Tak pierwszy dzień zgrupowania kadry w opisuje "Przegląd Sportowy":
13.00. 300 nieodebranych połączeń Smuda wraca z Bremy, gdzie oglądał mecz Werderu (Boenisch) z Borussią Dortmund (Błaszczykowski).
- Kiedy wyszedłem z samolotu, to myślałem, że telefon mi zwariował. Miałem 300 nieodebranych połączeń. Myślę głównie o tym, żeby się przespać. Brakuje snu, ale co tam, jakoś daję radę
13.56. Boenisch na "tak" Wypytywany przez dziennikarzy o to, czy przekonał Sebastiana Boenischa do gry w polskiej reprezentacji, Smuda odpowiada: Tak.
14.05. Hotel - twierdza Smuda wchodzi do pilnie strzeżonego w Grodzisku hotelu. - Warunki kapitalne - komentuje selekcjoner.
14.30. Smuda kucharzem - Umiem gotować, dlatego mogę być nawet kucharzem - żartuje Smuda. Trener musi mieć oko na wszystko, bo na zgrupowanie nie dojechali jeszcze jego asystent Tomasz Wałdoch i opiekun bramkarzy Jacek Kazimierski.
16.30. Kadra profesjonalistów Trener spotyka się z całym zespołem. - Spotkanie profesjonalistów - tak Smuda ocenił swoich reprezentantów. "Innych nie powołuję" - dodał.
17.00. Niebo płacze nad treningiem 40 minutowy rozruch w deszczu i w zimnie.
22.00. Zasłużony sen Selekcjoner idzie spać, chociaż cisza nocna dopiero za godzinę. - Muszę się położyć. Ostatnie dni to była bonanza. Padam ze zmęczenia - zakończył Smuda