Nie załamuję się wynikiem. Co się źle zaczyna, to się dobrze kończy - mówił po porażce z Rumunią trener Franciszek Smuda. Mecz w Warszawie to był jego debiut w roli selekcjonera.
Nie załamuję się wynikiem. Co się źle zaczyna, to się dobrze kończy. Wiem nad czym mam pracować. Nikt mnie nie zawiódł, u każdego widziałem zaangażowanie. W końcówce mogliśmy nawet strzelić gola. Nie chcę narzekać na murawę, ale trudno przeprowadzić atak pozycyjny w takich warunkach. W pewnym momencie powiedziałem nawet kibicom, by pomogli poprawić boisko.
Nawet w takich warunkach, moja drużyna starała się grać piłką. Jestem optymistą, wierzę, że już środowe spotkanie z Kanadą będzie lepsze.