesteśmy źle przygotowani, ale możemy i powinniśmy wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość. W Japonii od początku mamy "pod górkę", ale próbujemy to przełamać - powiedział Możdżonek.
Siatkarz PGE Skry Bełchatów zwrócił uwagę na stale wyrównujący się poziom siatkówki na świecie. - Słabeuszy jest coraz mniej, ale z drugiej strony po miesiącu wspólnego trenowania i przygotowywania się nasza gra wyglądałaby inaczej, po prostu lepiej - dodał.
Kapitan biało-czerwonych Michał Bąkiewicz podkreślił, że zwycięstwo nad Iranem to częściowa rehabilitacja za wcześniejsze porażki. - Bardzo nam na tym zależało. Chcieliśmy coś zmienić w naszej grze, podeszliśmy do tego spotkania maksymalnie skoncentrowani. Zagraliśmy agresywnie, z determinacją, była walka o każdą piłkę. Pokazaliśmy charakter, udowodniliśmy, że mimo słabszej formy nie odpuszczamy. Mam nadzieję, że jutro pokonamy Egipt i zakończymy turniej z dwoma zwycięstwami - powiedział.