PRZEGLĄD PRASY. - Nie będę szukał usprawiedliwień, bo dopiero wtedy naraziłbym się na śmieszność - mówi w wywiadzie z "Przeglądem Sportowym" Jerzy Dudek. We wtorkowym rewanżu Real Madryt nie zdołał odrobić strat i w dwumeczu okazał się słabszy od Alcorcon.
Pierwszy mecz Alcorcon z Realem zakończył się sensacyjnym zwycięstwem przedstawiciela trzeciej ligi hiszpańskiej. Skazywani na porażkę piłkarze wygrali aż 4:0. W rewanżu drużyna Pellegriniego miała odrobić straty, ale stać ją było na strzelenie zaledwie jednej bramki.
- Zdaję sobie sprawę, jak cały świat odebrał naszą porażkę z klubem, z którym teoretycznie nie mamy prawa przegrać. Nie będę szukał usprawiedliwień, bo dopiero wtedy naraziłbym się na śmieszność. Przegraliśmy i już - mówi Jerzy Dudek, który grał w pierwszym spotkaniu i uchronił faworyta od bardziej dotkliwej porażki. - Oczywiście o porażce przesądziło pamiętne 0:4 w pierwszym meczu. Coś niesamowitego. Do dzisiaj nie mogę uwierzyć, że coś takiego mogło się wydarzyć.
- Piłkarze Alcorcon w większości są fanami... Realu. Oglądają nasze mecze z trybun. I nagle mieli okazję zmierzyć się z nami na boisku. Ich trener doskonale wykorzystał ten element motywacyjny, przekonał piłkarzy, że to może być ich najważniejszy mecz w życiu - opowiada Dudek.